Szeroko rozpowszechnione w mediach informacje dotyczące rzekomego wpisu amerykańskiego oficera z Jaworowa, dyskredytującego ukraińską armię, okazały się nieprawdziwe. Istnieniu takiego bloga zaprzeczyli Amerykanie. Ofiarą dużej, zorganizowanej operacji dezinformacyjnej, z wykorzystaniem hackowania wiarygodnych źródeł, padło szereg mediów, w tym również portal Kresy.pl. Przepraszamy, wszystkich, którzy za naszym pośrednictwem zostali wprowadzeni w błąd.

W opublikowanym w czwartek artykule, powołując się na informacje publikowane w mediach ukraińskich, opisaliśmy sprawę rzekomego wpisu podpułkownika Roberta K. Tracy z armii USA kierującego amerykańską misją szkoleniową w Jaworowie na Ukrainie. Jak podawano, szef Połączonej Wielonarodowej Grupy Szkoleniowej – Ukraina mocno skrytykował ukraińskich żołnierzy, oskarżając ich m.in. o lenistwo, pijaństwo czy niechęć do nauki angielskiego. Sprawę opisywały w ostatnich dniach różne ukraińskie media, m.in. stacja 112, portal Strana, a także depo.ua, choć sam wpis został zamieszczony ponad tydzień temu.

Później, gdy sprawa stała się „medialnie głośna”, strona ukraińska oświadczyła, że rzekomy wpis amerykańskiego dowódcy to fejk. W oparciu o to zaktualizowaliśmy nasz artykuł. Potem stanowisko ukraińskiej armii potwierdził jednak także m.in. redaktor naczelny portalu Censor.net Jurij Butusow, powołując się na informacje uzyskane od Amerykanów, że oficer zaprzeczył istnieniu bloga. Osobne oświadczenie wydała też Grupa Operacyjno-Taktyczna „Kwarantanna”, którą dowodzi ppłk Tracy. Napisano w nim, że wpis został zamieszczony przez oszusta próbującego zdyskredytować ukraińską armię.

Agencja Unian podała natomiast, że kilka ukraińskich portali, m.in. depo.ua i nv.ua, zgłaszało cyberataki na swoje strony, a artykuły dotyczące „bloga” amerykańskiego dowódcy z Jaworowa zostały tam zamieszczone bez ich wiedzy.

Nasz portal również opisał tę sprawę, w oparciu o dość liczne doniesienia mediów ukraińskich, stając się tym samym, podobnie jak i one, ofiarą manipulacji i wojny informacyjnej, podczas której, niestety, nawet doświadczeni redaktorzy mogą zostać wprowadzeni się w błąd. Nasz portal podaje informacje krytyczne dla strony ukraińskiej tylko w oparciu o ukraińskie źródła. Nigdy nie powołujemy się w takich przypadkach na źródła rosyjskie. Ta zasada pozwalała nam, jak dotąd uniknąć kolportowania fałszywych informacji. Nie przewidzieliśmy, że ukraińskie źródła mogą zostać zhackowane w tak dużym stopniu i na tak szeroką skalę powielać nieprawdziwe, a niekorzystne dla strony ukraińskiej treści. Z takim przypadkiem spotykamy się po raz pierwszy w historii portalu.

Ze względu na to, że nieprawdziwe, jak się okazało, informacje zyskały tak duży rozgłos medialny, zdecydowaliśmy się na opisanie sprawy w niniejszej formie. Przyznajemy się do błędu, gdyż tak nakazuje nam dziennikarska uczciwość. Zwracamy się też z prośbą o maksymalne rozpowszechnianie tego artykułu.

Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz