Jak informuje dziennikarz „Gościa Niedzielnego” Tomasz Rożek, 1 lipca rano nominację na dyrektora ITME otrzymał Ireneusz Marciniak, były wiceprezes Grupy Azoty ZAK S.A., od lat związany ze spółkami Skarbu Państwa . Poprzedni dyrektor otrzymał zaś „propozycję nie do odrzucenia”.
Wcześniej Tomasz Rożek zamieścił w sieci swój reportaż na temat niepokojących wydarzeń związanych z konkursem na szefa Instytutu Technologii Materiałów Elektronicznych – miejsca, gdzie powstaje polski grafen.
Zobacz: Niejasne gry wokół polskiego grafenu z polityką w tle [+VIDEO]
1 lipca nowy dyrektor otrzymał nominację, zaś staremu, dr Zygmuntowi Łuczyńskiemu „złożono propozycję nie do odrzucenia” – przejścia na emeryturę. Tomasz Rożek podziękował tym, którzy udostępniali jego materiał. Nowemu dyrektorowi życzył wszystkiego dobrego i sukcesów, „przynajmniej takich, jakie ma dr Łuczyński”. Zapowiedział również, że będzie dokładnie starał się obserwować sytuację w instytucie.
Na portalu społecznościowym Rożek napisał: „tak się kończy sprawa grafenu i polityki. Nowy dyrektor dostał nominację, poprzedni dostał propozycję… przejścia na emeryturę. Nie ukrywam, że w gardle czuję gorzki smak porażki. I smutek, że w zasadzie żadne z dużych mediów nie podjęło tematu. Żal.”
Warszawski Instytut jest w tej chwili jednym ze światowych liderów produkcji unikalnego węglowego materiału. To właśnie dr Łuczyński był prekursorem tej wytwórczości. Biorąc pod uwagę jego niezwykłe właściwości, które już sprawiły iż nazywany jest tworzywem przyszłości, dziwić musi fakt, że minister gospodarki Janusz Piechociński nie zaaprobował Łuczyńskiego na kolejną kadencję w roli dyrektora placówki. Stało się tak mimo akceptacji Komisji Konkursowej, rekomendacji Rady Naukowej Instytutu i listu 190 jego pracowników. Z kolei Ireneusz Marciniak miał być – według Tomasza Rożka – kandydatem polecanym na stanowisko szefa ITME przez wicepremiera i ministra gospodarki Janusza Piechocińskiego.
Facebook.com / Kresy.pl





























