“Zakarpacie jednoznacznie pójdzie w ślad za Donbasem” – mówi działacz separatystycznego wobec Ukrainy ruchu Rusinów Piotr Gecko.
W wywiadzie dla rosyjskiego portalu “Ridus” przebywający obecnie w Moskwie Gecko uważa, że władza w Kijowie nie ma dostatecznej legitymizacji. Gecko jest jednym ze 145 obywateli Ukriany, którzy są poszukiwani przez władze tego kraju za “separatyzm”:
“Nie boję się w ogóle bycia zatrzymanym, niech tylko spróbują, nie radzę. Przy Janukowyczu byłem zmuszony się ukrywać, nie przychodziłem po prostu na wezwania, teraz ne muszę się tak prowadzić” – mówi Gecko.
Rusiński działacz został premierem Republiki Zakarpackiej na II Europejskim Kongresie Rusinów w 2008. Powtórnie otrzymał legitymację od Piewszego Światowego Kongresu Rusinów, który miał miejsce w czeskim mieście Pardubice. Działalnością społeczną na rzecz Rusinów zajmuje się od 1996.
“Teraz jestem w Moskwie w interesach, szybko wrócę do Ojczyzny” – mówi działacz.
Gecko jest przekonany co do przyszłych losów Ługańska i Doniecka:
“W najbliższym okresie Ługańsk i Donieck jednoznacznie staną się niezależne. Miejscowi obronią terytorium. Jednoznacznie. Jeśli u Kijowa wystarczy rozumu i odpuści – wszystko zakończy się w ciągu najbliższych dwóch miesięcy, jeśli wojna będzie trwać – zajmie to około połowy roku, nie więcej. Jestem o tym przekonany” – mówi.
Rusinów za naród uznają obecnie Rosja, Serbia, Chorwacja, Polska i Słowacja. Na Ukrainie uznawani są oni za grupę etnograficzną w ramach narodu ukraińskiego.
Obecnie na Zakarpaciu działają dwie główne organizacje rusińskie: Sieci Ruchu Rusińskiego i Ludowy Rząd Republiki Rusi Podkarpackiej.
“Obecnie mamy pod bronią trzy tysiące ludzi” – mówi Gecko. “Na pierwszy sygnał każdy zajmuje swój punkt ogniowy. Trzeba zrozumieć, że junta nie jest tak silna, jak się wielu na Ukrainie wydaje” – przekonuje działacz, dodając, że armia ukraińska ma niskie morale. Dodaje przy tym, że jego ludzie walczą w Donbasie po stronie DRL i ŁRL.
Gecko komentuje też kwestię wsparcia Rosji:
“Niepotrzebne nam ani polityczne, ani wojskowe wsparcie Rosji. Ważne, by nam nie przeszkadzali. A pomoc… ona przyjdzie z Węgier. Węgierscy nacjonaliści są jednymi z najostrzejszych w Europie. Pod każdym względem. W tym pod względem przygotowania fizycznego i wojskowego…” – mówi.
Na pytanie, czy Rusini oczekują na pomoc Węgrów, odpowiada:
“Nie czekamy, jesteśmy o niej przekonani. Jakakolwiek pomoc: wojskowa, materialna, osobista bezpośrednia…” – kończy Gecko.
ridus.ru/Kresy.pl





























