4 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. jaroslaus
    jaroslaus :

    pamiętam jak wiele lat temu Sarkozy startował w wyborach na prezydenta tej masońskiej wylęgarni i jak wtedy „media” w Polsce podkreślały, że jest on synem węgierskiego arystokraty etc. Nikt jednak się nie zająknął, że jest to tak naprawdę żyd, bo swojej mamełłe, greckiej żydówce. Nie powinno więc dziwić, że żyd kibicował masońskiej, zaćpanej od leków kukle Clinton. Mieszańce żydowskie są na ogół bardziej zjadliwe niż pełnokrwiste żydy.

  2. zefir
    zefir :

    Nicolas Sarkozy,przydupas Merkel i Putina,pośliznął się na poparciu Hilary-Obamy i teraz robi dobrą minę do kiepskiej gry.To głównie Sarkozy uzależnił Francję od Niemiec i umożliwił przesiąknięcie Francji kapitałem niemieckim.Lewackie medialne brednie,również we Francji nie zmienią oczywistości,że Marine Le Pen wygra wybory prezydenckie w 2017r.

  3. mop
    mop :

    W pierwszej połowie poprzedniej dekady Unią Europejską tak naprawdę kierowali dwaj względnie antyamerykańscy politycy: kanclerz Gerhard Schröder i prezydent Jacques Chirac. Wtedy można jeszcze było się łudzić, że Unia dąży do emancypacji spod władzy USA i przekształcenia się w konkurencyjne względem Stanów centrum polityczne.Obaj ci politycy alternatywę dla orientacji amerykańskiej dostrzegali nie w Unii Europejskiej samej w sobie, ale w jej związku z Rosją. W swoich państwach obydwaj związani byli z orientacją rosyjską. Gerhard Schröder praktycznie od zawsze funkcjonował na niemieckiej scenie politycznej jako agent wpływu Moskwy.Po zakończeniu urzędowania w 2005 r. został przez tego ostatniego wynagrodzony synekurą w radzie nadzorczej konsorcjum Nord Stream, budującego Gazociąg Północny między Niemcami i Rosją. Jacques Chirac w dawniejszych czasach wizytował stolicę Związku Sowieckiego i fotografował się z Leonidem Breżniewem, w nowszych – podkreślał, że jego drugim językiem nie jest angielski, lecz rosyjski.Później antyamerykańscy Schröder i Chirac ustąpili miejsca tandemowi proamerykańskiemu – Angeli Merkel i Nicolasowi Sarkozy’emu. Kurs polityczny ich poprzedników szybko poszedł w odstawkę. W 2009 r., w pięćdziesiątą rocznicę zawiązania Paktu Północnoatlantyckiego, Francja z pompą powróciła do wojskowych struktur NATO, które opuściła za rządów gen. Charlesa de Gaulle’a. Dwa lata później objęła obok USA przywództwo nad krwawą, cynicznie uzasadnioną inwazją na „niedemokratyczną” Libię (swój drugoplanowy udział miały w niej też niestety władze państwa polskiego). Mniej więcej w tym samym czasie Niemiecka Republika Federalna z błogosławieństwem Waszyngtonu organizowała działania obliczone na wywrócenie rządu „niedemokratycznej” Białorusi. Zgodnie z podanymi do wiadomości publicznej ustaleniami organów tego państwa pierwszoplanową rolę w animowaniu nieproporcjonalnie nagłośnionych wystąpień białoruskiej „opozycji demokratycznej” rok temu odegrała BND, czyli niemiecka Federalna Służba Informacyjna (wspierana, niestety, przez polską Agencję Wywiadu).