Prezydent Francji twierdzi, że jego kraj wszedł w posiadanie dowodów na użycie broni chemicznej przez wojska wierne prezydentowi Syrii Baszarowi Asadowi.

Macron udzielił w czwartek wywiadu telewizji TF1. Na pytanie w Syrii przekroczona została czerwona linia powiedział: Nasze ekipy pracowały nad tym przez cały tydzień i będziemy musieli podjąć decyzje w odpowiednim czasie, gdy uznamy to za najbardziej użyteczne i skuteczne.



We wtorek francuskie prezydent zapowiadał, że jego kraj „w najbliższych dniach”, po konsultacjach z Wielką Brytanią i USA, ogłosi odpowiedź na domniemany atak chemiczny w Syrii.

CZYTAJ TAKŻE: Niebezpieczny pośpiech Trumpa ws. ataku chemicznego w Syrii

Jak zaznaczył Macron, wedle francuskich informacji, 7 kwietnia reżim prezydenta Syrii Baszara Asada mia użyć broni chemicznej, w tym chloru, w trakcie ataku na miasto Duma w pobliżu Damaszku. Macron nie podał jednak szczegółów na temat dowodów ani nie wskazał, jak je zdobyto.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Mamy dowody, że w ubiegłym tygodniu, prawie 10 dni temu, użyto broni chemicznej, przynajmniej chloru, i że użył jej reżim Baszara Asada – powiedział jedynie. Prezydent Francji dodał, że należy zliwidować potencjał chemiczny rządu Asada i zaznaczył, że do uderzenia doszłoby po zweryfikowaniu przez nas wszelkich informacji.

Zdaniem komentatorów Francja przyłączy się do możliwych amerykańskich i brytyjskich nalotów lub innych ataków, które byłyby reakcją na użycie broni chemicznej przez Asada.

Emmanuel Macron stwierdza jednocześnie, że priorytetem jest unikanie eskalacji w regionie. Francja nie pozwoli na jakąkolwiek eskalację, która mogłaby zaszkodzić stabilności regionu. Nie możemy jednak zgadzać się na działania reżimów, które myślą, że mogą sobie na wszystko pozwolić, w tym na najgorsze rzeczy, które są niezgodne z międzynarodowym prawem – powiedział.

Kresy.pl / interia.pl

Reklama

Tagi: , , , ,

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

3 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz