Deklarujący się jako przeciwnik PiS ukraiński dziennikarz nie będzie mógł posługiwać się tytułem “korespondent zagraniczny akredytowany przy MSZ”.
Ukraiński dziennikarz pracujący w Polsce Igor Isajew stracił akredytację korespondenta zagranicznego wydawaną przez polskie MSZ. Isajew poinformował o tym na Facebooku.
Dzisiaj w MSZ pani Magdalena Borysewicz wydała mi pismo z odmową przedłużenia akredytacji, powtarzając, że jest to decyzja dyrektora biura prasowego Artura Lomparta, a więcej ona nic nie wie. – opisuje Isajew odpowiedź, którą otrzymał z MSZ na jego monity w sprawie przedłużenia akredytacji.
Ukrainiec narzeka, że teraz będzie pracowało się mu ciężej, ponieważ „PiS (i nie tylko) nie otwiera drzwi na legitymacje zagraniczne”. Twierdzi, że akredytacja polskiego MSZ otwierała mu „te nieliczne, które jeszcze były otwarte” – w tym kontekście przypomniał, że „na niejasnych podstawach” otrzymał zakaz wstępu do Sejmu.
Dziennikarz zakończył swój post na Facebooku dwuznaczną zapowiedzią skierowaną do kierownictwa MSZ: „jak będą po raz kolejny narzekać, że Polskę za granicą albo nie słyszą, albo źle rozumieją, to niech mają pretensje do siebie.”
Przypomnijmy, że w 2016 roku MSW odebrało kierowanemu przez Isajewa portalowi dla Ukraińców w Polsce PROstir.pl dotację. Wcześniej portal ten, którego redaktor naczelny krytykował przyjęcie uchwały o ludobójstwie na Wołyniu jako przejaw ukrainofobii, otrzymał z budżetu blisko 100 tys. zł. W reakcji na odebranie dotacji Isajew na łamach ukraińskich mediów twierdził m.in., że Ukraińcy w Polsce stają się nieogłoszonymi wrogami, a na Facebooku porównywał Polaków do zwierząt.
W ubiegłym roku Isajew zaangażował się antyrządowe protesty Komitetu Obrony Demokracji. Wykonał nawet wulgarne i skierowane w stronę Prawa i Sprawiedliwości przypinki z hasłem „PiS ПНХ” (PiS idź w ch*j). Jak tłumaczył, chciał „poszerzać ukraińską soft power w świat. Protesty, i to ze skutkiem – to jest to zjawisko (w tym, popkultury), z którego Ukraina w regionie zasłynęła.”
Po wejściu w życie nowelizacji ustawy o IPN Isajew zamieścił w sieci prowokacyjny wpis w którym świadomie złamał nowo wprowadzone przepisy. Nawiązując do zatrzymania go przez policję, gdy blokował marsz ku czci Żołnierzy Wyklętych, napisał: „W związku z tym, oraz biorąc pod uwagę fakt, że od dzisiaj obowiązuje nowelizacja ustawy o IPN, publicznie oświadczam, że Państwo Polskie oraz Naród Polski są współodpowiedzialni za zbrodnie III Rzeszy Niemieckiej, bo do dzisiaj hołubią tych, którzy naśladują ideologię faszystowską; bo do dzisiaj w propagowaniu ideologii totalitarnej jest mocne odwołanie się do pojęcia +naród+ i +Polacy+; bo do dzisiaj polskie organizacje faszystowskie skromnie nazywają się +narodowymi+”.
Jak stanowi zarządzenie ministra spraw zagranicznych, akredytacja daje dziennikarzowi prawo do posługiwania się tytułem “korespondent zagraniczny akredytowany przy Ministerstwie Spraw Zagranicznych” w wykonywaniu działalności dziennikarskiej. Akredytację można cofnąć m.in. z powodu „stwierdzenia prowadzenia przez korespondenta zagranicznego działalności niezgodnej z etyką dziennikarską” lub „gdy udzielenie lub przedłużenie akredytacji nie leży w interesie publicznym”.
Kresy.pl































