Ojciec Bagiński liczy, że w końcu dojdziemy do porozumienia, będziemy wyznawać wspólną linię i zaprzestaniemy wyrażania emocji.

Dorabia do tego „teologiczna argumentację”. Podpiera się także autorytetem papieża. Zarzuca mi też manipulację, a także, że jestem reprezentantem „brutalnej kultury”, która stworzyła w Polsce „łagiery”. Nie wiem, jakie „łagiery” o. Bagiński ma na myśli, bo „łagierów”, czy raczej łagrów w Polsce nie było. Przed II wojną światową był jeden z Berezie Kartuskiej, ale w porównaniu z łagrami w kraju, w którym urodził się o. Bagiński (1977) było to sanatorium. Trafiali do niego terroryści, bandyci, względnie kandydaci na nich, których ręce podczas II wojny światowej obficie spłynęły polską krwią. W łagrach działających na Ukrainie ludzi bestialsko mordowano. Czyniono to z różnych przyczyn. Na obszarach leżących blisko ówczesnej polskiej granicy głównie za to, że byli nie katolikami, ale Polakami, którzy dla sowieckich władz ukraińskich stanowili największe zagrożenie. Było to szczególnie widoczne w czasie tzw. „operacji polskiej”, przystąpiono do rozwiązywania „kwestii polskiej” na dawnych Kresach Rzeczypospolitej.

Wtedy to właśnie kościół w Połonnem zamieniono w katownię, w której GPU mordowało Polaków w Okręgu Szepietowskim. Ilu, po dziś dzień nie ustalono. Po odkryciu grobów w piwnicach świątyni, KGB uniemożliwiło wydobycie wszystkich szczątków. Polskie ofiary sowieckich oprawców spoczywają w nich po dziś dzień. Połońska świątynia jest swoistym sanktuarium polskich męczenników. Podobnie jak świątynia w Latyczowie, w której także mieściła się sowiecka katownia. Tysiące szkieletów ofiar, również wciąż nie pochowanych, spoczywają także w podziemiach klasztoru podominikańskiego w Kamieńcu Podolskim. Nie są to oczywiście jedyne miejsca , gdzie spoczywają zamordowani Polacy. Sowiecki aparat terroru pracował bardzo wydajnie. Z Moskwy zaś do Kijowa płynęła dyrektywa, że każdy Polak to wróg władzy radzieckiej. Dlatego też o. Bagiński nie może spodziewać się z mojej strony zgody na ukrainizację Polaków, których dziadowie za prawo posługiwania się polską mową zapłacili cenę najwyższą. To z ich krwi, z ofiary ich życia odrodził się Kościół rzymskokatolicki na Ukrainie. To z krwi trzystu Polaków, stanowiących aktyw parafialny w Szarogrodzie pochodzą tak liczne powołania kapłańskie i zakonne, w tym także do zakonu franciszkańskiego. Bez ofiary ich życia miałby on o kilkunastu księży mniej. Kościół oczywiście nie pochodzi z polskich korzeni, tylko z Bożego Słowa, ale fakt pozostaje faktem, że Słowo to przynieśli na Ruś polscy kapłani, w tym także we franciszkańskich habitach. Wielu z nich zapłaciło za to cenę najwyższą. Praktycznie każdy klasztor ma swoich męczenników, którzy zginęli z rąk kozackich i tatarskich, albo też zwykłej rusińskiej czerni. W samym Zbarażu kozacy Chmielnickiego, którego obecnie w ramach „inkulturacji” pokazuje się w wydawnictwach Prowincji św. Michała Archanioła, jako bohatera, wręcz zasłużonego dla Kościoła rzymskokatolickiego na Ukrainie, zamordowali w bestialski sposób szesnastu bernardynów. Głównie za to, że uważali prace katolickich misjonarzy za jedno z głównych zagrożeń. Jak wszystko zresztą, co wyrastało z polskich korzeni…

Nie mogę również uznać ukrainizacji lansowanej przez o. Bagińskiego za zjawisko naturalne z powodów pryncypialnych. W każdym demokratycznym państwie każda mniejszość narodowa zgodnie z międzynarodowymi standardami prawnymi ma prawo do pielęgnowania swojej tożsamości narodowej. Prawo takie mają zarówno Polacy na Ukrainie, jak i Ukraińcy w Polsce. Gwarantuje to „Traktat między Rzeczpospolitą Polską a Ukrainą o dobrym sąsiedztwie, przyjaznych stosunkach i współpracy”. Jego Artykuł 11 stwierdza, że:

Strony, zgodnie z ogólnie obowiązującymi standardami międzynarodowymi dotyczącymi ochrony mniejszości narodowych, uznają prawo członków mniejszości polskiej na Ukrainie i ukraińskiej w Rzeczypospolitej Polskiej, indywidualnie lub wespół z innymi członkami danej mniejszości, do zachowania, wyrażania i rozwijania swojej tożsamości etnicznej, kulturowej, językowej i religijnej bez jakiejkolwiek dyskryminacji i w warunkach pełnej równości wobec prawa. Strony podejmą niezbędne działania w celu realizacji tego prawa, w szczególności prawa do:

– nauczania i uczenia się języka ojczystego i w języku ojczystym, swobodnego posługiwania się nim , rozpowszechniania i wymiany informacji w tym języku;

– zakładania i utrzymywania własnych instytucji i stowarzyszeń oświatowych, kulturalnych i religijnych;

– wyznawania i praktykowania swej religii;

– używania imion i nazwisk w brzmieniu przyjętym dla języka ojczystego;

– ustanawiania i utrzymywania niezakłóconych kontaktów między sobą w obrębie kraju zamieszkania, jak również przez granice.

Strony potwierdzają, że przynależność do mniejszości narodowych jest sprawa indywidualnego wyboru osoby i że nie mogą z tego wynikać dla niej żadne niekorzystne następstwa. Każda ze Stron będzie chroniła na swoim terytorium tożsamość narodową mniejszości drugiej Strony przed jakimkolwiek działaniem zagrażającym tej tożsamości i tworzyła warunki dla jej umacniania”.

Zgodnie z tym dokumentem, który w świetle prawa międzynarodowego jest aktem nadrzędnym względem prawa wewnętrznego obu krajów, każde działanie wbrew niemu jest postępowaniem naruszającym nasze wzajemne stosunki. Ukrainizacja resztek mniejszości polskiej na Ukrainie będzie zawsze w Polsce oceniana negatywnie jako działalność sprzeczna z polską racją stanu, a także z elementarną kulturą i prawem naturalnym, na mocy którego każdy człowiek ma prawo do posługiwania się własnym językiem. Dlatego też Polska, stojąc na gruncie celów i zasad Karty Narodów Zjednoczonych, Aktu Końcowego Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, Paryskiej Karty dla Nowej Europy oraz innych dokumentów współpracy europejskiej, pozwala, by mniejszości narodowe żyjące na jej terytorium mogły się modlić we własnych językach czyli po litewsku, białorusku, rosyjsku, ukraińsku, niemiecku itp. W sumie z prawa tego, jeżeli tylko ma ochotę, może korzystać około miliona ludzi. Nie jest to żadna ukrainizacja, rusyfikacja, germanizacja, czy lituanizacja, tylko przestrzeganie elementarnych praw człowieka.

Obawiam się, że w ocenie problemu dokonanej przez o. Bagińskiego, znajdują się pozostałości starej sowieckiej ideologii, zakładającej, że w państwie wszyscy obywatele muszą mówić i myśleć w jednym języku. Jest ona zmodyfikowana tylko o tyle, że zakłada, że wszyscy obywatele muszą się jeszcze dodatkowo modlić w tym samym języku. To jednak wątpliwy postęp. Tego typu myślenie jest w zjednoczonej Europie to już przeszłość.

Marek A. Koprowski

Zobacz także:

Kościelne rugi w Połonnem

Kościelne rugi w Połonnem w świetle Bożego Słowa

Inkulturacja czy ukrainizacja

Nie lękajcie się

Moje serce zostało w Połonnem

————————————————————————

Poniżej zamieszczamy list O. Bagińskiego, rzecznika prasowego ukraińskiej prowincji Franciszkanów, do którego odnosi się powyższy tekst. Zachowaliśmy oryginalną pisownię.Kresy.pl

Dziękuje dla redakcji za zamieszczenie komętarzy Waszych czytelników, mam nadzieję, że dalej będą zamieszczane, ponieważ po wyrażeniu swoich emocji na temat Połonnego, polskiego czy ukraińskiego języka w Kościele na Ukrainie, mamy dojść do porozumienia, stanąć na linię Chrystusową i być obrońcami Jego Krwi, Jego Kościoła (za to pierwsi chrześcijanie oddawali swoją krew, swoje życie). Aktualna zachęta w II Niedzielę Adwentu: prostować ścieżki, aby wszyscy ludzie ujrzeli zbawienie Boże (Łk 3, 1-6). Chyba taki jest cel tych dyskusji. Być bardziej Chrystusowymi, czyli chrześcijanami, między sobą braćmi, w innym wypadku, nie ma co nawet rozmawiać, a w Kościele sprawować wspólnej Eucharystii. Chciałbym tylko, aby nie było następnych manipulacji, nazywać poprzez swoje „widzimi się” rzecznikami kogoś czy czegoś, bo podaje się fałszywa treść, chyba ktoś nie tak informuje (nie ma nic tajnego, aby nie stało się jawnym). To nie korektnie. Nie myśle, że w taki sposób kogoś się chce wyzwać, czy rzucić ogień. W komętarzach nie chciałbym schodzić na poziom „ad persona”, ponieważ często to swiadczy o brak racjonalnych argómętów, sięgając aż do instrumętów „taczek”. Mi się wydaje, że mamy uczyć się poprzez ewangelizację kultury Chrystusowej, a nie wozić na taczkach, rzucać losy, kamienować, zabijać, to wszystko świadczy o dawnej brutalnej kulturze. Czy to stary sposób nastraszyć, najpierw głodem, później taczką, aby inni się bali, a kto stanie w obronie, to taki sam los będzie miał, z odnośnikiem nawet do biskupów?! Z Apostołami było gorzej! Teraz rozumiem łagiery w Polsce (chyba było, że polak polaka gnębił i wywoził na taczce). Czy to taką „kulturę-oświatową” rozpowszechnia się na Ukrainie i się namawia do tego kapłanów?! Czy taka jest w Polsce?! Czy to taki szacunek w pobożnym kraju?! To już chyba sekularyzacja. Sam św. Franciszek mówi (nie mówiąc już o Ewangelii), że trzeba szanować nawet „ostatniego” kapłana, zgodnie myślenia „w świecie”. Ten, który zmienił oblicze Kościoła, który został nazwany drugim Chrystusem. Ten, który oddał wszystko dla swego ojca, aby on więcej nie zamiawiał muzykę pod jaką miał tańczyć. By jego ojciec więcej nie szantażował i nie wypominał Franciszkowi, kiedy ten poszedł za głosem Bożym bez żadnych naleciałości, co się okazało dla Franciszka, że tym samym poszedł również wbrew myśleniu za ciałem pobożnego i każdą niedzielę chodzącego do Kościoła ojca. Szkoda, że tak często się odbiera dziś: kto głosi Boże Słowo na Ukrainie po ukraińsku, to awtomatycznie jest wrógiem Polski z jednej strony, a z drugiej – Rosji. Po co to takie i komu potrzebna taka polityka? Franciszek poszedł aby być wolnym, bratem dla wszytkich, a przedewszystkim tych odrzuconych. Wtedy Kościół był podzielony na bogatych i biednych, dziś chce się nadal dzielić rzymski na polski, grecki na ukraiński, a prawosławny na ruski. Św. Franciszek z takim się nie zgodził. Wybór za nami: jaki zrobimy Kościół, takie będzie dla nas rozwiązanie konfliktu i zbawienie. Wielu jest takich, którzy są synowie matki Polski z pochodzenia i synowie św. Franciszka, chcą pójść za tymi którzy są odrzuceni i atakowani za to, że głoszą Boże Słowo na Ukrainie po ukraińsku i dla ukraińców, co odrzuceni od Kościoła-Rzymsko Katolickiego (poprzez głupie wypowiedzi: „są cerkwie dla Ukraińców”). Chyba w tym jest początek konfliktu. Myślenie „w świecie”, zgodnie z nauczaniem św. Pawła, to jest myślenie i życie za ciałem (Rz 8, 5.8). „Jesteśmy więc, bracia, dłużnikami [miłóści], ale nie ciała, aby żyć według ciała. Bo jeżeli będziecie żyli według ciała, czeka was śmierć” (Rz 8, 12-13). Prawdziwi chrześcijanie budują Kościół Apostolski i swoje poglądy na Piotrze (Mt 16, 18) i Apostołach : „Dlatego już odtąd nikogo nie znamy według ciała; a jeśli znaliśmy Chrystusa według ciała, to teraz już nie znamy” (2 Kor 5, 16). Nigdy nie uderzają w pasterzy. Historia Kościoła przez to była często brutalna i daleka od Chrystusowego Kościoła. Wilki coś takiego robią: faryzeusze, wrogowie. Nie myśle, że to jest diabelskie dziełanie w Rok Kapłański przeciwko kapłanów i Kościoła (coś o tym mówi Liturgia Słowa z Uroczystości Niepokalanego Poczęcia), gdzie jest powiedziane, kto zwycięży. Nie ten, który jest przeciwko Ewangelizacji. Byłoby dobrym, również aby każdy komętarz czy artykół, co dotyczy Kościoła czy chrześcijańskiej rodziny, był w świetle Pisma Świętego albo Papieskiego nauczania. Nie stosuje się to do czysto polskich, ukraińskich, żydowskich itd. rodzin w myśleniu za ciałem. Osobiście ten następny kometarz chciałbym zrobić w świetle nauczania Papieża Benedykta XVI, Piotra naszych czasów, które jest tak aktualne, jakby sam Papież towarzyszy nam w tych nieporozumieniach i chce pomóc. Podczas audiencji, Rzym 17.06.2009, Papież przypomniał burzliwe losy obu braci, świętych Cyryla i Metodego i ich prekursorską misję w Państwie Wielkomorawskim (Niemcy byli źli). Obydwu braci byli wysłani na ten teren z misją głoszenia Ewangelii Jej specyfiką był prekursorski styl dostosowania orędzia Kościoła do miejscowej kultury, mentalności i języka Słowian – dokładnie to, co dzisiaj nazywamy inkulturacją. Obaj bracia zainicjowali przekład Biblii, tekstów liturgicznych i rozporządzeń kościelnych zapisany pismem słowiańskim, tzw. głagolicą, z czasem udoskonalonym, nazwanym – na cześć twórcy – cyrylicą. Benedykt XVI przypomniał w katechezie, że misja wśród Słowian nie przez wszystkich była przyjmowana przychylnie. Sprzeciwiał się jej zwłaszcza kler frankoński, który uważał, że tereny słowiańskie podlegają jego jurysdykcji (http://www.radiovaticana.org/pol_RG/2009/giugno/09_06_17.html). A kto dzisiaj się sprzeciwia?! Poco i czemu prześladować następnych braci?! Czy to przez granice, że się przesunęły i ta stara choroba przeszła bliżej?! Następne słowa Papieża z „Anioł Pański, 6 grudnia 2009 roku”: „Kościół nie wziął początku od ludzi, lecz od Słowa” i „Ewangelia nie jest legendą”. Te słowa chyba zwrócone do każdego z nas, że Kościół nie bierzy swoich początków od polskich korzeni, jak się wmawia wielu, lecz od Bożego Słówa. Mamy być wierni nauce Chrystusowej jak pierwsi chrześcijanie. Dlatego ten Kościół, który bierze początek od Słowa, głosi Ewangelię wszystkim narodom (Mk 16, 15). To się nazywa: Ewangelizacja poprzez inkulturację. Kążdy kapłan odpowiadając na powołanie iść głosić Ewangelię w innym kraju bez uszanowania tego narodu idzie przeciwko powołaniu i Kościołowi, czyli temu narodowi. To znaczy, że nie możliwa jest misja Kościoła, czyli Ewangelizacja bez inkultarcji, pzryjęcia kultury i języka danego narodu. Wprowadzanie języka ukraińskiego poza ukraińskim państwem się nazywa ukrainizacja, tak samo polskiego poza państwem polskim – polonizacja. Następne słowa Papieża z 6 grudnia 2009 roku: „Kościół nieustannie potrzebuje oczyszczenia, gdyż grzech zagraża wszystkim jego członkom. W Kościele trwa wciąż walka między pustynią a ogrodem, między grzechem, który wyjaławia ziemię a łaską, która ją nawadnia, by rodziła obfite owoce świętości” (zob. tamże). Nie bójmy się, jesteśmy powołani pomimo wszystkiego siać Boże Słowo poprzez Kościół Rzymsko-Katolicki na Ukrainie dla ukraińców i nie tylko. Nie odsyłać ich gdzie indziej i nie pozwalać, by naprawdę ten ogród, piękna żyzna ziemia nie stała się pustynią. Dlatego ona potrzebuje oczyszczenia, od grzechu, w tym wypadku nienawiści do ukraińców oraz wszelkich politycznych i historycznych chwastów. Ponieważ tylko to zagraża wszystkim członkom Kościoła, aby naprawde był Chrystusowy, czyli dla wszystkich. Nakoniec naprawdę są dobre słowa: Nie bójcie się, prawda zawsze zwycięży, „Prawda nas wyzwoli”. Tą Prawdą jest Chrystus, a Chrystus jest Slowem. Głosić Słowo, to głosić Ewangelię, czyli Ewangelizować wszystkich (ukraińców, polaków itd.) poprzez język i kulturę danego kraju. Chyba w tym znaczeniu trzeba rozumieć głos Soboru Watykańskiego II, że każdy kraj, naród ma prawo na swój własny język, aby Kościół Chrystusowy nie stracił swą Powszechność, naturę dla wszystkich. I to zwycięży. Natomiast często używane słowa ukrainizacja – nie pomogą swałszować Ewangelii i zniszczyć Chrustusowego ruchu – Ewangelizacji „ad gentes”. Życzę pokoju i dobra w naszych sercach oraz aby każdy komętarz był pisany i odbierany nie przeciwko komuś, a w duchu braterskim i Ewangelicznym. o. Michał Bagiński, OFM Czeczelnik, 12.12.2009




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz