Tysiące osób zgromadziło się w stolicy Etiopii, Addis Abebie, aby zaprotestować przeciwko Ludowemu Frontowi Wyzwolenia Tigraju (TPLF) kontrolującemu północ kraju, co budzi obawy przed wznowieniem jego wojny domowej z władzami centralnymi kraju.

Bezpośrednią przyczyną wystąpień społecznych w stolicy Etiopii stał się upubliczniony w poniedziałek raport organizacji organizacja Human Rights Watch (HRW), która oskarżyła TPLF o rozpoczęcie przymusowego werbunku mieszkańców Tigraju do swojej milicji, w tym niepełnoletnich w wieku 15-17 lat, jak przekazał portal Africa News.

„Prowadzone przez władze Tigraju działania mające na celu przymusowe rekrutowanie mężczyzn i chłopców do sił zbrojnych tworzą atmosferę strachu w całym regionie” – powiedziała Laetitia Bader, zastępca dyrektora ds. Afryki w HRW.

TPLF, jak relacjonuje Africa News, faktycznie wydały w czerwcu deklarację wzywającą dawnych bojowników organizacji do ponownego zaciągnięcia się w jej zbrojne szeregi. HRW oskarża jednak organizację o to, że werbunek jest realizowany poprzez „masowe łapanki na ulicach, targowiskach i w kopalniach złota”.

W 2020 roku armia etiopska rozpoczęła zbrojną kampanię przeciwko TPLF. Front gromadziło bowiem przeciwników premiera Abiya Ahmeda. Władze centralne toczyły masową wojnę z Tigrajczykami aż do 2022 roku. Przybierała ona zmienny obrót, a względne zwycięstwa Addis Abeba uzyskała dzięki wsparciu, jakiego udzieliła jej sąsiednia Erytrea.

Po porażce Front rozpadł się na skonfliktowane frakcje tracąc częściowo wpływy. Jednak w kwietniu doszło do konsolidacji jego działaczy, którzy ogłosili ponowne objęcie władzy nad całym Tigrajem z powodu niewykonania przez Ahmeda Abiya porozumienia pokojowego z 2022 roku.

Zrodziło to obawy o wybuch kolejnej wojny domowej, tym bardziej, że centralny rząd Etiopii nie będzie mógł tym razem liczyć na wsparcie Erytrei. Relacje Addis Adeby z sąsiadem stają się bowiem coraz bardziej napięte.

africanews.com/kresy.pl

forma płatności