Południowe przedmieście stolicy Libanu – Bejrutu znów zostało zbombardowane przez Izraelczyków. Przedmieście to – Dahija jest zamieszkane przez libańskich szyitów.
Dlatego właśnie to Dahija jest najczęstszym w Bejrucie celem ataków izraelskiego lotnictwa. Była nim także w niedzielę. Izraelczycy ogłosili, że ich celem była “infrastruktura Hezbollahu”. Atak na libańską stolicę miał być odwetem za wlot kilku dronów lub pocisku jest organizacji polityczno-wojskowej nad terytorium państwa syjonistycznego. „Izrael nie będzie tolerował ostrzału swojego terytorium” – głosi oświadczenie premiera Binjamina Netanjahu i ministra obrony Israela Kaca, zacytowane przez Al Jazeerę.
Hezbollah miał ostrzelać cele w okolicy znajdujących się przy granicy Libanu osiedli Szomera i Szlomi. Wywołało to alarmy na znacznym obszarze północnego Izraela.
Tymczasem Hezbollah poinformował za pośrednictwem swojego oficjalnego kanału telegraficznego, że zaatakował nowo utworzone stanowisko artylerii armii izraelskiej w mieście Al-Adissa na terytorium samego Libanu. Libańczycy wykorzystali do tego pocisk rakietowy.
Al Jazeera zauważa, że choć jeszcze 4 czerwca prezydent USA Donald Trump ogłosił rozejm w Libanie, a praktyce w kraju tym trwają intensywne działania zbrojne, zarówno ostrzały, jak i operacje lądowe. Izrael kontynuuje swoją operację ogłoszoną przez Netanjahu 25 maja, okupując większą część terytorium Libanu niż przed rozejmemem.
Nowe porozumienie zasadniczo powtarza zapisy jakie znalazły się w pierwotnym porozumieniu rozejmowym. Zawieszenie broni oficjalnie trwało w Libanie od 16 kwietnia. Również ono było niesymetryczne, zezwalając tylko Izraelowi na działania zbrojne w Libanie, jeśli uzna, że z jego terytorium planowane są ataki.
aljazeera.com/kresy.pl





























