Po zakończeniu wojny na Ukrainie do Polski i innych państw UE może trafić znacznie więcej nielegalnej broni niż obecnie — relacjonuje poniedziałkowa „Rzeczpospolita”. Policja przygotowuje projekt „Trident”, który ma wzmocnić wykrywanie przemytu broni, amunicji i materiałów wybuchowych.

Polskie służby przygotowują się na ryzyko gwałtownego wzrostu przemytu broni z Ukrainy po zakończeniu działań wojennych. Jak opisuje poniedziałkowa „Rzeczpospolita”, eksperci i funkcjonariusze zakładają, że zamiast obecnych kilkuset przypadków rocznie skala nielegalnego obrotu może wzrosnąć do tysięcy sztuk broni. Część tego uzbrojenia może trafić do zorganizowanych grup przestępczych.

Według gazety odpowiedzią ma być policyjny projekt „Trident”. Zakłada on zakup specjalistycznego sprzętu oraz szkolenia funkcjonariuszy w wykrywaniu przemytu broni i materiałów wybuchowych. W planach są m.in. pojazdy wyposażone w elektronikę do obserwacji i namierzania przesyłek, mobilne systemy RTG do prześwietlania pojazdów, drony, sprzęt termowizyjny i noktowizyjny oraz rozwiązania do prowadzenia obserwacji w trudnych warunkach.

„Rz” cytuje mł. insp. Adama Radonia, naczelnika Wydziału do Zwalczania Zorganizowanej Przestępczości Kryminalnej CBŚP, który wskazuje, że Polska — jako państwo frontowe NATO i UE — ma pełnić funkcję „filtra” zatrzymującego nielegalny wywóz broni z Ukrainy.

„W Ukrainie (pisownia oryginalna) jest ogromna ilość broni przekazanej w ramach pomocy, do tego dochodzi duża ilość broni postsowieckiej. A koniec konfliktów zbrojnych zawsze wiązał się z ryzykiem jej niekontrolowanego napływu. Projekt «Trident» ma przygotować policjantów do wykrywania takiego przemytu i rozbijania trudniących się tym procederem zorganizowanych grup przestępczych” — mówi „Rzeczpospolitej” mł. insp. Radoń.

Przeczytaj: Broń, gangi i pranie pieniędzy. Komendant Główny Policji o zagrożeniach po wojnie

Zobacz: Ukraińska policja rozbiła grupę przestępczą handlującą bronią z frontu [+VIDEO]

Służby odwołują się do doświadczeń po wcześniejszych konfliktach. „Rzeczpospolita” przypomina, że znaczna część broni obecnej dziś w nielegalnym obrocie w Europie nadal pochodzi z Bałkanów Zachodnich, mimo że wojny w tym regionie zakończyły się w latach 90. Podobny mechanizm może wystąpić po zakończeniu wojny na Ukrainie.

„Z uwagi na doświadczenia wynikające z zakończenia działań wojennych w Europie i na innych kontynentach bardzo poważnie bierzemy pod uwagę scenariusz napływu nielegalnej broni palnej i amunicji z Ukrainy do państw ościennych i reszty UE — zarówno w zakresie broni lekkiej, jak i wojskowej” — podkreśla insp. Radoń.

Z danych przywołanych przez „Rzeczpospolitą” wynika, że CBŚP przejmowało w ostatnich latach od kilkuset do ponad tysiąca sztuk broni rocznie. W 2023 roku było to 1374 sztuki, rok później 516, a w ubiegłym roku 3322 sztuki. Ten ostatni wynik podbiła jednak jedna duża sprawa dotycząca broni odnalezionej w kontenerach w Laszkach na Podkarpaciu.

Gazeta wskazuje, że na Ukrainie problem nielegalnego handlu bronią już występuje. Tamtejsze służby mają ujawniać magazyny i skrytki z uzbrojeniem, a także rozbijać grupy handlujące bronią zdobytą lub zaginioną na froncie. Według wcześniejszych ustaleń „Rz” od początku pełnoskalowej inwazji do połowy 2024 roku podczas kontroli odebrano Ukraińcom ponad 11 tys. egzemplarzy broni, w tym blisko 1500 granatników. Po roku wojny miało być prowadzonych 5,4 tys. śledztw dotyczących handlu bronią.

„Już teraz są ujawniane przez służby ukraińskie magazyny oraz kryjówki z bronią. Badane jest jej pochodzenie — czy jest to broń porzucona przez żołnierzy rosyjskich wycofujących się z działań frontowych, czy jest to już na przykład broń pozyskana przez jakieś grupy przestępcze, zachowana na przyszłość” — mówi naczelnik Radoń.

Projekt „Trident” ma kosztować 6,6 mln zł. Obejmie nie tylko zakup sprzętu, ale także szkolenia terenowe. Według „Rzeczpospolitej” ma w nich uczestniczyć 150 polskich policjantów, służby współpracujące oraz partnerzy zagraniczni. Planowane są również wspólne działania przy granicy polsko-ukraińskiej z udziałem Straży Granicznej i Krajowej Administracji Skarbowej.

Czytaj: Ukraina: Żołnierz handlował bronią z frontu. W mieszkaniu znaleziono setki dronów i materiały wybuchowe

CBŚP podkreśla, że projekt ma charakter międzynarodowy. Współpracować mają m.in. służby z Czech, Litwy, Hiszpanii, Mołdawii i Ukrainy, a także Frontex i Europol. Celem jest rozpoznanie tras, metod działania przemytników oraz grup przestępczych zajmujących się handlem bronią i materiałami wybuchowymi.

„Chodzi o współdziałanie służb policyjnych, granicznych i celnych na przypuszczalnych głównych szlakach przyszłego przemytu broni i materiałów wybuchowych, a także spójność prowadzonych działań z celami platformy EMPACT, w ramach której Hiszpania pełni rolę drivera priorytetu EMPACT Firearms” — przekazało CBŚP w odpowiedzi cytowanej przez „Rz”.

Według CBŚP Polska obecnie nie odnotowuje zjawiska przemytu broni i amunicji z Ukrainy. Takich sygnałów nie miały też zgłaszać państwa regionu. Służby traktują jednak obecny etap wojny jako czas na przygotowanie procedur i struktur przed możliwą falą przemytu po zakończeniu regularnych walk.

„Filarem założenia projektu jest wykorzystanie tzw. «okna czasowego», co oznacza, że obecny etap konfliktu to moment na przygotowanie struktur i procedur przed przewidywaną falą przemytu po zakończeniu regularnych walk” — mówi „Rz” kom. Paweł Żukiewicz z biura prasowego CBŚP.

Część ekspertów cytowanych przez „Rzeczpospolitą” ocenia jednak, że przemyt broni z Ukrainy już się rozpoczął. Prof. Paulina Polko z Akademii WSB wskazuje, że broń z Ukrainy pojawia się w Europie Zachodniej, co — jej zdaniem — oznacza, że mogła przechodzić przez Polskę.

„Ze statystyk Europolu i Interpolu wynika, że broń z Ukrainy pojawia się w Niemczech czy dalej w Europie, więc magicznie nie ominęła Polski. Są to karabiny, pistolety, nawet granatniki, które trafiają na czarny rynek. To pozwala nam domniemywać, że przez Polskę broń z Ukrainy przechodzi zbyt łatwo” — mówiła ekspertka.

Również prof. Tomasz Safjański z Akademii WSB przewiduje, że zakończenie wojny będzie poważnym testem dla bezpieczeństwa. Według niego po stronie ukraińskiej może pojawić się duża podaż broni, a część weteranów może zostać wykorzystana przez grupy przestępcze.

„Będzie popyt na wszystko — od koparek po transporty cegieł, z kolei stamtąd szeroką falą ruszy przemyt broni. A weterani będą oferować swoje usługi grupom przestępczym” — ocenia prof. Safjański.

Zobacz: Czarny rynek broni z frontu. Ukraińskie służby zatrzymały handlarzy

Czytaj także: Ukraina: zatrzymania za nielegalny handel bronią z frontu [+FOTO]

rp.pl / Kresy.pl

Tagi: , , , , ,
forma płatności