Legendarny klub Pogoń Lwów znalazł się na granicy likwidacji. Brakuje około 250 tysięcy złotych, wstrzymano treningi, a prezes Marek Horbań mówi o wyzwiskach i napięciach polsko-ukraińskich, które uderzają w klub podczas meczów.
W ostatnich tygodniach Pogoń Lwów, jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich klubów sportowych działających poza granicami kraju, znalazła się w sytuacji, którą jej działacze określają jako najtrudniejszą od czasu reaktywacji w 2009 roku. Jak przekazał prezes Marek Horbań, klub stoi na skraju upadku, a do zamknięcia tegorocznego budżetu brakuje około 250 tysięcy złotych. Brak środków spowodował konieczność zawieszenia treningów w wielu grupach wiekowych, co w ocenie kierownictwa stanowi sytuację bez precedensu.
Horbań wskazał, że „tak źle od czasów reaktywacji klubu w 2009 roku jeszcze nie było”. Według jego relacji działacze byli zmuszeni podjąć radykalne kroki, ponieważ od wielu miesięcy brakowało pieniędzy na wypłaty choćby niewielkich stypendiów dla zawodników i szkoleniowców. Podkreślił, że podejmowane są działania, by zachować skład i kontynuować udział w rozgrywkach wiosennych, jednak przyszłość Pogoni pozostaje niepewna.
Jeszcze przed rozpoczęciem działań wojennych na Ukrainie klub dysponował budżetem sięgającym około 500 tysięcy złotych. Jego główne źródła finansowania stanowiły dotacje z polskich instytucji oraz wsparcie polskich firm prowadzących działalność na Ukrainie. Po wybuchu wojny to drugie źródło zniknęło, a jednocześnie rosły koszty usług we Lwowie. W efekcie klub zaczął mieć trudności z zabezpieczeniem podstawowych wydatków, takich jak wynajem obiektów sportowych, wynagrodzenia dla trenerów oraz stypendia dla zawodników.
W 2025 roku Pogoń zdołała zgromadzić dotąd 230 tysięcy złotych, podczas gdy potrzeby wynoszą co najmniej drugie tyle. Obecnie klub nie dysponuje środkami nawet na wynajęcie boisk treningowych, a stypendium dla członków pierwszej drużyny, wynoszące 650 złotych, nie jest wypłacane.
Do działaczy zgłosił się w ostatnim czasie potencjalny inwestor zainteresowany przejęciem klubu, jednak – jak relacjonuje Horbań – jego koncepcja funkcjonowania nie była zgodna z tradycją Pogoni. „Gdybyśmy się zgodzili, to zaprzeczylibyśmy wszystkiemu, z czym kojarzona była Pogoń od początku swojego istnienia. Ta osoba miała zupełnie inną wizję prowadzenia klubu. Jesteśmy kontynuatorem tradycji przedwojennej Pogoni, która czterokrotnie zdobywała tytuł mistrzów Polski i wychowała wielu polskich olimpijczyków. Do ostatnich chwil będziemy walczyli o nasz klub” — podkreślił.
Od 2009 roku Pogoń wspinała się z siódmego poziomu rozgrywkowego do czwartego, na którym występuje nieprzerwanie od jedenastu lat. Klub realizuje nie tylko zadania sportowe, lecz także działania integrujące Polaków urodzonych i mieszkających na Ukrainie. Drużyny Pogoni na wszystkich poziomach składają się zarówno z zawodników polskich, jak i ukraińskich, a piłkarze występują w koszulkach z polskimi napisami, mimo protestów innych klubów i sprzeciwu ukraińskiej federacji piłkarskiej.
Horbań zaznaczył, że klub wyjątkowo mocno odczuwa wszelkie napięcia między Polską a Ukrainą. W jego ocenie, gdy pojawiały się polityczne nieporozumienia, natychmiast było to słyszalne podczas meczów. „Często jesteśmy wyzywani, a na Ukrainie są regiony, które faktycznie nas nie lubią i głośno wyrażają swoją niechęć. Na szczęście spora grupa fanów we Lwowie uważa nas za rdzenie lwowski klub i ściska za nas kciuki” — dodał. Zawodnicy, z uwagi na sytuację, unikają komentarzy dotyczących gry w polskim klubie.
Ze względów bezpieczeństwa klub nie podaje publicznie terminów rozgrywania meczów. Kibice dowiadują się o nich nieformalnie. W przeszłości organizowano transmisje internetowe, jednak obecnie – jak wskazują działacze – Pogoń nie ma środków nawet na tego rodzaju działania.
W rozmowie prezes Horbań opisał także realia codziennego życia we Lwowie. Miasto, które stało się schronieniem dla osób uciekających z regionów wschodnich, liczy obecnie więcej mieszkańców niż przed wojną. Jednocześnie, jak zaznaczył, „żyje się tutaj coraz gorzej”. Wskazał na wysokie ceny, niższe wynagrodzenia i rosnącą inflację. Zwrócił uwagę, że rozpoczęcie sezonu grzewczego może oznaczać ponowne zmasowane ataki na infrastrukturę energetyczną, co w poprzednich latach prowadziło do przerw w dostawie prądu. „Rok temu, gdy organizowaliśmy mikołajki, to św. Mikołaj musiał przyjść z latarką, bo była akurat przerwa w dostawie prądu” — wspominał.
Obecnie najważniejszym źródłem wsparcia dla Pogoni pozostają środki z Polski. W bieżącym roku klub otrzymał 170 tysięcy złotych z Senatu RP, a kolejne 60 tysięcy zebrała społeczność kibiców. To jednak wciąż jedynie połowa wymaganego budżetu. Nie ma pewności, czy klub dotrwa do kwietnia, kiedy mają zostać przyznane kolejne dotacje.
Działacze podkreślają, że jeśli nie uda się uzyskać brakujących środków, Pogoń Lwów — klub o ponad stuletniej tradycji i symbolicznej roli dla Polaków mieszkających na Ukrainie — może przestać istnieć.
Kresy.pl/Sportowe Fakty































