Instytut Pamięci Narodowej przekonuje, że już na początku lat dwudziestych XX wieku ofiarami terroru ukraińskich nacjonalistów padali przede wszystkim Ukraińcy – nauczyciele i lokalni urzędnicy, którzy chcieli współpracować z odrodzonym państwem polskim.
Instytut Pamięci Narodowej opublikował wpis poświęcony zamachom na zwolenników porozumienia polsko-ukraińskiego w okresie międzywojennym. IPN przypomniał, że już na początku lat dwudziestych XX wieku ofiarami terroru ukraińskich nacjonalistów byli głównie Ukraińcy – nauczyciele i lokalni urzędnicy, którzy chcieli wspólnie z Polakami budować odrodzone państwo.
Instytut przywołał słowa prokuratora Kazimierza Rudnickiego, oskarżyciela w procesie dotyczącym zamachu na ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego. Proces ten, jak wskazał IPN, był nie tylko próbą rozliczenia zbrodni, lecz także ostrzeżeniem przed narastającą falą terroru.
„Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów uważa, że rozwój i życie jednego narodu są uwarunkowane śmiercią i zniszczeniem drugiego narodu” – mówił Rudnicki.
IPN podkreślił, że ukraińscy nacjonaliści z Ukraińskiej Organizacji Wojskowej i Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów atakowali nie tylko przedstawicieli polskich władz. Ich celem byli również Ukraińcy opowiadający się za współpracą z państwem polskim. Członkowie tych struktur niszczyli linie telefoniczne, napadali na urzędy pocztowe i dewastowali szkoły.
W 1921 roku ukraińscy nacjonaliści próbowali dokonać zamachu na Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego. 5 kwietnia 1924 roku we Lwowie doszło do próby zamachu na prezydenta Stanisława Wojciechowskiego, jednak źle skonstruowana bomba nie wybuchła. Dwa lata później zamordowany został Stanisław Sobiński, kurator lwowskiego okręgu szkolnego.
Zobacz też: IPN o ukraińskiej kolaboracji z III Rzeszą. Od batalionu „Nachtigall” do SS Galizien
Do najgłośniejszego zamachu doszło 15 czerwca 1934 roku, gdy ukraiński zamachowiec śmiertelnie postrzelił Bronisława Pierackiego. Sprawca uciekł i nigdy nie stanął przed sądem. Na ławie oskarżonych zasiedli natomiast członkowie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, uznani za inspiratorów i organizatorów zamachu. Wśród nich był Stepan Bandera.
Według IPN w latach trzydziestych XX wieku ukraińscy nacjonaliści współpracowali także z bojówkami komunistycznymi, mimo różnic ideologicznych. Łączył ich cel destabilizacji państwa polskiego.
„Celem jest utrzymanie rowu psychicznego, dzielącego społeczeństwo polskie i ukraińskie” – mówił w 1934 roku minister sprawiedliwości Czesław Michałowski.
IPN wskazał, że Bandera był inspiratorem fali zamachów z początku lat trzydziestych. Po ogłoszeniu wyroku krzyknął: „Żelazo i krew nas rozsądzi”. Według Instytutu była to zapowiedź najbardziej krwawego okresu działalności ukraińskich nacjonalistów, którego kulminacją było ludobójstwo Polaków na Wołyniu, w Małopolsce Wschodniej, na Podolu, Podkarpaciu i Chełmszczyźnie.
Kresy.pl/IPN





























