Bułgaria zbuduje nowy gazociąg, który będzie dostarczał rosyjski gaz z Turcji do Serbii. Trzy firmy, w tym Gazprom, zakontraktowały wykorzystywanie nowego gazociągu, będącego przedłużeniem drugiej nitki TurkStream.

Bułgaria zbuduje rurociąg, który ma transportować gaz, głównie rosyjski, od granicy z Turcją do Serbii – podała w czwartek agencja Reuters. Wcześniej trzy firmy, w tym rosyjski Gazprom, złożyły wiążące oferty na przepustowość sieci gazowej. Projekt ten jest częścią starań Bułgarii, by utworzyć regionalny hub gazowy i skorzystać na rozszerzeniu rosyjskiego gazociągu TurkStream, Turecki Potok do Europy Środkowej. Zależało to jednak od możliwości sprzedania wystarczającej przepustowości, żeby gazociąg był opłacalny. Pozostałymi oferentami były bułgarski Bulgargaz oraz firma energetyczna MET z siedzibą w Szwajcarii.

Bułgarski państwowy operator sieci gazowej Bulgartansgaz poinformował, że podjął ostateczną decyzję, by zbudować nowy rurociąg o długości 484 km. Inwestycja ma kosztować około 1,64 mld dolarów.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Media zwracają uwagę, że TurkStream jest częścią rosyjskiego planu, by w przesyle gazu do Europy obejść Ukrainę, przez którą przechodzi obecnie główna nitka transportująca gaz. Gazociąg biegnący pod Morzem Czarnym do Turcji będzie posiadał dwie nitki o rocznej przepustowości 15,75 mld m sześc. każda. Pierwsza z nich ma dostarczać gaz, który będzie wykorzystywany w Turcji.

Temenużka Petkowa, bułgarska minister energii powiedziała, że testy ekonomiczne projektu rozbudowy sieci gazociągowej zakończyły się sukcesem, a oferowana przepustowość została w całości zabukowana. Oferenci zarezerwowali przesył mniejszych ilości gazu w 2020 roku, które w latach 2021-2039 mają wrosnąć do 17,6 mld msześć. rocznie na granicy z Turcją i do około 11 mld m. sześć. rocznie na granicy z Serbią.

Władzom Bułgarii zależy, by druga nitka gazociągu TurkStream biegła do Serbii, Austrii i na Węgry przez jej terytorium, a nie przez Grecję. Część analityków z UE i USA wyraża obawy, że w ten sposób Gazprom będzie umacniał swoją dominującą pozycję dostawcy gazu dla południowo-wschodniej Europy.

Zobacz także: Bułgaria przedstawia nowy projekt gazociągu „Balkan”

Reuters / Unian / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    KazimierzS :

    Kilkanaście dni temu rozmawiałem ze znajomym Turkiem. Powiedział, że bardzo wielu Turków się z Polski śmieje :
    – Rosja proponowała Polsce gazociąg z Białorusi, a Polska powiedziała NIE, jeżeli ma omijać Ukrainę i teraz gazociągi idą przez Turcję i Turcja kasuje pieniądze za przesył gazu.
    – Polska eksportowała żywność do Rosji, ale w wyniku sankcji przestała i teraz Turcja ma wzrost eksportu rolnictwa kilkadziesiąt % rocznie, a Polscy rolnicy wychodzą na ulice.
    – Polska poparła sankcje na Iran i organizuje konferencję w Warszawie przeciw Teheranowi, to już w Turcji się mówi, że handel z olbrzymim rynkiem Iranu w tym roku bardzo wzrośnie.
    Tak Polska jak i Turcja są w NATO – u nas wymachują szabelką na wielkie potęgi z Azji, w Turcji liczą kasę wykorzystując zasadę „gdzie dwóch się bije, tam Turcja korzysta”.

  2. Avatar
    Gaetano :

    Takie niecne gierki Bułgarii powinny i muszą zostać oprotestowane na forum eurokołchozu i nie tylko. Ten wielki ciężar spadnie na barki polskojęzycznych krzykaczy, które ze sporym zapałem sprostają zadaniu, a Serbia przy okazji może oberwać rykoszetem. Kto wie, o ochronie swych granic przez armię sojusznika Bułgarzy mogą zapomnieć.