Uznanie Bandery, Szuchewycza i UPA za kolaborantów III Rzeszy przez kongresmenów z USA oburzyło szefa ukraińskiego IPN.
Szef ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej Wołodymyr Wjatrowycz uznał list amerykańskich kongresmenów do zastępcy sekretarza stanu USA Johna Sullivana, w którym wzywa się amerykański rząd, by skłonił Polskę i Ukrainę do bardziej efektywnej walki z antysemityzmem, za „pomieszanie niekompetencji i świadomego przekręcania informacji” oraz „pomieszanie prawdy i kłamstwa” – podało w czwartek Radio Swoboda.
W komentarzu dla Radia Swoboda Wjatrowycz skrytykował podawanie przez kongresmenów gloryfikacji Stepana Bandery i dowódcy UPA Romana Szuchewycza za przykład czczenia kolaborantów III Rzeszy na Ukrainie. „Kiedy przykładem upamiętnienia kolaboracjonistów nazywa się więźnia nazistowskiego obozu Sachsenhausen Stepana Banderę albo Romana Szuchewycza, który w 1943 roku stał na czele jednego z największych antyfaszystowskich ruchów oporu w okupowanej przez III Rzeszę Europie [sic! – red.], to świadczy co najmniej o niskim poziomie wiedzy tych ludzi, którzy się podpisali [pod listem – red.]” – oświadczył Wjatrowycz.
PRZECZYTAJ: Historyk kwestionuje dane nt. walk UPA z Niemcami, które propaguje ukraiński IPN
Szefowi UIPN nie spodobało się także, że kongresmeni jako przykład propagandy nazizmu podali „kampanię informacyjną” UIPN poświęconą 75-leciu powstania Ukraińskiej Powstańczej Armii. Według niego kampania polegała na zorganizowaniu dwóch wystaw, które mówiły m.in. o „masowej antynazistowskiej walce UPA” oraz „Żydach, którzy w szeregach UPA walczyli z nazizmem”.
PRZECZYTAJ: Amerykański historyk demaskuje: historia “Żyda-ochotnika do UPA” to fake news
Przypomnijmy, że w liście podpisanym przez ponad 50 kongresmenów skrytykowano także polską ustawę o IPN, mającą być przejawem działań państwa ukierunkowanych na zniekształcanie historii Holokaustu. Według członków Kongresu ustawie miał towarzyszyć wzrost nastrojów antysemickich w Polsce.
Kresy.pl / Radio Swoboda





























