Zdaniem marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego komisja śledcza ws. propozycji korupcyjnej ze strony szefa KNF nie jest potrzebna, gdyż państwo nie zawiodło. Podjęte w tej sprawie działania uważa za „absolutnie wystarczające”.
Jak informowaliśmy, według wtorkowych publikacji „Gazety Wyborczej” i „Financial Times”, przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego Marek Chrzanowski miał w marcu br. zaoferować bankierowi Leszkowi Czarneckiemu przychylność dla jego Getin Noble Banku w zamian za ok. 40 mln zł. Czarnecki nagrał rozmowę, a po ośmiu miesiącach zawiadomił prokuraturę. Chrzanowski podał się do dymisji, premier Mateusz Morawiecki ją przyjął.
W środę marszałek Senatu Stanisław Karczewski był pytany, czy dymisja szefa KNF wystarczy, czy może należałoby powołać śledczą w tej sprawie albo „ponieść odpowiedzialność polityczną”.
– Jest odpowiedzialność polityczna – podkreślił Karczewski. – Premier Mateusz Morawiecki nie powiedział, tak jak Donald Tusk, „Polacy nic się nie stało”, tylko natychmiast doszło do dymisji i nie ma tego człowieka, już nie jest szefem KNF.
Zdaniem marszałka Senatu, w tej sytuacji komisja śledcza nie jest potrzebna, bo państwo nie zawiodło:
– Tu państwo nie zawiodło, nie uciekło od odpowiedzialności – natychmiast zostały podjęte decyzje i bardzo intensywne śledztwo, które będzie nadzorowane przez ministra (sprawiedliwości, Zbigniewa) Ziobro.
Karczewski uznał te działania za „absolutnie wystarczające”.
Wcześniej szef KPRM Michał Dworczyk poinformował, że Marek Chrzanowski złożył oficjalny dokument, w którym była jego dymisja i odebrał odwołanie z funkcji szefa KNF.
– Ta sprawa od strony formalno-prawnej jest już zamknięta – oświadczył Dworczyk.
Według „GW” Chrzanowski miał proponować Czarneckiemu usunięcie z KNF Zdzisława Sokala, przedstawiciela prezydenta w Komisji i szefa Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Powodem miało być to, że Sokala jest zwolennikiem przejęcia banków Czarneckiego przez państwo. Ponadto, szef KNF miał również oferować złagodzenie skutków finansowych zwiększenia tzw. stopy podwyższonego ryzyka. Kosztowało to bank około miliarda złotych. Według gazety, proponował też życzliwe podejście KNF i NBP do planów restrukturyzacji banków należących do Czarneckiego. W zamian miliarder miałby zatrudnić wskazanego przez Chrzanowskiego prawnika, dając mu wynagrodzenie równe 1 proc. wartości banku, czyli około 40 mln zł. Wspomniany prawnik twierdzi dziś, że o niczym nie wiedział.
Wspomniana rozmowa miała miejsce w marcu tego roku. 7 listopada pełnomocnik Czarneckiego, mecenas Roman Giertych, zawiadomił o tym prokuraturę i zadeklarował, że przekaże nagrania w charakterze dowodu w trakcie przesłuchania bankiera. „Wyborcza” zdobyła kopię tej taśmy, względnie jej stenogram i opublikowała artykuł na ten temat.
Wczoraj Komisja Nadzoru Finansowego w opublikowanym oświadczeniu poinformowała, że uważa całą sprawę za szantaż ze strony Czarneckiego oraz próbę wywarcia wpływu na Komisję w momencie, w którym jego banki borykają się z poważnymi kłopotami, a ich wartość spada.
PAP / RIRM / Kresy.pl





























