7 lipca 1841 roku, według najczęściej przyjmowanej przez historyków wersji, w X Pawilonie Cytadeli Warszawskiej zginął Karol Levittoux – młody działacz niepodległościowy, więziony i torturowany przez władze carskie. Dokonał samospalenia. Miał zaledwie 21 lat.
Levittoux podpalił więzienny siennik, chcąc uniknąć dalszych przesłuchań i nie wydać współtowarzyszy konspiracji. Część przekazów z epoki wskazuje, że tragedia mogła wydarzyć się dopiero pod koniec lipca, jednak we współczesnej historiografii najczęściej pojawia się data 7 lipca 1841 roku.
Karol Levittoux urodził się w 1820 roku, prawdopodobnie w Kumelsku koło Kolna, w rodzinie polsko-francuskiej. Jego ojcem był Piotr Levittoux-Desnouettes, żołnierz armii napoleońskiej osiadły na ziemiach polskich, a matką Maria z Życzyńskich. Młody Levittoux uczył się w gimnazjum w Łukowie, które po upadku powstania listopadowego uchodziło za środowisko silnie związane z tradycją patriotyczną.
Już jako uczeń interesował się zakazaną literaturą, historią i sprawą niepodległości. Po ukończeniu gimnazjum wyjechał do Warszawy, gdzie rozpoczął naukę na Dopełniających Kursach Pedagogicznych. Nie zerwał jednak kontaktów z Łukowem. W środowisku młodzieży łukowskiej i warszawskiej rozwijała się działalność samokształceniowa i konspiracyjna. Jej uczestnicy czytali zakazane utwory, rozmawiali o sytuacji politycznej Królestwa Polskiego i utrzymywali kontakty z działaczami niepodległościowymi.
W 1839 roku, po donosie Jana Thierbacha, rosyjskie władze rozpoczęły falę aresztowań. Śledztwem objęto około 200 osób, w tym uczniów starszych klas łukowskiego gimnazjum. Levittoux został zatrzymany w 1841 roku i osadzony w Cytadeli Warszawskiej, która po powstaniu listopadowym stała się jednym z najważniejszych symboli rosyjskiego ucisku.
Śledztwo prowadzone wobec młodego konspiratora było brutalne. Więźniów głodzono, izolowano, szantażowano i poddawano torturom. Według relacji Rufina Piotrowskiego Levittoux miał otrzymywać setki uderzeń pałkami, tracić przytomność i mimo tego nie obciążać innych uczestników spisku.
Początkowo istniała nadzieja, że obejmie go ułaskawienie ogłoszone z okazji ślubu następcy rosyjskiego tronu. Sytuację pogorszyła jednak nieudana próba pomocy z zewnątrz. Przyjaciele mieli przekazać mu książkę z ukrytym listem oraz narzędziem do przecięcia krat. Strażnicy odkryli przesyłkę, a dla Levittoux oznaczało to dalsze przesłuchania i utratę szans na szybkie uwolnienie.
Wyczerpany śledztwem, zdecydował się na śmierć. Przed samospaleniem miał uprzedzić współwięźnia Jana Siesickiego, by tego wieczoru nie zasypiał zbyt wcześnie, bo „coś ciekawego” ma nastąpić. Wkrótce z celi wydobyły się płomienie. Zanim strażnicy odnaleźli właściwe klucze i ugasili ogień, Levittoux już nie żył.
Jego śmierć szybko przeszła do legendy polskiego romantyzmu. Cyprian Kamil Norwid, który znał Levittoux osobiście, utrwalił jego postać w literaturze. Motyw młodego więźnia, który woli zginąć, niż zdradzić towarzyszy, powracał później także w twórczości innych autorów. W XX wieku do tej historii nawiązał Przemysław Gintrowski w pieśni „Karol Levittoux”.
Ciała Levittoux nie wydano rodzinie. Według przekazów zostało pochowane w nieznanym miejscu na stokach Cytadeli. Jego śmierć stała się jednym z najbardziej przejmujących symboli oporu młodzieży polskiej wobec carskiego aparatu represji po klęsce powstania listopadowego.
Czytaj też: „Władza jest aktem poświęcenia, a nie ambicji”. Traugutt był ostatnim dyktatorem powstania styczniowego
Kresy.pl / Dzieje / Polskie Radio













