Paweł Zalewski poinformował, że Polska rozmawia z Pentagonem o zwiększeniu amerykańskich zdolności wojskowych na swoim terytorium. Wiceminister obrony nie potwierdził jednak, czy część żołnierzy USA wycofywanych z Niemiec miałaby zostać przeniesiona do Polski.
Amerykańscy żołnierze, którzy mają zostać wycofani z Niemiec, potencjalnie mogliby trafić do Polski. Wiceminister obrony narodowej Paweł Zalewski powiedział w poniedziałek w RMF24, że rozmowy z Pentagonem w sprawie zwiększenia obecności wojskowej USA w Polsce trwają, ale ostateczne decyzje jeszcze nie zapadły.
Zalewski był pytany, czy planowane ograniczenie liczby amerykańskich żołnierzy w Niemczech może oznaczać ich przesunięcie do Polski.
„Nie chce potwierdzać ani zaprzeczać. Musimy poczekać na decyzję Pentagonu, natomiast naszą intencją jest to, by amerykańskie zdolności w Polsce i generalnie na wschodniej flance zwiększać. Tego typu sposób myślenia znajduje zrozumienie w Pentagonie – powiedział Paweł Zalewski” — stwierdził wiceszef MON.
Polityk podkreślił, że Warszawa zabiega o wzmocnienie amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce, ale nie chce obecnie komentować szczegółów możliwych decyzji USA.
„Prowadzimy rozmowy z Pentagonem na temat zwiększania amerykańskich zdolności w Polsce. To jedyna rzecz, którą mogę potwierdzić” — dodał.
Wiceminister ponownie zaznaczył, że należy czekać na stanowisko strony amerykańskiej.
„Nie chcę tego teraz potwierdzać ani zaprzeczać. To nie jest moment na komentowanie. Musimy poczekać na decyzję Pentagonu” — powiedział.
W rozmowie poruszono także przyszłość NATO i koncepcję określaną jako NATO 3.0. Według Zalewskiego chodzi o nowy model funkcjonowania Sojuszu, w którym państwa europejskie przejmują większą odpowiedzialność za konwencjonalną obronę przed Rosją.
„Najważniejszą rzeczą jest dzisiaj to, co Amerykanie nazywają stworzeniem NATO 3.0, czyli tej nowej formuły działania Sojuszu, w której Europa podejmuje znacznie więcej działań i przejmuje na siebie obowiązki obrony konwencjonalnej wobec Rosji” — powiedział.
„Polska jest liderem w tym procesie i dzisiaj to jest najważniejsze” — dodał Zalewski.
Wiceszef MON ocenił, że utrzymanie amerykańskich zdolności wojskowych w Europie zależy również od realnego zwiększenia wydatków obronnych przez państwa europejskie.
„Jeżeli uda nam się przekonać partnerów europejskich, aby podnieśli realnie swoje wydatki […], wówczas będziemy mieli poważne argumenty, by utrzymać amerykańskie zdolności w Europie” — zaznaczył.
Zalewski odniósł się też do ostrzeżeń premiera Donalda Tuska dotyczących możliwych działań Rosji. Doprecyzował, że chodzi przede wszystkim o zagrożenia hybrydowe w rejonie Morza Bałtyckiego.
„Tam mowa jest przede wszystkim o możliwości ataku hybrydowego (…) wokół Morza Bałtyckiego” — powiedział.
Jak dodał, takie działania mogłyby wywołać skutki porównywalne z konfliktem kinetycznym.
„Istnieje możliwość takich działań rosyjskich o charakterze hybrydowym, które mogłyby mieć efekty takie jak wojna kinetyczna” — wskazał.
Wiceminister zaznaczył, że w takim przypadku możliwe byłoby uruchomienie artykułu 5 Traktatu Północnoatlantyckiego.
„Jeżeli [..] konsekwencją byłyby takie efekty jak wojna kinetyczna, to oczywiście artykuł piąty wchodzi w grę i byłby uruchomiony” — powiedział.
Zalewski skomentował również doniesienia o możliwych opóźnieniach w dostawach amerykańskiego sprzętu wojskowego dla Polski. Według niego obecnie takich opóźnień nie ma, choć sytuacja międzynarodowa może wpływać na logistykę i priorytety dostaw.
„W tym momencie takich opóźnień nie ma. […] Musimy mieć świadomość sytuacji, która jest wywołana wojną w Zatoce Perskiej” — zaznaczył.
Zobacz: Nawrocki krytykuje Tuska za słowa o NATO. „Szkodliwe dla Polski”
rmf24.pl / Kresy.pl






























