Jak twierdzą amerykańskie źródła, rosyjskie bomby spadły w miejscach, gdzie Państwa Islamskiego nie ma.
Z analiz zdjęć i nagrań ma wynikać, że zbombardowano między innymi jedną z umiarkowanych bojówek wspieranych przez Amerykanów. Rosyjskie MSZ na takie doniesienia reagowało już stanowczo, nazywając je “atakami informacyjnymi” i “medialnymi wrzutkami”.
Rosjanie mieli zbombardować m. in. teren starej kopalni w miejscowości Ltamenah, położonej około 20 kilometrów na północ od ważnego miasta Hama. W opozycyjnych syryjskich mediach pojawiła się wypowiedź przedstawiciela ugrupowania rebelianckiego Tajammu al-Aaza, działającego w ramach Wolnej Armii Syryjskiej, który twierdzi, że to oni byli celem Rosjan.
–Tajammu al-Aaza jest powszechnie zaliczane do grona tych, które utrzymuje wsparcie od Amerykanów – powiedział “Foreign Policy” Noah Bonsey, analityk z International Crisis Group.
tvn24.pl/KRESY.PL




























