„Nie ma już żadnych wątpliwości, że jest budowane jedno federalne superpaństwo unijne. Jeśli się rzeczywiście da poważnie myśleć o suwerenności, dochodzimy do momentu, w którym nie można powiedzieć inaczej jak to, że Polska powinna wystąpić z UE” – mówi w wywiadzie dla Kresów.pl poseł i prezes Ruchu Narodowego, Robert Winnicki.

Kresy.pl: Podczas ubiegłotygodniowych burzliwych obrad Sejmu padały słowa o suwerenności, podmiotowości, czarnym dniu polskiej demokracji. Pana zdaniem tego rodzaju dyskusja i uchwała o suwerenności Polski wnosi coś w wymiarze międzynarodowym?

Robert Winnicki: Moim zdaniem ta uchwała była potrzebna. Choć niektóre jej akcenty można było inaczej zawrzeć. Natomiast użyłbym takiego sformułowania: lepiej późno niż wcale. Bo w momencie kiedy PiS wcześniej popierało akcesję do UE, a następnie traktat lizboński, to teraz mówienie o suwerenności jest dobre, ale jest też niekonsekwentne. Teraz Polska musi się zmagać m.in. z tym, co zostało zapisane w traktacie lizbońskim: z silną pozycją centralnych instytucji unijnych. Dlatego też i wobec narastającego nacisku ze strony KE nie ma już żadnych wątpliwości, że jest budowane jedno federalne superpaństwo unijne. Jeśli się rzeczywiście da poważnie myśleć o suwerenności, dochodzimy do momentu, w którym nie można powiedzieć inaczej jak to, że Polska powinna wystąpić z UE. Widać, że rozjeżdżają się oczekiwania i dążenia nasze i państw zachodnioeuropejskich, szczególnie Niemiec. To, z czego mogliśmy skorzystać na członkostwie w Unii już wykorzystaliśmy, a co mieliśmy stracić – już straciliśmy. Nadszedł czas by pójść własną drogą.

Podczas debaty mówił Pan, że flagę UE należałoby wyprowadzić z parlamentu, a posłanka Pomaska z PO podarła tekst uchwały o suwerenności Polski. To dość symboliczne.

Rzeczywiście, symboliczne. Faktycznie, postulowałem wyprowadzenie flagi unijnej. Pomijam tu już aspekt prawny, że tak naprawdę taka flaga nie ma umocowania prawnego. Jest to, jak niektórzy mówią, bardziej symbol popkulturowy. Natomiast zachowanie poseł Pomaski było absolutnie skandaliczne i haniebne. Można się nie zgadzać z zapisami – ja sam wnosiłem pewne poprawki w tym tekście – natomiast podarcie projektu takiej deklaracji jednoznacznie świadczy o intencjach Pani poseł. Jest to ze strony PO akt jawnej wrogości wobec suwerenności państwa polskiego.

Czy w takim razie prounijna opozycja Pana zdaniem będzie w dalszym ciągu eskalowała sytuację na arenie międzynarodowej? Chodzi również o kwestię opinii ze strony Komisji Europejskiej ws. Polski?

Prounijna opozycja dzisiaj w Polsce jest trochę jak komuniści w II RP. W związku ze zmianami jakie mają miejsce, zwłaszcza w naszej części Europy i z postępującym rozdźwiękiem miedzy Europą Zachodnia a Europą Środkową, oni zdają sobie sprawę, że jedyną szansą na ich trwały powrót do władzy i na to, żeby rządzili w perspektywie nie tylko kolejnych kadencji, ale jako formacja ideowo-polityczna, jest interwencja obca. Tak samo jak komuniści w II RP nie byli w stanie samodzielnie dojść do władzy, tak obecne zmiany społeczne zachodzące w Polsce sprawią, że demoliberałowie bez interwencji zewnętrznej nie będą w stanie do władzy już powrócić. To dotyczy nie tylko Polski, ale chociażby Węgier. A w przyszłości być może i innych państw regionu.

W ubiegłym tygodniu ogłoszono decyzję o powołaniu Stowarzyszenia Endecja, w skład której wchodzi m.in. w Rafał Ziemkiewicz. W rozmowie z Kresami.pl mówił on o różnicach, które widzi pomiędzy tą kształtującą się organizacją, a Ruchem Narodowym – m.in. poprzez analogię do „starej endecji” lat 30. XX wieku i tradycji narodowo-radykalnej, tę drugą wiążąc raczej z RN. Czy zgadza się Pan z takim ujęciem sprawy?

Rafał Ziemkiewicz proponuje ahistoryczny historycyzm. Po pierwsze, w latach 30. XX wieku zarówno Stronnictwo Narodowe jak i ONR były sobie bliższe, chociażby w stosunku do lat 20. XX w. Endecja z tego okresu miała wiele zasług dla budowy państwa polskiego, natomiast niestety dopiero Obóz Wielkiej Polski tak naprawdę trafnie zaczął diagnozować rzeczywistość i zmiany w polskiej rzeczywistości. W tym sensie endecja lat 20. miała wielu wybitnych działaczy, ale poszła za bardzo w umiarkowany demokratyzm i w tendencje liberalne przy konstruowaniu konstytucji marcowej. Dlatego też przegrała, co m.in. było przyczyną zamachu majowego. Stąd właściwie jedyne, do czego Endecja może wrócić, to tak naprawdę wizja obozu narodowego, która poniosła klęskę i miała okazje odrodzić się dopiero w OWP, a następnie w SN.

Na czym w takim razie polegałaby różnica?

Odnoście kształtowania się jakichkolwiek środowisk narodowych, jedno jest niewątpliwe: Dmowski i wczesna endecja zawsze dążyli do budowy podmiotowych organizacji narodowych. Takich, które byłyby suwerenne pod względem decyzyjności i wyraziste ideowo. W komunikacie wydanym po powstaniu Endecji jasno powiedziano: Klub Kukiz’15 tworzy Stowarzyszenie Endecja. Paweł Kukiz i Marek Jakubiak, jako osoby spoza środowiska narodowego, robią za patronów politycznych tych formacji, co stawia ją od początku w roli klienta politycznego i niesuwerennego podmiotu. Z tym zresztą mieliśmy do czynienia w ciągu ostatnich 6 miesięcy w klubie Kukiz’15, gdzie wszelkie próby wyrazistego zaakcentowania stanowiska narodowego, chociażby w przypadku stosunku do UE czy kwestii światopoglądowych, a nawet zapraszanie nacjonalistów z Europy jak Roberto Fiore, były ostro negowane i pacyfikowane. Nie mając samodzielności, podmiotowości politycznej nie można zbudować poważnego, dojrzałego środowiska. Można zbudować co najwyżej pewną klientelę.

Stowarzyszenie Endecja mocno akcentuje konieczność „porozumienia pod podziałami”.

Ze strony Rafała Ziemkiewicza jak i Tomasza Rzymkowskiego padły bardzo niepokojące wypowiedzi. Świadczą o tym, że to co niewątpliwie łączyło i łączy wszystkie środowiska narodowe działające obecnie w polskiej przestrzeni publicznej, czyli świadomość pierwszorzędności wojny kulturowej którą toczymy, w ich agendzie schodzi na dalszy plan. Ziemkiewicz wypowiada się bardzo pojednawczo, umiarkowanie jeśli chodzi o łączenie wszystkich Polaków różnych opcji. Jest to bardzo centrystyczne stanowisko. Diagnozując zagrożenia dla narodu i to, gdzie powinna się budować jego siła, to fundamentalny błąd. To podążanie drogą zachodnioeuropejskiej prawicy i tamtejszych konserwatystów, którzy rezygnując z ostrego stawiania spraw kulturowych, społecznych, obyczajowych czy religijnych i doprowadzili tak naradę do tego, że niczym nie różnią się o liberałów i socjaldemokracji.

Zgodziłby się Pan ze stwierdzeniem, że z powodu przypisywanego Ruchowi Narodowemu przez pewne środowiska radykalizmu, jest on w jakiś sposób zmuszony do działania w pewniej niszy, ograniczonej nisko zawieszonym „szklanym sufitem”?

To podejście jest zupełnie nieprawdziwe. Przez ostatnie lata udało nam się wypromować szyld narodowy i podmiotowość narodową. Po raz pierwszy od 1989 roku. Ponieważ funkcjonowanie w przestrzeni publicznej nie zostało utrwalone ani przez wcześniejszą działalność parlamentarną ZChN czy LPR. Nam się to udało, bo jesteśmy konsekwentni i wyraziści. Przypomnę, że na początku lat 90. ubiegłego wieku jednym z największych radykałów i ludzi postrzeganych jako margines polskiej sceny politycznej był Jarosław Kaczyński. Trzeba konsekwentnie budować wyrazistość i podmiotowość polityczną. Oczywiście zgadzam się z tym, że poglądy narodowe powinny być w centrum polskiej sceny politycznej. Ale tu nie chodzi o to, że idea narodowa ma się przesunąć w kierunku obecnego centrum, tylko mamy centrum przesunąć w kierunku idei narodowej. Droga, którą obrał Ziemkiewicz i ekipa Endecji to właśnie droga przesuwania środowiska narodowego do centrum. I jest to droga, która była już ćwiczona – w 2004 roku taką drogę ogłosił Roman Giertych, podążał nią Sylwester Chruszcz – w 2011 roku startował w wyborach z ostatniego miejsca na liście PJN. To, co proponują koledzy z Endecji to taka „pejotenizacja” środowiska narodowego. I trzeba też powiedzieć, że jego zdecydowana część taką ofertę odrzuca.

A odnośnie samego środowiska narodowego. W tej chwili mamy do czynienia już z czterema podmiotami: Ruch Narodowy, Endecja, ONR oraz Narodowy RP Mariana Kowalskiego. Pana zdaniem taka sytuacja raczej sprzyja rozwojowi idei narodowej czy to jednak forma rozdrobnienia? Widzi Pan jakąś możliwość współpracy?

Funkcjonowanie wielu bytów oczywiście nie sprzyja realizacji politycznej linii obozu narodowego. Trzeba powiedzieć sobie, ze jest kilka różnych środowisk narodowych. Ale jest tylko jedna partia narodowa – Ruch Narodowy. Ponadto, myślę, że sprawy wyklarują się, kiedy do końca tego roku przedstawimy program narodowy. Przede wszystkim jest duże zamieszanie aksjologiczne. Np. próbuje się jako narodowe sprzedawać hasła radykalnie wolnorynkowe czy państwa minimum. To jest obłęd – taki liberalny dogmatyzm nie ma nic wspólnego ani z tradycją narodową, ani z realizmem w ocenie relacji międzynarodowych. Jeśli patrzymy np., na Amerykę i Donalda Trumpa, czy na Europę Zachodnią, sukcesy Frontu Narodowego czy ugrupowań eurosceptycznych w Niemczech czy w Austrii, to widzimy, że środowiska nawet poparte wieloma znanymi nazwiskami, jak konserwatywno-liberalna w treści, a narodowa z nazwy Endecja, nie mają przed sobą przyszłości.

W takim razie nie widzi Pan żadnej możliwości współpracy RN z pozostałymi podmiotami narodowymi?

My jesteśmy otwarci na współprace ze wszystkim podmiotami i organizacjami, natomiast musi ona być oparta o jasny kanon zasad i wartości. Oczywiście nie wykluczamy żadnej współpracy, natomiast jesteśmy zainteresowani budową siły czysto narodowej, ponieważ propozycji hybrydowych przez ostatnie 25 lat było bez liku i nic z tego nie wyszło. My nasz skromny, ale wyrazisty potencjał jako RN posiadamy i będziemy go konsekwentnie rozbudowywać, będąc uczciwymi i otwartymi na współpracę ze wszystkimi pokrewnymi środowiskami. Ale bez żadnych kompleksów.

W rozmowie z Kresami.pl Rafał Ziemkiewicz deklarował ,że Stowarzyszenie Endecja jest otwarte również dla członków Ruchu Narodowego.

To jest w tej chwili problematyczne, ponieważ stowarzyszenie to powstało jako konkurencja polityczna. Więc kwestia podwójnego członkostwa jest oczywiście problematyczna. Natomiast jak powiedziałem, nie wykluczamy współpracy.

Dzięki Pana interpelacji poselskiej udało się uzyskać deklarację ws. odebrania Kart Polaka banderowcom, którzy eksponowali symbole OUN-UPA w Przemyślu. Czy Pan zdaniem ta sprawa rzeczywiście według deklaracji MSZ zostanie doprowadzona do końca?

Nie mam informacji odnośnie konkretnych działań, które miały być podjęte przez ministerstwo, natomiast będę w tej sprawie składał kolejną interpelację pytając jakim osobom w jakiej liczbie zostały odebrane Karty Polaka.

A ws. pomników gloryfikujących UPA w Polsce południowowschodniej, które stawiano nielegalnie, widzi Pan jakieś pole działania dla siebie jako posła?

Moim zdaniem należy dążyć do ustawowego zakazania prezentowania symboliki banderowskiej w Polsce. Taka symbolika i takie pomniki powinny być usuwane z mocy prawa.

Jakiś czas temu przedstawiciele władz francuskich zaczęli bardziej twardo stawiać kwestie dotyczące negocjacji ws. TTIP i oświadczyły, że na tym etapie są przeciwne temu porozumieniu. Pana zdaniem to tylko tymczasowy zgrzyt, jakiś wyłom w dotychczas prowadzonej polityce Francji?

W moim przekonaniu są duże szanse, że TTIP nie wejdzie w życie. Ale bądźmy ostrożni, ponieważ przed nami jest bliźniaczy traktat CETA z Kanadą. To również musimy odrzucić, ponieważ to taki „mini-TTIP”. Jeśli mamy przyjąć CETA, to TTIP będzie logiczną konsekwencją. Dobrze że Francja tak postępuje, ale trzeba zachować czujność i dalej walczyć na tym froncie.

Rozmawiał Marek Trojan

Rozmowa miała miejsce pod koniec ubiegłego tygodnia. Mimo szeregu przypomnień ze strony redakcji, do momentu publikacji Robert Winnicki nie dokonał autoryzacji.

Reklama



2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. malkontent
    malkontent :

    Winnicki chłopcze , takie teksty to na jarmarku :-(((( skoro Polacy opowiedzieli się za Unią Europejską to nie podważaj ich decyzji !!!! Jeśli nawet przyjąć, że pańskie rozpadajace sie ugrupowanie miało 1% to w skali bezwzglednej to tylko 0,5% wiec zamilcz !!!! To Polacy jesli zajdzie taka potrzeba wypowiedzą się w referendum czy wyjść , czy pozostać w UE. A dopóki Polska jest w UE to musi przestrzegać wszystkich zobowiazań i podpisanych traktatów !!!! Amen

  2. jch2016 :

    Panie Winnicki, z UE należy postępować obecnie jak z jajkiem: jak np. mówią politycy PSL, UE należy wydoić do końca. Nie wiem, co oni/wy tam w gabinetach przyjęli, ile i co można wydoić z UE? Oraz jaka jest rzeczywista relacja naszej składki do UE do pozyskiwanych dotacji na rolnictwo (bezpośrednio) i inne dziedziny gospodarki? Pan myśli o wyjściu z UE – moim zdaniem na dzisiaj temat przedwczesny.