W niedzielę nad ranem na terytorium Estonii spadł i eksplodował ukraiński dron bojowy. Jak poinformowała Służba Bezpieczeństwa Wewnętrznego Estonii, szczątki obiektu odnaleziono w poniedziałek ok. godz. 15.00 na polu rolnika w parafii Elva w okręgu Tartu. Nikt nie odniósł obrażeń. Winą za rozbicie bezzałogowca obarczono Rosję.
We wtorek 26 sierpnia dyrektor generalna ISS Margo Palloson przekazała na konferencji prasowej, że wstępne ustalenia wskazują na ukraińskie pochodzenie bezzałogowca i jego pierwotne przeznaczenie do uderzeń na cele w Rosji. „To był ukraiński dron wymierzony w rosyjskie cele” – powiedziała, powołując się na informacje estońskiej telewizji publicznej ERR. Jednocześnie zaznaczyła: „Na podstawie bardzo wstępnych danych mamy podstawy, by sądzić, że może to być ukraiński dron, który był namierzany w kierunku rosyjskich baz, ale został zboczony z kursu przez rosyjskie zagłuszanie GPS i inne środki walki elektronicznej, co spowodowało, że wleciał w estońską przestrzeń powietrzną. Na razie nic nie wskazuje na to, że może to być rosyjski dron”. Według ISS, na miejscu zdarzenia widoczny był lej po eksplozji, a fragmenty drona bojowego były rozrzucone na większym obszarze. Wstępnie oszacowano, że obiekt spadł między godz. 4.00 a 5.00 w niedzielę. Palloson podkreśliła, że gdyby bezzałogowiec uderzył w budynek mieszkalny, mógłby spowodować rozległe szkody.
służby i prokuratura wszczęły postępowanie w celu wyjaśnienia okoliczności incydentu, w tym kierunku, z którego obiekt wleciał w estońską przestrzeń powietrzną. Zaznaczono, że możliwy jest wlot z rosyjskiej lub łotewskiej przestrzeni. Tego samego dnia estońska straż graniczna monitorowała także innego drona, który rozbił się po rosyjskiej stronie jeziora Pejpus.
Świadkowie z okolicy potwierdzili, że w niedzielny poranek słyszeli przelot i wybuch. „Usłyszałam dziwny dźwięk tuż po godzinie piątej i coś przeleciało nad domem. Dźwięk przypominał mi skuter. Niecałą minutę później nastąpiła głośna eksplozja, która sprawiła, że zatrzęsły się okna” – relacjonowała mieszkanka Tiiu. „Sporo z nas to słyszało. Mój brat słyszał ten sam huk” – dodała. Według niepotwierdzonych informacji dron mógł spaść na polu w pobliżu wsi Koruste, kilka kilometrów od Aakre.
Szef centrum wywiadu estońskich sił zbrojnych, płk Ants Kiviselg, wskazał, że obserwowane w regionie zakłócenia nawigacji satelitarnej wynikają z działań ochronnych Rosji: zagłuszanie sygnału GPS ma służyć zabezpieczeniu jej strategicznych aktywów i nie jest bezpośrednio wymierzone w sojuszników z NATO. Premier Estonii Kristen Michal zwrócił uwagę na szerszy kontekst działań elektronicznych Moskwy. „Rosja od dawna stosuje zagłuszanie sygnałów GPS i inne taktyki walki elektronicznej w celu zakłócania regionalnego ruchu lotniczego i morskiego” – napisał w komunikacie opublikowanym w serwisie X.
Minister obrony Hanno Pevkur ocenił, że nisko lecące bezzałogowce pozostają trudne do wykrycia, ponieważ omijają w ten sposób systemy obserwacji. „Te obiekty latają na bardzo niskiej wysokości, aby uniknąć wykrycia przez Rosję, i właśnie dlatego są trudne do wykrycia” – powiedział w rozmowie z „Postimees”. Zapowiedział również pozyskanie nowego typu radarów dla lepszej detekcji celów niskopułapowych.
Rozbity dron mógł należeć do grypy bezzałogowców, które w weekend brały udział w ataku na cele w obwodzie leningradzkim, m.in. na terminal paliwowy w Ust-Łudze nad Bałtykiem.
W ostatnich miesiącach dochodziło do podobnych naruszeń przestrzeni powietrznej państw regionu przez drony lecące z Białorusi – na Łotwie, Litwie i w Polsce. Wskazywano, że to pierwszy taki przypadek odnotowany w Estonii.
Kresy.pl/err.ee
































