We Lwowie trwa spór wokół budowy zakładu przetwarzania odpadów, której wykonawcą była polska spółka Control Process SA. Miasto zerwało kontrakt i nie wypłaciło wszystkich należności. Najnowszym elementem konfliktu była odmowa wpuszczenia konsula RP i prawników firmy na teren budowy.
W piątek we Lwowie konsul Konsulatu Generalnego RP oraz prawnicy firmy Control Process próbowali wejść na teren budowy zakładu przetwarzania odpadów przy ulicy, jednak delegacji podmówiono wejścia.
Jako oficjalny powód wymieniono nieskoordynowanie wizyty z firmą Green City, która odpowiada za inwestycję po stronie miejskiej. Firma Control Process SA potwierdziła później, że jej prawnikom nie pozwolono wejść na teren budowy.
Pierwszy wicemer Lwowa Andrij Moskalenko ocenił, że działania byłego polskiego wykonawcy noszą znamiona „presji politycznej”. Podczas sesji 28 maja radni Rady Miasta Lwowa po raz drugi zwrócili się do premiera RP Donalda Tuska z apelem o porzucenie sprawy polskiej firmy.
W zeszłym miesiacu wiceminister spraw zagranicznych Polski Marcin Bosacki nazwał zerwanie umowy z Control Process „krokiem skrajnie nieprzyjaznym”, który negatywnie wpływa na stosunki polsko-ukraińskie.
Chodzi o kontrakt realizowany przez Control Process przy projekcie wartym 36,6 mln euro, finansowanym m.in. ze środków unijnych oraz Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju. Budowa zakładu rozpoczęła się jeszcze w 2021 roku. W latach 2025–2026 inwestycja stała się przedmiotem konfliktu między miastem a wykonawcą z powodu opóźnień i niedotrzymania terminów. Początkowo zakład miał zostać uruchomiony w sierpniu 2023 roku, później termin przesunięto na marzec 2024 roku, następnie na 30 sierpnia 2025 roku, a potem na 4 października 2025 roku.
Według rozstrzygnięć arbitrażowych to nie polski wykonawca odpowiada za opóźnienia inwestycji. Mimo to władze Lwowa zerwały kontrakt, nie wypłaciły wszystkich należności i uruchomiły gwarancję bankową. Ostatnia decyzja arbitra, ogłoszona 5 kwietnia, uznała rozwiązanie umowy za bezprawne i nieważne.
To już siódme korzystne dla Control Process rozstrzygnięcie w sporze prowadzonym według zasad FIDIC. Arbiter stwierdził również, że zawieszenie robót przez wykonawcę było legalne, bo wynikało z braku płatności i niewykonywania wcześniejszych decyzji arbitrażowych przez stronę zamawiającą.
Według ustaleń arbitrażowych Lwów nie wypłacił polskiej firmie około 6,8 mln euro należności, a dodatkowo sięgnął po gwarancję bankową w wysokości 3,7 mln euro w ING Banku Śląskim. Sam bank wypłacił środki zgodnie z procedurą, ale arbiter ocenił później, że wykorzystanie gwarancji przez miasto było sprzeczne z kontraktem i wcześniejszymi decyzjami DAB.
Sama inwestycja pozostaje niemal ukończona. Według Control Process zakład jest gotowy w około 95 proc. i do finalizacji potrzebne są jeszcze działania po stronie ukraińskiej. Spółka deklaruje, że nadal chce dokończyć projekt i oddać go mieszkańcom Lwowa.
Kresy.pl/zaxid.net
































