Izraelska armia ogłosiła obszar południowego Libanu na południe od rzeki Zahrani strefą walk i wezwała mieszkańców do ewakuacji. Decyzja zapadła po serii ponad 120 izraelskich ataków na południe i wschód Libanu, mimo obowiązującego od 16 kwietnia zawieszenia broni. Według WHO od początku rozejmu w izraelskich atakach w Libanie zginęło co najmniej 608 osób.
„Zalecamy mieszkańcom południowego Libanu ewakuację na północ od rzeki Zahrani, ponieważ wszystkie obszary na południe od rzeki są uważane za strefę walk” — oświadczył rzecznik izraelskiego wojska.
Rzeka Zahrani płynie ze wschodu na zachód około 40 km na północ od granicy Izraela z Libanem. Terytorium Libanu położone na południe od niej obejmuje około 2 tys. km kw.
Środowe zarządzenie było pierwszym nakazem ewakuacji dotyczącym całej strefy na południe od Zahrani. Wcześniej izraelskie wojsko nakazało opuszczenie terenów położonych dalej na południe, poniżej rzeki Litani, a także wydawało indywidualne nakazy ewakuacji w kilkudziesięciu miejscowościach między Litani a Zahrani.
Libańskie źródła bezpieczeństwa przekazały Reutersowi, że mieszkańcy uciekają na północ do Sydonu. Portowe miasto już wcześniej przyjęło tysiące osób przesiedlonych z innych części południowego Libanu.
26 maja armia izraelska rozpoczęła mobilizację, aby zwiększyć swoją aktywność poza obecna linią okupacji w Libanie.
Walki mimo zawieszenia broni
Oświadczenie izraelskiej armii pojawiło się po wtorkowych uderzeniach na południe i wschód Libanu. Według Reutersa przeprowadzono wówczas ponad 120 ataków, mimo zawieszenia broni ogłoszonego 16 kwietnia.
Premier Izraela Beniamin Netanjahu powiedział we wtorek, że Izrael musi podjąć dalsze działania w Libanie, aby chronić społeczności w północnym Izraelu przed Hezbollahem.
Od 2 marca, kiedy Hezbollah ostrzelał Izrael, wspierając swojego sojusznika, Iran, izraelskie ataki i nakazy ewakuacji doprowadziły do przesiedlenia ponad 1,2 mln Libańczyków.
Według libańskiego ministerstwa zdrowia od początku tego etapu walk izraelskie ataki uderzały w południowy i wschodni Liban oraz Bejrut, zabijając ponad 3,2 tys. osób.
Dane WHO i straty izraelskiej armii
Światowa Organizacja Zdrowia poinformowała, że od czasu zawieszenia broni w izraelskich atakach w Libanie zginęło co najmniej 608 osób.
Izraelskie wojsko podało, że od 16 kwietnia zginęło 10 izraelskich żołnierzy. Sześciu z nich miało zginąć w wyniku eksplozji dronów Hezbollahu.
Armia izraelska rozszerzyła działania lądowe w południowym Libanie poza strefę bezpieczeństwa zajmowaną przez własne wojska. Nie podano szczegółów dotyczących skali postępów poza tzw. Żółtą Linię.
W ostatnich tygodniach Hezbollah dokonał serii skutecznych ataków dronowych. Organizacja zdołała zaatakować m.in. stanowisko artylerii znajdujące się Izraelu a także trafić wyrzutnię pocisków systemu Żelazna Kopuła. Zdołał również w zeszłym tygodniu zinfiltrować stanowisko dowodzenia 401. brygady pancernej izraelskich sił zbrojnych, ciężko ranić jej dowódcę w randze podpułkownika, i trafić kilka jednostek ciężkiego sprzętu wojskowego.
Bejrut poza nową falą uderzeń
Stolica Libanu uniknęła nowych ataków, choć według reporterów Reutersa nad Bejrutem codziennie słychać izraelskie drony obserwacyjne. W środę w mieście słyszano także nisko przelatujący samolot wojskowy.
Trzech wysokich rangą izraelskich urzędników przekazało Reutersowi, że Izrael uważa, iż ma swobodę działania w południowym Libanie, ale w mniejszym stopniu w Bejrucie.
Według tych urzędników Izrael nie chce być postrzegany jako państwo, które przez wyburzanie budynków w stolicy Libanu utrudnia potencjalne porozumienie prezydenta USA Donalda Trumpa z Iranem.
Kresy.pl/Reuters
































