W stolicy Gruzji trwają zamieszki, od kiedy partia rządząca Gruzińskie Marzenie wstrzymała rozmowy akcesyjne z Unią Europejską. Część protestujących włamała się do budynku telewizji publicznej, a także zaatakowała budynek parlamentu, wybijając okna budynku i wrzucając do środka fajerwerki, które spowodowały pożar.
W Tbilisi doszło do gwałtownych starć między policją a demonstrantami po ogłoszeniu przez rządzącą partię Gruzińskie Marzenie wstrzymania rozmów akcesyjnych z Unią Europejską oraz rezygnacji z przyjmowania unijnych grantów budżetowych do końca 2028 roku. Tamtejsze media informują, że zamieszki zaostrzają się z dnia na dzień.
Prounijni demonstranci siłowo weszli do budynku telewizji. Do zgromadzonych wyszła dyrektor Tinatin Berdzeniszwili, która zapowiedziała, że da możliwość opozycji wystąpienia na żywo w trakcie wieczornych programów.
Gruzińskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych informowało o zatrzymaniu w ciągu dwóch dni protestów łącznie 107 osób. Jak wyjaśniono, protestujący dokonywali aktów chuligaństwa i nieposłuszeństwa wobec poleceń policji. W wyniku starć rannych zostało dziesięciu funkcjonariuszy policji.
W sieci pojawiło się także nagranie, na którym widać grupę protestujących rzucających w parlament kamieniami. Jeden z nich wrzucił do środka fajerwerki i wywołał pożar.
BREAKING: Fire inside parliament building as protesters break windows and hurl fireworks on 3rd night of anti-government demonstrations in Tbilisi, Georgia.
pic.twitter.com/7x4yXWv5gu— AZ Intel (@AZ_Intel_) November 30, 2024
Jak informowaliśmy, kilka dni temu doszło do pierwszego posiedzenia nowego Parlamentu Gruzji mimo bojkotu izby ze strony opozycjonistów. Prezydent Gruzji Salome Zurabiszwili nie uznaje jego istnienia.
Wynik październikowych wyborów w Gruzji, w których rządzące dotychczas Gruzińskie Marzenie uzyskało 54 proc. głosów, był przegraną czterech partii i koalicji o radykalnie prozachodniej orientacji. Tym samym partia rządząca przejęła 88 mandatów w jednoizbowym parlamencie liczącym 150 miejsc. Prezydent Gruzji Salome Zurabiszwili oświadczyła dzień po elekcji, że nie uznaje wyników wyborów. Wezwała też obywateli do wyjścia na ulice w ramach protestu. Partie opozycji już wcześniej ogłosiły, że nie uznają wyników wyborów. Już w czasie wyborów atmosfera polaryzacji prowadziła do rękoczynów, bójek pod lokalami wyborczymi. Skarżono się również na utrudnianie korzystania z prawa do tajności głosowania. Zurabiszwili wezwała zagraniczne państwa do wsparcia opozycji.
Od tego czasu w Tbilisi trwają uliczne protesty zwolenników opozycji. Partie opozycyjne wkrótce po wyborach ogłosiły bojkot prac nowego parlamentu. Mimo tego w poniedziałek w Tbilisi odbyło się posiedzenie gruzińskiego parlamentu XI kadencji. Obrady rozpoczął jego najstarszy deputowany Lado Kachadze. Zarejestrowano uczestnictwo 88 parlamentarzystwów. Na sali obecny był obecny Bidzina Iwaniszwili, założyciel i honorowy przewodniczący Gruzińskiego Marzenia, rzeczywisty lider obozu rządzącego, jak zrelacjonował portal Echo Kawkaza.
Kresy.pl/X/pbs.org
































