Amerykański dziennik “Wall Street Journal” utrzymuje, że wysadzenie nitek gazociągu Nord Stream dokonali Ukraińcy na rozkaz ówczesnego głównodowodzącego Sił Zbrojnych Ukrainy, gen. Walerego Załużnego.
Gazociąg Nord Stream został wysadzony w powietrze przez małą ukraińską grupę sabotażową podczas operacji, na którą początkowo wyraził zgodę Wołodymyr Zełenski, a następnie ją odwołał, ale która i tak została przeprowadzona, podaje w czwartek za amerykańskim dziennikiem “The Guardian”.
Według “WSJ”, w operacji sabotażowej wykorzystano małą żaglówkę i sześcioosobowy zespół, składający się z ukraińskich żołnierzy i cywilów o odpowiednim doświadczeniu. Operacja została sfinansowana z prywatnych funduszy, ale kierował nią czynny generał armii, który podlegał ówczesnemu dowódcy naczelnemu Sił Zbrojnych Ukrainy, Walerijowi Załużnemu.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zatwierdził plan, ale później wycofał się z niego, pod naciskiem amerykańskiej Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA), według anonimowych źródeł amerykańskiej redakcji. Jednak była kontynuowana i sfinalizowana na rozkaz gen. Załużnego.
On sam, obecnie ambasador Ukrainy w Wielkiej Brytanii, powiedział “WSJ”, że nic nie wie o operacji wysadzenia Nord Stream i nazwał doniesienia amerykańskiej redakcji „zwykłą prowokacją”.
Ukraina zawsze zaprzeczała swojemu udziałowi tym akcie detonacji gazociągu, a w czwartek przedstawiciel Biura Prezydenta Ukrainy ponownie oskarżył Rosję o przeprowadzenie autosabotażu. „Takiego aktu można dokonać tylko przy użyciu rozległych zasobów technicznych i finansowych… a kto posiadał to wszystko w czasie eksplozji? Tylko Rosja” – powiedział agencji Reutera Mychajło Podolak.
Wysoki rangą urzędnik Służby Bezpieczeństwa Ukrainy powiedział “WSJ”, że Zełenski „nie zatwierdził realizacji takich działań na terytorium państw trzecich i nie wydał stosownych rozkazów”. Jednak niemiecka policja i prokuratorzy podobno naciskają na dochodzenie, które obecnie koncentruje się na wysokich rangą ukraińskich oficerach wojskowych i może okazać się trudne dla Berlina, biorąc pod uwagę, że sojusznik rozpoczął akt sabotażu przeciwko kluczowej wówczas dla Niemiec infrastrukturze.
W środę okazało się, że niemieckie władze wydały europejski nakaz aresztowania mężczyzny określonego jako „Wołodymyr Z”, instruktora nurkowania mieszkającego w Polsce, który rzekomo zanurkował na dno morza, aby umieścić ładunek wybuchowy na rurociągu. Polscy prokuratorzy potwierdzili, że otrzymali europejski nakaz aresztowania mężczyzny podejrzanego o udział w ataku na Nord Stream. „Ostatecznie Wołodymyr Z nie został zatrzymany, ponieważ opuścił terytorium Polski na początku lipca tego roku, przekraczając granicę polsko-ukraińską” – poinformowała w oświadczeniu polska prokuratura.
We wrześniu 2022 r. trzy z czterech nitek dwóch gazociągów Nord Stream 1 i 2 zostały zniszczone na głębokości około 80 metrów na dnie Morza Bałtyckiego
Szwecja i Dania zamknęły swoje śledztwa w tej sprawie już na początku bieżącego roku. Strona niemiecka kontynuuje jednak postępowanie w sprawie podejrzenia “umyślnego spowodowania eksplozji ładunku wybuchowego” i aktu sabotażu. Niemcy okarżali już Polskę o utrudnianie śledztwa.
thegurdian.com/kresy.pl
































