Jest to pierwsze tego typu oświadczenie amerykańskiej dyplomacji od czasu objęcia władzy przez administrację Donalda Trumpa.
W opublikowanym wczoraj dokumencie Departamentu Stanu można przeczytać: Trzy lata temu Rosja zajęła Krym i go okupuje. Następnie Rosja przeprowadziła nielegalne referendum, podczas którego mieszkańcy Krymu mieli głosować w sytuacji, gdy na ich ziemiach znajdowały się ciężkie siły zbrojne innego państwa. Stany Zjednoczone nie uznają rosyjskiego ‘referendum’ z 16 marca 2014 roku, ani aneksji Krymu i ciągłego łamania prawa międzynarodowego.
CZYTAJ TAKŻE:
Rzecznik Kremla: Oczekujemy, że Kijów uzna wynik referendum na Krymie
Dokument stwierdza również, że w ciągu ostatnich trzech lat rosyjskie “władze'”okupacyjne angażowały się w kampanię tłumienia sprzeciwu. Autorzy opublikowanego stanowiska stwierdzają, że na Krymie mają miejsce zniknięcia, pozasądowe zabójstwa, tortury, karne hospitalizacje w zakładach psychiatrycznych. Jako źródła Departament Stanu USA podaje raporty organizacji pozarządowych. Na ich podstawie stwierdzono m. in., że Tatarzy krymscy, Ukraińcy, proukraińscy aktywiści i niezależni dziennikarze byli poddawani śledztwom o charakterze politycznym oraz represjom.
Departamet końcy dokument wezwaniem Rosji do zaprzestania działań prowadzących do ograniczenia wolności wypowiedzi, pokojowych zgromadzeń, zrzeszeń i religii,a także natychmiastoweo zakończenia okupacji Krymu. Sankcje USA mają zostać utrzymane do chwili zwrotu półwyspu Ukrainie.
kresy.pl / interia.pl






























