Istnieje jednak konkurencyjna narracja, propagowana przez rząd rosyjski i przez tych, którzy sprzyjają jego stanowisku. Po rozpadzie negocjacji pomiędzy buntownikami z Dumy i rosyjskim rządem 6 kwietnia, ofensywa władz syryjskich na rzecz wyzwolenia Dumy została wznowiona. Buntownicy z Dumy, wobec nieuchronnej klęski, sfabrykowali zarzuty o ataku chemicznym. Rosja ostrzegała przed możliwą prowokacją w marcu 2018 roku, twierdząc, że rebelianci współpracowali ze Stanami Zjednoczonymi w celu stworzenia warunków dla masowego amerykańskiego ataku powietrznego na syryjską infrastrukturę rządową – zauważa Scott Ritter na łamach The American Conservative.

Oświadczenia o zbliżającej się operacji militarnej Stanów Zjednoczonych nie są podejmowane w próżni. Rosja, która ma znaczne siły wojskowe rozmieszczone wewnątrz Syrii, w tym zaawansowane samoloty wojskowe i baterie rakiet przeciwlotniczych, odrzuciła zarzuty o użyciu broni chemicznej przez Syrię jako „fałszerstwo” i obiecała, że każdy atak na Syrię spowoduje „poważne reperkusje”. Siły rosyjskie w Syrii podobno zostały postawione w stan pełnej gotowości, ponieważ amerykańskie okręty zdolne do wystrzeliwania pocisków samosterujących zbliżyły się do syryjskiego wybrzeża.



Wygląda na to, że Stany Zjednoczone i Rosja zmierzają w kierunku bezpośredniej konfrontacji militarnej, która w zależności od poziomu użytej siły i liczby ewentualnych ofiar poniesionych przez każdą ze stron, pociąga za sobą ryzyko szerszego konfliktu. Podczas gdy rosyjskie (i syryjskie) zapewnienia o niewinności w odniesieniu do domniemanego ataku z użyciem broni chemicznej nie mogą być od razu uznane za prawdziwe, fakt, że Stany Zjednoczone nie poparły własnych oskarżeń niczym więcej niż recytacją oskarżeń wniesionych przez grupy rebeliantów przeciwnych reżimowi Baszszara al-Asada jest problematyczny, ponieważ pokazuje pośpiech w osądzaniu w sprawach dotyczących wojny. Biorąc pod uwagę potencjalnie niszczycielskie konsekwencje jakiegokolwiek amerykańsko-rosyjskiego konfliktu zbrojnego w Syrii, lepiej byłoby dla wszystkich zainteresowanych poczekać na pełne i dokładne zbadanie rzekomego ataku, zanim zostanie podjęta ostateczna decyzja w sprawie użycia siły.

Istnieją dwie wersje tego, co wydarzyło się w Dumie, na przedmieściach Damaszku, gdzie mieszka od 80 tys. do 150 tys. ludzi. Ta wersja, na której polegają Stany Zjednoczone, pochodzi od rebeliantów przeciwnych prezydentowi Syrii Baszarowi al-Asadowi. Według Centrum Dokumentacji Naruszeń (VDC), organizacji non-profit składającej się z różnych syryjskich grup opozycyjnych finansowanych przez Fundację Asfari i Fundację Open Society George’a Sorosa, około godziny 12.00, Syryjskie Siły Powietrzne zaatakowały okolice piekarni Saada, wykorzystując amunicję, o która miała zawierać „trujący gaz”. Wspomniane przez VDC relacje naocznych świadków – członków syryjskiej obrony cywilnej lub „Białe Hełmów” – opisywały zapach chloru i obecność licznych ciał, które miały być poszkodowane przez gaz z syryjskiej „rakiety”. Później, o godz. 19.00, drugie uderzenie z powietrza dotknęło obszar w pobliżu Placu Męczennika, ponownie wykorzystując amunicję ocenioną przez naocznych świadków, jako zawierającą „trujący gaz”. Lekarze z Syrian American Medical Society (SAMS) opisali objawy, które wskazywały na zastosowanie gazu nerwowego. Zdjęcia ofiar w rzekomo zaatakowanych miejscach zostały opublikowane przez zbuntowaną jednostkę społeczną znaną jako „Rewolucja Dumy” i „Białe Hełmy”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Duma jest częścią większej dzielnicy znanej jako Wschodnia Ghouta, która od 2012 r. znajdowała się pod kontrolą różnych organizacji bojowników przeciwnych reżimowi syryjskiego prezydenta Baszszara al-Asada. Na początku lutego 2018 r., armia syryjska, wspierana przez rosyjskie siły powietrzne, rozpoczęła działania mające na celu odzyskanie wschodniej dzielnicy Ghouta. Wspólna syryjsko-rosyjska ofensywa była równie brutalna, co skuteczna. Do marca Wschodnia Ghouta została podzielona na trzy strefy oporu kosztem ponad 1600 cywilów. Dwie z nich skapitulowały na warunkach, które spowodowały, że opozycjoniści i ich rodziny zostali ewakuowani na terytorium rebeliantów w północnej syryjskiej prowincji Idlib. Jedynie Duma utrzymywała opór, gdyż salafitcy ​​bojownic z „Armii Islamu” (Dżajsz al-Islam) odmówili poddania się. 5 kwietnia sytuacja w Dumie uległa pogorszeniu do tego stopnia, że ​ rebelianci zgodzili się na negocjacje, które doprowadziłyby do ewakuacji Dumy, jednak już następnego dnia rozmowy się rozpadły, a syryjskie wojsko wznowiło swoją ofensywę. Ataki powietrzne opisane przez VDC miały miejsce w drugim dniu wznowienia działań wojennych.

Istnieje jednak konkurencyjna narracja, propagowana przez rząd rosyjski i przez tych, którzy sprzyjają jego stanowisku. Po rozpadzie negocjacji pomiędzy buntownikami z Dumy i rosyjskim rządem 6 kwietnia, ofensywa władz syryjskich na rzecz wyzwolenia Dumy została wznowiona. Buntownicy z Dumy, wobec nieuchronnej klęski, sfabrykowali zarzuty o ataku chemicznym. Rosja ostrzegała przed możliwą prowokacją w marcu 2018 roku, twierdząc, że rebelianci współpracowali ze Stanami Zjednoczonymi w celu stworzenia warunków dla masowego amerykańskiego ataku powietrznego na syryjską infrastrukturę rządową.

Krótko po tym, jak rząd syryjski wznowił swoją ofensywę przeciwko Dumie (i po tym, jak siły opozycyjne ogłosiły swoje zarzuty o syryjskich rządowych atakach z użyciem broni chemicznej), rebeliancki opór wewnątrz Dumy załamał się, a bojownicy zgodzili się na ewakuację do Idlib. Rosyjskie wojsko było w stanie wysłać jednostki na miejsca rzekomych ataków broni chemicznej i przeprowadzić badania. Według aktualnych rosyjskich wiadomości nie znaleziono dowodów ataku bronią chemiczną. Przedstawiciele Syryjskiego Czerwonego Półksiężyca, którzy twierdzili, że pracowali w Dumie, oświadczyli, że nie widzieli tam żadnych dowodów na użycie broni chemicznej.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Jednak poza przedstawieniem konkurencyjnej narracji, Rosja zaproponowała otwarcie Dumy dla inspektorów z Organizacji ds. Zapobiegania Broni Chemicznej, czyli OPCW, w celu przeprowadzenia pełnego dochodzenia. Ta oferta została powtórzona przez syryjski rząd, który przedłożył oficjalne zaproszenie OPCW do Dumy. 10 kwietnia OPCW ogłosił, że wkrótce wyśle zespół inspekcyjny do wykonania tych prac. Możliwości techniczne zespołu śledczego OPCW w zakresie medycyny sądowej są takie, że byłby w stanie wykryć obecność jakiegokolwiek środka chemicznego użytego w Dumie. O ile przeprowadzenie samego dochodzenia zajęłoby kilka dni, a proces ten potrwałby kilka tygodni, to w takich okolicznościach jego wnioski byłyby jednoznaczne co do obecności jakiejkolwiek zabronionej substancji.

Główną wadą każdego badania OPCW jest niemożność oceny odpowiedzialności za obecność jakichkolwiek zabronionych substancji. Podczas wcześniejszych dochodzeń w Syrii, OPCW był w stanie działać w ramach wspólnego mechanizmu dochodzeniowego Organizacji Narodów Zjednoczonych (JIM), podmiotu specjalnie upoważnionego rezolucją Rady Bezpieczeństwa do dokonywania takich ustaleń. Mandat JIM nie został jednak rozszerzony po tym, jak Rosja wyraziła niezadowolenie z powodu nieprawdziwych i upolitycznionych ustaleń dotyczących wcześniejszych zarzutów o użyciu broni chemicznej przez syryjski rząd. Stany Zjednoczone przedłożyły Radzie Bezpieczeństwa rezolucję domagającą się utworzenia nowego organu dochodzeniowego, który byłby w stanie przypisać odpowiedzialność za każdy atak bronią chemiczną w Syrii. Czy Rosja zawetuje taką rezolucję, czy pozwoli na jej uchwalenie, tego jeszcze nie wiemy.

Najważniejsze jest jednak to, że Stany Zjednoczone grożą wojną w Syrii z powodu zarzutów użycia broni chemicznej, dla których nie dostarczono żadnych dowodów rzeczowych. Ma to miejsce pomimo tego, że istnieje możliwość, iż weryfikowalne dochodzenie kryminalistyczne potwierdziłyby przynajmniej obecność broni chemicznej (co przeczyłoby rosyjskim deklaracjom, że tego rodzaju dowody nie zostały wykryte przez wojska), a jeśli Rada Bezpieczeństwa uchwali rezolucję pozwalającą na wysłanie właściwie upoważnionego zespołu dochodzeniowo-śledczego, wówczas będzie można przypisać odpowiedzialność.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Ponadto, pośpiech prezydenta Trumpa w przypisywaniu winy Syrii ma miejsce w wysoce upolitycznionej atmosferze, czyli po wejściu FBI do biura adwokata prezydenta. W takich chwilach, prezydent często kuszony jest przez perspektywę „bycia prezydenckim” w celu zrekompensowania osobistych problemów (wystarczy spojrzeć na decyzję prezydenta Clintona w sierpniu 1998 roku, w szczytowym momencie skandalu Lewinsky, gdy rozkazał przeprowadzenia ataków rakietowych na Afganistan i Sudan).

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Rosyjski dyplomata: zestrzelimy amerykańskie rakiety w Syrii

Jeśli Ameryka chce użyć swoich wojsk, musi mieć powód godny ofiary, której żąda się od tych, którzy jej służą. Danie OPCW czasu na przeprowadzenie śledztwa w Syrii pozwoliłoby na ustalenie sprawy opartej na faktach bez względu na to, czy siła militarna byłaby uzasadniona, czy też nie, a także na poparcie ustalenia, czy uzasadnione jest ryzyko związane z użyciem siły. Atak militarny bez takich informacji, zwłaszcza gdy Trump jest rozpraszany przez osobiste problemy polityczne, nie jest czymś, co naród amerykański powinien tolerować, podobnie, jak nie powinni tego tolerować jego przedstawiciele w Kongresie.

Scott Ritter

Autor jest byłym inspektorem ONZ ds. rozbrojenia, którego działania objęły implementację postanowień traktatów o kontroli zbrojeń w byłym Związku Radzieckim i Iraku. Pełnił służbę w wywiadzie amerykańskiej piechoty morskiej. Jest autorem książki „Deal of the Century: How Iran Blocked the West’s Road to War”. Za amconmag.com.

Reklama





Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz