Bolton, przebiegły biurokratyczny operator, który wie, jak toczyć wojnę między agencjami, natychmiast zaczął działać. Gdyby on i jego podobnie myślący koledzy z Pentagonu nie byli w stanie przekonać Trumpa do cofnięcia decyzji o wycofaniu wojsk, mogliby przynajmniej spróbować przekonać go do spowolnienia implementacji rozkazu, przeciągnięcia procesu i być może dodania kilku warunków – ocenia Daniel DePetris na łamach The American Conservative.

19 grudnia, Donald Trump dostarczył wczesny prezent bożonarodzeniowy dla amerykańskich żołnierzy stacjonujących w Syrii: już niedługo będą pakować walizki i wracać do kraju. Aby to zilustrować, showman, który stał się prezydentem, opublikował film, trwający jedną minutę i 19 sekund. Stojąc przed Białym Domem, oświadczył, że wycofanie się jest nieuchronne. „Po historycznych zwycięstwach przeciwko ISIS nadszedł czas, aby zabrać naszych wspaniałych młodych ludzi do domu” – powiedział Trump.

Dokładnie w tym samym czasie, establishment zaczął działać. Serca jego reprezentantów zaczęły bić jak szalone, zabrali głos w radiu i w prasie, aby ostrzec, że ogłupiały prezydent czyni Amerykę mniej bezpieczną. Demokratyczny senator Jack Reed, członek Komisji Sił Zbrojnych Senatu, wydał oświadczenie, w którym stwierdził: „To, że prezydent Trump tweetuje, że pokonał ISIS, nie czyni nas bezpieczniejszymi, zwłaszcza gdy rzeczywistość jest zupełnie inna”. Urzędnicy Pentagonu, którzy zostali zmuszeni przygotować się do szybkiego wycofania, prywatnie mieli nadzieję, że jastrząb senator Lindsey Graham być może przekona Trumpa do spowolnienia operacji.

Następnie mamy do czynienia z Johnem Boltonem, doradcę ds. bezpieczeństwa narodowego Białego Domu i członka establishmentu o ponad 30-letnim stażu, przy którym ​​starożytna Sparta to rozsądna i miłująca pokój wspólnota. Chociaż Bolton nigdy by nie powiedział tego wprost, od momentu podjęcia przez Trumpa decyzji w sprawie Syrii, było oczywiste, że nie popiera tego, co robi jego szef. Rzeczywiście, zaledwie kilka miesięcy wcześniej Bolton kategorycznie twierdził, że wojska amerykańskie nie opuszczą Syrii, dopóki irańscy operatorzy lub sponsorowane przez Iran milicje oddychają syryjskim powietrzem. Teraz Trump wyciągnął dywanik spod Boltona i sprawił, że ten wygląda bardzo głupio. Był poza kręgiem decyzyjnym, nieświadomy tego, co planował jego własny szef.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Bolton, przebiegły biurokratyczny operator, który wie, jak toczyć wojnę między agencjami, natychmiast zaczął działać. Gdyby on i jego podobnie myślący koledzy z Pentagonu nie byli w stanie przekonać Trumpa do cofnięcia decyzji o wycofaniu wojsk, mogliby przynajmniej spróbować przekonać go do spowolnienia implementacji rozkazu, przeciągnięcia procesu i być może dodania kilku warunków. Bardziej konwencjonalny prezydent mógł trzymać się swojej decyzji, ale Trump ma tendencję do zmiany zdania w zależności od tego, kogo widzi w Fox News (co może oznaczać Lindsey’a Grahama lub emerytowanego generała Jacka Keane’a, który nie jest specjalnie znany jako zwolennik powściągliwość w polityce zagranicznej). Bolton, Graham i establishmentowe kreatury doskonale rozumieją to niezdecydowanie i wykorzystali je. Wkrótce Trump wycofał się ze swojej pierwotnego stanowiska i powiedział dziennikarzom, że żołnierze będą stopniowo wycofywani.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Następnie, w niedzielę 6 stycznia, Bolton podbił stawkę. Przemawiając do reporterów podczas podróży do Izraela, powiedział, że pewne rzeczy muszą się wydarzyć, zanim amerykańskie oddziały będą mogły zostać wycofane. „To jest misja o charakterze przyczyny i skutku” – skomentował Bolton. „Harmonogram wycofania zależy od spełnienia warunków i ustanowienia okoliczności, które chcemy widzieć. I kiedy to nastąpi, wtedy możemy mówić o harmonogramie”.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Erdogan ostro skrytykował Boltona

Jakie warunki Bolton miał na myśli?

Po pierwsze, całkowita eliminacja Państwa Islamskiego – cel, który każdy uczciwy ekspert w dziedzinie terroryzmu uzna za niemożliwy (jak w ogóle „pokonać” terroryzm?). Po drugie, gwarancja ze strony Turcji, że nie będzie zabijać kurdyjskich bojowników w Syrii, którzy obecnie prowadzą większość walk przeciwko ISIS w terenie. Nikt jednak nie wie jak to miałoby wyglądać w praktyce. Dla Boltona nie ma to jednak większego znaczenia: chodzi o to, by spowolnić pierwotną decyzję Trumpa do tego stopnia, aż stanie się nieistotna. Według Boltona, misja w Syrii nie dotyczy Syryjczyków, Baszara al-Asada czy ISIS, lecz nikczemnego irańskiego imperium pochłaniającego terytorium. Obsesja Boltona na punkcie zmiany reżimu w Teheranie zaczyna się od Syrii – a jeśli to oznacza stacjonowanie kilku tysięcy amerykańskich żołnierzy na pustyni w nieskończoność, niech tak będzie.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Czy Bolton rzeczywiście przemawia w imieniu prezydenta Trumpa? Czy może działa na własną rękę, tak jak przed szczytem w Singapurze, z przywódcą Korei Północnej Kim Dzong Unem, kiedy jego słowa o „modelu libijskim” o niemal nie wykoleiły negocjacje, zanim się nawet zaczęły?

Zobacz także: Trump: będziemy wychodzić z Syrii w odpowiednim tempie

Jeśli mamy do czynienia z tą pierwszą możliwością, Trump musi stanąć przed mikrofonem i szczerze powiedzieć Amerykanom, dlaczego nagle jego stanowisko się zmieniło. Jeśli natomiast z tą drugą, musi natychmiast wezwać Boltona z powrotem do Waszyngtonu i powiedzieć mu w sposób stanowczy, że ma 10 minut na umieszczenie swoich rzeczy osobistych w tekturowym pudełku zanim opuści teren Białego Domu.

Daniel DePetris

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Oceń ten artykuł




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz