Złowrogi cień Wołodarki. Polacy na Białorusi

Ponura Wołodarka znów kładzie swój złowrogi cień na najbardziej ofiarne Polki i Polaków. Usunięcie dyplomatów, dekapitacja przywódców mniejszości, zastraszenie wielosettysięcznej społeczności Polaków to kolejny akt agresji. Zderzenie cywilizacji. Kiedy to się skończy? – pyta profesor Zdzisław Winnicki.

W 1824 roku w Mińsku Litewskim przebudowano według projektu architekta Piszczały stary XVII wieczny sapieżyński zamek, tworząc z niego istniejące do dzisiaj więzienie. Wołodarka przy ulicy Wołodarskiego, miejsce ciemiężenia i katorgi powstańców listopadowych, styczniowych, polskich rewolucjonistów w tym Józefa Piłsudskiego, najbardziej ponury okres w polskich dziejach zanotowała w czasach bolszewickich i sowieckich.

To tutaj więziono, przesłuchiwano i torturowano przed egzekucjami w podmińskich Kuropatach dziesiątki tysięcy ofiar tzw. Operacji polskiej NKWD w latach 1937 i 1938. Od 1939 do 1941 roku więziono, torturowano i mordowano Polaków z zaanektowanych kresów północno – wschodnich II RP. Jak przypomina więźniarka Wołodarki tamtego czasu, Grażyna Lipińska, autorka przejmujących wspomnień pt. Jeśli zapomnę o nich … na około 13 tysięcy uwięzionych zdecydowaną większość stanowili Polacy. Stąd, po mordzie w murach więzienia, po 22 czerwca 1941 roku wyruszył konwój – marsz śmierci zakończony wymordowaniem przez enkawudzistów tysięcy więźniów Wołodarki w miejscowości Czerwień (Ihumeń).

W więzieniu podczas okupacji niemieckiej przetrzymywano a następnie mordowano między innymi pojmanych żołnierzy akowskiego Wachlarza oraz zaskoczonych na skutek zdrady podziemia sowieckiego, próbujących ich odbić akowców co przejmująco w książce Wachlarz opisał Cezary Chlebowski.

Po 1944 roku trafiali tutaj etapowo przed wysłaniem do łagrów żołnierze nowogródzkich i grodzieńskich batalionów AK oraz aż do 1956 roku poakowscy żołnierze Wyklęci. Nie ma tam polskiego krzyża, nie ma tablicy pamiątkowej. Są natomiast aresztowani w przeddzień Wielkanocy 2021 roku liderzy Związku Polaków na Białorusi. Trzy kobiety i jeden dziennikarz. Znam ich wszystkich. Drobne panie Andżelika Borys z Grodna, nauczycielka Irena Biernacka z Lidy, nauczycielka Maria Tiszkowska z Wołkowyska i dziennikarz z Grodna Andrzej Poczobut. Oskarżeni o wymyślone przestępstwa „siania waśni narodowościowych” i „gloryfikacji nazizmu”.

Zobacz także: Białoruska prokuratura zajęła mienie aresztowanych liderek Związku Polaków na Białorusi

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

W czasach sowieckich Polaków skazywano często na wyroki do 10 lat. Polkom z obecnej fali prześladowań grożą wyroki do lat 12-tu. Działaczki i organizatorki polskiej oświaty i polskiego życia społeczno-kulturalnego aresztowane i oskarżone są po prostu za ich aktywną polskość bo zarzuty są tak bezsensowne, że trudno je komentować. Prawdopodobnie na Wołodarce znajduje się także, zatrzymana najwcześniej nauczycielka i harcerka z Brześcia nad Bugiem, skromna, drobna i niepełnosprawna Ania Paniszewa. Wszyscy przebywają być może w tych samych celach co ich polscy poprzednicy od XIX wieku po czasy obu okupacji i sowieckiego zaboru. Ponura wymowa, ponura tradycja.

Oglądaj także: Egzamin Polaków z solidarności narodowej

Polacy na dzisiejszej Białorusi stanowią najliczniejszą mniejszość narodową w tym państwie. To potomkowie I i II – Rzeczypospolitej. Mieszkają i pracują na ziemiach swych ojców, zwarcie w miasteczkach i wsiach Grodzieńszczyzny (dawne obszary województw nowogródzkiego, poleskiego oraz części wileńskiego i białostockiego). Kilkadziesiąt tysięcy (oficjalnie ok. 20 tys.) w Mińsku dokąd udawali się do szkół i za pracą. Żyją też, już śladowo, za dawnym kordonem w powiecie Dzierżyńskim (kojdanowskim) stanowiącym do 1936/37 roku Polski Rejon Autonomiczny w BSRS. Skupiska Polaków znajdują się ponadto w Borysowie, Bobrujsku a nawet w Homlu i Mohylowie.

Pierwszy powojenny spis z roku 1949, a więc już po wielosettysięcznej ewakuacji z lat 1944/1945, mylnie dzisiaj nazywanej repatriacją, wykazał, iż w ówczesnej BSRS aż około 540 tysiącom udało się mimo gróźb i nacisków zachować wpis o polskiej narodowości. Statystyki sowieckie zawsze były kłamliwe. W stosunku do miejscowych Polaków (za wyjątkiem Litewskiej SRS gdzie mieli stanowić kontr-nację wobec Litwinów) szacunkowo można uznać, iż są zaniżone o co najmniej połowę. Ostatni, jeszcze sowiecki z roku 1989 spis wykazał 418 tys. Polaków. Potem było już gorzej, dwa spisy kolejne z lat 1999 i 2009 wykazały około 395 i 299 tys. Polaków. Spis roku 2019 wykazał 287 tysięcy.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Jak wyglądała metoda „zaniżania” w pierwszych latach powojennych wskazał badacz problematyki z Mińska Anatol Wialiki: „W latach 1948 – 1956/56 a więc w okresie gdy władze BSSR uznały, że Polacy wyjechali (pozostali w BSSR „katolicy”, a zatem też – Białorusini bo Białorusini – katolicy).  Ci, którzy wyjechać nie zdążyli (nie mogli) a było ich zarejestrowanych jeszcze ponad 300 tysięcy stracili nadzieję na zmiany graniczne”. Nastąpiła poważna erozja formalnych stwierdzeń (zapisów urzędowych) o narodowości polskiej. Wialiki wymienia szereg tego przyczyn, z których do najważniejszych zalicza : zapisy w kołchozowych „księgach gospodarczych” (Polacy pozostali w BSSR byli głównie wieśniakami) gdzie dokonywano wpisów „Białorusin” lub pomijano wpis narodowościowy, traktowany później tak samo. Pojawiło się ukrywanie narodowości w obawie przed represjami lub ze względu na przyszłość dzieci, zobojętnienie narodowe mniej uświadomionych Polaków lub nieuznawanie narodowości polskiej zainteresowanych, przez lokalną administrację. W latach tych nastąpiło bezprecedensowe zjawisko całkowitej zmiany narodowościowej całych rejonów (powiatów) z polskiej na białoruską (formalnie). Bywało ponadto, że rodzice i dzieci otrzymywali różne wpisy o narodowości. Tak więc jak zaznacza przywoływany Autor „na przeciągu lat 1944 – 1949 zachodniobiałoruskie wsie przemieniły się z ‘polskich’ w ‘białoruskie’ …”. Wialiki zaznacza, że w ten sposób ogromna liczba ludności zatraciła swoją polskość ale jednocześnie nie nabyła białoruskości, stając się w okresie późniejszym bazą społeczną dla tzw. kategorii „ludzi radzieckich”, którym narodowość była obojętna. Klasycznym przykładem jaki przywołuje Wialiki była wioska Siwce w powiecie Krywicze (ówczesny obwód Mołodeczno), która – według urzędowych zapisów – z czysto polskiej w ciągu pięciu lat „stała się” – „czysto białoruską”. Te zjawiska stały się podstawowym hamulcem dla drugiej repatriacji w roku 1956/58, gdyż takie nowe lub sprzeczne wpisy stały się podstawą odmowy uznania narodowości w latach późniejszych. Nie mniej jak zaznacza cytowany Autor nadal były i takie rejony gdzie ludność nie poddawała się naciskom w rezultacie czego: np. w rejonie Ilja (dziś centralna RB) Polaków było 72,6 %, Świr – 72%, Ostrowiec – 62 %, Widze – 52 %. Jeszcze bardziej trwała (narodowościowo) sytuacja okazała się w obwodach przygranicznej Grodzieńszczyzny. Ludność zdołała zachować wpisy gdyż w znacznej liczbie posiadała niepodważalne dokumenty (polskie dowody osobiste, legitymacje wojskowe, świadectwa urodzeń itp.). Władze posunęły się zatem do przedsięwzięć bezprecedensowych. Wialiki ustalił, że posunięto się do metody kwestionowania narodowości polskiej za pomocą zastosowania danych rosyjskiego spisu narodowości z roku 1898, w którym na zasadzie „językowej” przodków osób posiadających dokumenty o narodowości polskiej, zaliczono ex ante do Białorusinów.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Niemal dokładnie taką samą koncepcję lansuje współczesna historiografia i politologia białoruska oraz w praktyce polityka władz lokalnych RB, w czym jest w pełni zgodna z poglądami białoruskich kręgów odrodzeniowo-opozycyjnych oraz białoruskich ośrodków emigracji w państwach Zachodu. Teza jest taka: na Białorusi nie ma Polaków. Są jedynie spolonizowani Białorusini – katolicy. Temu między innymi służą także niezwykle intensywne działania części duchownych katolickich w RB wprowadzających na ogół wbrew woli wiernych język białoruski do liturgii w tutejszych kościołach.  Zdarzają się ponadto poglądy jeszcze dalej idące, takie jak najnowsza, jednoznaczna teza autora niesowieckiego, Zachara Szybieki, profesora w Katedrze Historii Gospodarczej Białorusi Państwowego Białoruskiego Uniwersytetu Ekonomicznego a dotycząca koncepcji zatytułowanej „Wybór modelu narodu”: „Biorąc pod uwagę obecną [2002 r. – Z.J.W.] sytuację Białorusi nie należy dążyć do kulturowego modelu (etniczno – językowego, substancjalnego), ale do modelu funkcjonalnego (państwowo – politycznego). Wszystko co znajduje się na Białorusi, jest białoruskie. Wszyscy obywatele Białorusi są Białorusinami”. Pracę, z której czerpiemy powyższy cytat, po polsku i w Polsce wydał Instytut Europy Środkowo – Wschodniej w Lublinie (książka uzyskała nagrodę Studium Europy Wschodniej U. W.).

***            

Oficjalnie, (spis z 1989 r.) Polacy najliczniej zamieszkiwali i zamieszkują obwód (województwo) Grodzieński, utworzony po aneksji do ZRRS z województwa nowogródzkiego, części wileńskiego i białostockiego):

W rejonie grodzieńskim (bez miasta Grodna gdzie Polacy stanowią około 100 tys. mieszkańców w około 350 tys. mieście) – liczba Polaków  wynosi  87 281 tj.  25,7 % do ogółu mieszkańców. W całym Obwodzie Grodzieńskim – przyległym do granicy z RP i RL – 301 tys. Polaków (25,9 %). Kolejnymi są: rejon Mostowski (Mosty) – 9 295, tj.  22,1 %, rejon zelwieński  (Zelwa) – 7 552, tj.  26,8 %, rejon wołkowyski (Wołkowysk) –  22 774, tj.  29,3 %, rejon świsłocki  (Świsłocz)  6 172 tj.  21,4 %, rejon szczuczyński (Szczuczyn) – 34 121,    tj. 38,6 %, rejon werenowski (Werenowo) –  32 072, tj. 82,9 %. (rejon ten sąsiaduje „przez granicę” z „litewskim” rejonem solecznickim – 85 % Polaków), rejon lidzki (Lida) – 56 522,    tj. 40,2 %, rejon iwjewski  (Iwje) – 11 603, tj. 28,2 %, rejon oszmiański  (Oszmiana) – 5 223     tj. 20,6 %,  rejon ostrowiecki (Ostrów) – 5 221, tj. 17,5 %, rejon zdzięciolski (Zdzięcioł obecnie Dziatłowo) –  5 945, tj.   14,1 %.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

W pozostałych obwodach (dane oficjalne): Brzeski – 16 753 Polaków, Witebski 21 003, Homelski – 3 572, Miński – (miasto – 17 581) reszta obwodu – 29 532, Mohylowski – 2 796. Według danych spisu z roku 1989 w BSRS nie było ani jednego rejonu bez wykazanych Polaków. Liczbę ludności wyznania katolickiego szacuje się w przedziale 1,1 mln do ok. 2 mln (na Białorusi potocznie katolicyzm określa się nazwą „polska wiara”). Szacunkowo, na dzisiejszej Białorusi mieszka około 1 mln Polaków.

Rok 1988 czyli schyłek ZSRR stał się początkiem masowego polskiego „ujawnienia” na Białorusi. Powstały polskie organizacje społeczne, które w roku następnym zjednoczyły się w Związek Polaków na Białorusi –  stowarzyszenie kulturalno – oświatowe stawiające sobie za cel odrodzenie języka, uruchomienie oświaty polskojęzycznej, animację zespołów artystycznych, opiekę nad polskimi miejscami pamięci i nawiązanie ścisłych związków z Macierzą – Polską. ZPB w latach 1990 – 2005 stał się najliczniejszą organizacją pozarządową w całej Republice Białoruś. Liczył ponad 25 tys. członków i posiadał oddziały w niemal wszystkich większych ośrodkach miejskich na Białorusi z licznymi organizacjami we wsiach, zwłaszcza na Grodzieńszczyźnie. W szczytowym momencie (przed zdelegalizowaniem przez władze w roku 2005), ZPB posiadał następującą strukturę organizacyjną:

I. Władze Centralne z siedzibą w Grodnie;

II. Redakcje:

Tygodnik Głos znad Niemna (Grodno), Miesięcznik (społeczno – kulturalny i naukowy) Magazyn Polski (Grodno), Kwartalnik Echa Polesia (Brześć).

III. Szkoły polskojęzyczne:

Szkoły społeczne (ogólnooświatowe, dla wszystkich grup wiekowych) – przy oddziałach obwodowych ZPB. Odrębną od ZPB pracę oświatową prowadziła i prowadzi grodzieńska „Macierz Szkolna”.

Szkoły państwowe (średnie): Grodno, Wołkowysk wybudowane całkowicie ze środków asygnowanych przez Polskę).

IV. Domy Polskie (Domy Kultury Polskiej), wybudowane przez Stowarzyszenie Wspólnota Polska w miejscowościach:

Grodno (siedziba władz centralnych, obwodowych i miejskich ZPB), Lida, Nowogródek, Kiemieliszki, Porozowo, Szczuczyn, Wołkowysk, Baranowicze, Mińsk, Nieśwież, Iwieniec, Wiszniewo, Rubieżewicze, Mohylów, Brasław, Oszmiana (w budowie). Obecnie zajęte przez ZPB – proreżimowy.

V. Stowarzyszenia, Towarzystwa, Kluby przy ZPB :

Towarzystwo Lekarzy Polskich na Białorusi,

Towarzystwo Lekarzy Polskich w Baranowiczach

Towarzystwo Plastyków Polskich

Towarzystwo Twórców Ludowych

Stowarzyszenie Żołnierzy Armii Krajowej

Stowarzyszenie Sybiraków i Ofiar Represji Politycznych

Uniwersytet Trzeciego Wieku

Polski Klub Sportowy „Sokół”

Klub Inteligencji Polskiej

Klub Rodzin Polskich w Wołkowysku

Komitet Ochrony Miejsc Pamięci Narodowej

Stowarzyszenie Nauczycieli Polskich

Polska Szkoła Społeczna przy ZPB w Grodnie im. Króla Stefana Batorego

W obwodzie (województwie) Grodzieńskim działają 42 oddziały terenowe, w obwodzie Brzeskim 13, w obwodzie Mińskim 17, w obwodzie Homelskim 4, w obwodzie Mohylewskim 3.

Ponadto w obwodzie Brzeskim: Uniwersytet Trzeciego Wieku przy ZPB, Polska Szkoła Społeczna im. Ignacego Domeyki w Brześciu, Polska Szkoła Społeczna im. Tadeusza Rejtana w Baranowiczach. W obwodzie mińskim: Polska Szkoła Społeczna przy ZPB.

W stosunku do roku 2005 liczba oddziałów, mimo niesprzyjających warunków zewnętrznych, znacznie wzrosła.Działa także szkoła i drużyna harcerska przy Forum Regionalnych Inicjatyw Społecznych w Brześciu (dyrektorka Anna Paniszewa i jej zastępca byli pierwszymi aresztowanymi a w Forum i szkole prowadzona jest procedura delegalizacji).

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Związek Polaków na Białorusi liczy 105 struktur, do których należy około 12 tysięcy członków.Na szczególne podkreślenie specyfiki ZPB (podobnie jak w popowstaniowym okresie zaborów Polski) zasługuje wskazanie na nieproporcjonalnie wysoki i szczególnie aktywny udział kobiet, z reguły prezesek Oddziałów.

Oddziały prowadziły i nadal prowadzą naukę języka polskiego, zespoły artystyczne, kółka zainteresowań dzieci i młodzieży, które brały udział w koloniach letnich w Polsce organizowanych przez organizacje i osoby prywatne z Polski, sprawowały opiekę nad polskimi cmentarzami wojennymi, pomnikami historii Polski i miejscami martyrologii. Centrala ZPB organizowała festiwale kultury polskiej, koncerty, wystawy prac malarskich, konferencje naukowe oraz obchody polskich świąt narodowych i kościelnych. ZPB, wykorzystując zmiany polityczne, działał wszechstronnie, zgodnie ze swoim statutem i przepisami prawa Republiki Białoruś. Związek był organizacją wewnętrznie demokratyczną i w pełni niezależną od władz. Był jak już zaznaczono największą organizacją społeczną – pozarządową na Białorusi. Wszystkie polskie skupiska na Białorusi znalazły się pod bezpośrednim oddziaływaniem ZPB. Była to ogromna aktywność kulturalna, oświatowa i patriotyczna. Było to jednocześnie wielkie zaskoczenie dla władz ale też narodowej opozycji białoruskiej. Do 2005 roku władze stosowały obstrukcję wobec publicznych inicjatyw ZPB, opozycja wyrażała swoje obawy przed polonizacją kraju. Pierwszy atak na ZPB nastąpił po 15 latach.

Głównym założycielem i wieloletnim prezesem ZPB (obecnie prezes honorowy) został pochodzący z podgrodzieńskiej Łosośny, były zawodowy wojskowy, Tadeusz Gawin. Pod jego kierownictwem ZPB osiągnął ogólnokrajowy zasięg. Gawin był aktywnym zwolennikiem współpracy Związku z białoruską opozycją. Po jego ustąpieniu w roku 2001 prezesem wybrano Tadeusza Kruczkowskiego docenta na uniwersytecie grodzieńskim. Kruczkowski był zwolennikiem apolitycznej pracy kulturalno – oświatowej i szukania porozumienia z władzami. Po zakończonej kadencji w 2005 r. Kruczkowski przegrał wybory na rzecz Andżeliki Borys dotychczasowej kierowniczki działu oświaty ZPB. Władze zareagowały unieważnieniem wyboru pod pozorem naruszeń statutu organizacji oraz zorganizowały „ponowne wybory”. Grupa Kruczkowskiego oraz przymuszeni delegaci wybrali Kruczkowskiego na funkcję prezesa organizacji. Absolutna większość oddziałów ZPB uznawała wybory Borys. Od tego momentu na Białorusi działają dwa związki Polaków. Nieuznawany przez Polskę i większość członków związek „reżimowy” i formalnie nielegalny ZPB Andżeliki Borys.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Przez kolejne 15 lat ZPB działał w sposób nieformalny, wspierany przez polskie konsulaty, Wspólnotę Polską i w mniejszym już zakresie krajowe organizacje społeczne. Po utracie na rzecz rozłamowców wszystkich Domów Polskich, praca większości oddziałów przeniosła się do mieszkań prywatnych a większe oddziały mimo trudności zaczęły wynajmować lokale albo organizować spotkania, występy w opłacanych miejscach. Protestujących działaczy represjonowano wytaczając sprawy o wykroczenia, nakładając grzywny lub osadzając w aresztach. Po 15 latach okazało się, że ZPB ma powszechne poparcie białoruskich Polaków a większość oddziałów przetrwała. Związek pod opieką konsulatów organizował spotkania, kolejne wybory do władz, imprezy plenerowe, wyjazdy młodzieży do Polski, konferencje popularno-naukowe, pracę większości swoich szkół społecznych. Ukazywały się redagowane w Grodnie a wydawane w Polsce czasopisma „Głos znad Niemna” i „Magazyn Polski” oraz „Echa Polesia” w Brześciu. Redakcje Grodzieńskie i brzeska nie były niepokojone. Najbardziej spektakularnym wydarzeniem zakończonym karami grzywien i aresztów była niemal dosłowna walka o Dom Polski w Iwieńcu, miasteczku niemal całkowicie polskim, położonym na skraju Puszczy Nalibockiej. Władza tolerowała ten stan.

Zobacz także: Poczet Kainów polskich

Ostatnimi czasy, przed pseudo wyborami prezydenckimi, wydawało się, iż władze przywykły do nieformalnego lecz nadal bardzo aktywnego istnienia Związku. O działaniach aktywistów „reżimowych” praktycznie nie wiadomo nic poza tym, że doprowadzili przejęte Domy Polskie do postępującej ruiny oraz zorganizowali w nich różnego typu komercję. ZPB formalnie nie uczestniczy w masowym sprzeciwie Białorusinów. Indywidualnie Polacy na Białorusi w większości popierają oddolny ruch prodemokratyczny. Władze RB poparcie Polski dla zmian na Białorusi potraktowały jako akt wrogi a w odwecie najwyraźniej uznały swoich obywateli Polaków za zakładników. W pierwszym akcie represji usunęły polskich pracowników konsularnych sprawujących opiekę nad polską mniejszością. Aktem drugim był atak na czołowe postacie społeczności polskiej. Już przed laty Łukaszenko określił tutejszych Polaków jako „V kolumnę” (NATO? Zachodu?). Dzisiaj grozi, że „da po mordzie”. Zapowiedział ponowną rejestrację wszystkich organizacji pozarządowych a w szkołach polskich zarządził rewizje i przegląd treści nauczania. Cykliczne białorusko-rosyjskie manewry wojskowe na Grodzieńszczyźnie o kryptonimie „Zapad” rozpoczyna zazwyczaj ćwiczenie pozorujące pacyfikację ośrodków dywersji spodziewanego powstania polskiego, którego bazą mają być miejscowości licznie zamieszkałe przez Polaków. Tak wygląda codzienność najliczniejszej na świecie, autochtonicznej polskiej mniejszości narodowej na Wschodzie.

Zobacz także: Białoruski parlament otwiera drogę do depolonizacji szkół służących polskiej mniejszości

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

W 1991 r. gdy swoją społeczną pracę na Białorusi rozpoczynała Straż Mogił Polskich – „na Wschodzie” (m. in. Krzyż w Kuropatach) w biuletynie omawiającym działalność napisaliśmy: „Polskość na Wschodzie to krew, męczeństwo, prześladowania i poniżenie – czy to już się skończyło?”. Ponura Wołodarka znów kładzie swój złowrogi cień na najbardziej ofiarne Polki i Polaków. Usunięcie dyplomatów, dekapitacja przywódców mniejszości, zastraszenie wielosettysięcznej społeczności Polaków to kolejny akt agresji. Zderzenie cywilizacji. Kiedy to się skończy?

Zdzisław J. Winnicki

Czytaj kolejny artykuł
1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    tomso :

    …”Usunięcie dyplomatów, dekapitacja przywódców mniejszości, zastraszenie wielosettysięcznej społeczności Polaków to kolejny akt agresji. Zderzenie cywilizacji. Kiedy to się skończy?”

    Odpowiedź:
    -„to się skończy”, gdy korespondenci ‚Wyborczej’, jak wymieniony wyżej Poczobut, czy nożem chrzczona V Kolumna giedroyciowców reprezentowana przez gadzinówkę ‚Bielsat’ – przestaną być instrumentami importu kolorowych rewolucji z tzw. (przez p. Winnickiego) ‚Zachodu’.

    Dzisiaj ten ‚Zachód’ stał się karykaturą samego siebie i oznacza neomarksistowską rewolucję, ‚tęczową zarazę’, wymazanie chrześcijańskiej cywilizacji.
    O ironio!, Łukaszenka okazał się póki co …mniejszym złem!

    Polacy na Białorusi stali się mimo woli mięsem armatnim dla globalistów, próbujących przeprowadzić pucz, na wzór ukraińskiego Majdanu…
    Jeśli p. profesor tego nie zauważył, to staje pan w jednej linii z globalnymi grandziarzami!