Niemcy uprowadzili nawet 200 tys. polskich dzieci. Dziesiątki tysięcy mogły nigdy nie poznać swojego pochodzenia

19 lutego 1942 roku Heinrich Himmler wydał rozkaz rozpoczynający systematyczny rabunek i germanizację polskich dzieci z okupowanych ziem. Szacuje się, że w czasie okupacji odebrano rodzinom i poddano przymusowej asymilacji w III Rzeszy od 50 tys. do 200 tys. małoletnich.

19 lutego 1942 roku Reichsführer SS Heinrich Himmler wydał zarządzenie dotyczące przewiezienia polskich dzieci zakwalifikowanych do germanizacji z sierocińców w tzw. Kraju Warty do niemieckich instytucji wychowawczych na terenie III Rzeszy. Decyzja ta stanowiła formalny początek systematycznego programu rabunku dzieci z okupowanej Polski i była elementem szerszej polityki narodowościowej realizowanej przez nazistowskie Niemcy.

Założeniem programu było wyszukiwanie dzieci uznanych za „wartościowe rasowo”, które – według kryteriów nazistowskiej ideologii – mogły zostać włączone do narodu niemieckiego. Dzieci przeznaczone do germanizacji uprowadzano m.in. z Zamojszczyzny, Kraju Warty, Pomorza Gdańskiego, Górnego Śląska, Mazur oraz Kaszub.

Selekcji dokonywali funkcjonariusze Głównego Urzędu Rasy i Osadnictwa SS na podstawie badań lekarskich i psychologicznych. Oceniano m.in. wygląd zewnętrzny, kolor włosów i oczu oraz budowę ciała. Dzieci odbierano nie tylko z sierocińców, lecz także bezpośrednio polskim rodzinom, zwłaszcza w przypadkach odmowy podpisania niemieckiej listy narodowej.

Po wstępnej selekcji dzieci trafiały do ośrodków przejściowych, gdzie przez kilka tygodni poddawano je dalszej obserwacji. Następnie najmłodsze dzieci kierowano do adopcji w niemieckich rodzinach, natomiast starsze umieszczano w specjalnych szkołach z internatem. Proces germanizacji obejmował zmianę imienia i nazwiska, fałszowanie dokumentów, w tym aktów urodzenia, oraz całkowite odcięcie od języka i kultury polskiej. W wielu przypadkach tworzono nowe metryki, mające potwierdzać rzekome niemieckie pochodzenie dzieci. Jak wyjaśnia w rozmowie z PAP dr Bogumił Rudawski, nazwiska zniemczano: „czasami pozostawiono tylko pierwsze litery, np. nazwisko Alodii Witaszek, córki Franciszka Witaszka, którą poddano niemczeniu, zmieniono na Alice Wittke. Natomiast gdy dziecko było przekazywane do adopcji, otrzymywało nazwisko przybranych rodziców. W tych licznych wypadkach zmiany nazwiska dokonywano zatem dwukrotnie”.

Uprowadzono nawet 200 tys. dzieci

Szacuje się, że z okupowanej Polski uprowadzono od 50 tys. do nawet 200 tys. dzieci. Po zakończeniu wojny polskie władze rozpoczęły akcję ich odnajdywania i sprowadzania do kraju. W 1947 roku powołano Pełnomocnika Rządu do spraw Rewindykacji Dzieci, którym został prawnik Roman Hrabar. Jego zespołowi udało się odnaleźć i przywrócić do Polski około 30 tys. osób. Prace przerwano jednak w 1950 roku w związku z pogarszającą się sytuacją międzynarodową.

„«Niemieckie sieroty» deportowane były również z obszaru Związku Radzieckiego, Francji, Jugosławii czy Norwegii. Wydaje się jednak, że największe i najbardziej brutalne rozmiary akcja ta przybrała właśnie w Polsce. Zdecydowana większość tych dzieci nigdy nie poznała swojej przeszłości” — spekuluje dr Rudawski.

Wiele dzieci pozostało po wojnie w Niemczech i wychowywało się w niemieckich rodzinach, nie znając swojego rzeczywistego pochodzenia. Zniszczenie dokumentacji oraz zmiana tożsamości sprawiły, że część ofiar do dziś może nie mieć świadomości swoich polskich korzeni.

Czytaj też: Wysiedlenia na Zamojszczyźnie: niemiecka akcja pozbawiła domu 110 tysięcy Polaków

Kresy.pl / PAP

Tagi: , , , ,
forma płatności