We wtorek KE ma przedstawić nową strategię ochrony rolników przed rosnącymi cenami nawozów, które w 2026 roku podrożały o 70 proc. względem 2024 roku. Bruksela planuje m.in. wykorzystać środki z rezerwy kryzysowej. Ponadto według ujawnionego projektu część przychodów z ETS miałaby zostać przekazana rolnikom. Nie ma jednak planów wstrzymania podatku CBAM d importowanych nawozów azotowych.
Kryzys na rynku nawozów zaostrzył się po blokadzie cieśniny Ormuz. W projekcie Planu działania na rzecz nawozów Komisja Europejska przyznała, że pogorszenie dostępności cenowej nawozów może ograniczyć ich stosowanie przez rolników, co przełoży się na plony, jakość produkcji i powierzchnię upraw.
Czytaj także:
Agenda ONZ obawia się globalnego kryzysu żywnościowego
Negocjator Putina: Rosja będzie w „wygodnej” pozycji w „erze skrajnych niedoborów”
„Pogorszenie przystępności cenowej nawozów grozi ograniczeniem ich stosowania przez rolników, co może negatywnie wpłynąć na jakość i plony oraz doprowadzić do zmniejszenia powierzchni upraw” — przyznała Komisja Europejska w projekcie dokumentu.
W pierwszej kolejności skutki mają dotyczyć cen makaronu i pieczywa, a następnie mięsa i nabiału.
„To bezpośrednio przełoży się na ceny w pierwszej kolejności makaronów, pieczywa a w dalszej kolejności mięsa i nabiału. Te podwyżki żywności czekają nas w przyszłym roku” — powiedział ekspert COPA-COGECA w rozmowie z RMF FM.
Rezerwa kryzysowa ma ograniczone środki
W krótkim terminie Komisja Europejska chce wykorzystać środki z rezerwy kryzysowej Wspólnej Polityki Rolnej. Roczny budżet tej rezerwy wynosi 450 mln euro, a na 2026 rok pozostało 150 mln euro. Pieniądze te mają wystarczyć nie tylko na kryzys nawozowy, lecz także na inne sytuacje nadzwyczajne w rolnictwie, w tym skutki przymrozków i suszy.
„Te środki krótkoterminowe są dla nas zupełnie niewystarczające” — powiedział rzecznik COPA-COGECA Jean-Baptiste Boucher w rozmowie z RMF FM.
Bruksela rozważa także umożliwienie państwom członkowskim wypłaty dodatkowej pomocy z budżetów krajowych. Takie rozwiązanie może jednak pogłębić nierówności na wspólnym rynku, ponieważ większe możliwości wsparcia mają najbogatsze państwa, w tym Niemcy i Francja.
Spór o ETS i CBAM
Największe kontrowersje wywołuje możliwość wykorzystania dochodów z unijnego systemu handlu emisjami ETS na wsparcie rolnictwa. Według ujawnionego projektu część przychodów z ETS miałaby zostać przekazana rolnikom, aby pomóc im w przechodzeniu na większe wykorzystanie nawozów organicznych i niskoemisyjnych.
„Komisja zaproponuje ukierunkowany mechanizm wsparcia finansowego, w ramach którego część przychodów z systemu ETS będzie przekazywana rolnikom w celu wsparcia ich przyspieszonego przejścia na większe wykorzystanie nawozów organicznych i niskoemisyjnych” — zapisano w projekcie dokumentu.
W kolejnych wersjach dokumentu część zapisów została jednak zmieniona. Z projektu zniknęła zapowiedź funduszu dla rolnictwa finansowanego z ETS, a utrzymano jedynie możliwość wolniejszego wycofywania darmowych uprawnień do emisji dla sektora nawozowego pod określonymi warunkami.
„Ocenione zostaną opcje wolniejszego wycofywania bezpłatnych uprawnień dla sektora nawozowego, pod warunkiem zwiększenia produkcji nawozów biologicznych (organicznych), o obiegu zamkniętym lub niskoemisyjnych” — zapisano w projekcie dokumentu.
Komisja Europejska ma także analizować wpływ ETS i granicznego podatku węglowego CBAM na ceny nawozów płacone przez rolników.
„Komisja przeprowadzi dogłębną ocenę przełożenia kosztów związanych z CBAM i ETS na ceny nawozów płacone przez rolników i szerzej udoskonali bazę danych na temat zmian cen na poziomie gospodarstw rolnych” — podano w projekcie.
Polski spór o import i ochronę zakładów azotowych
Podatek CBAM od importowanych nawozów azotowych ma zostać utrzymany. Eksperci COPA-COGECA szacują, że przy obecnych stawkach i poziomie importu będzie on kosztował rolników 820 mln euro rocznie, a do 2034 roku koszt ten może wzrosnąć do 3,4 mld euro.
„W każdym razie podatek CBAM na import nawozów azotowych pozostaje. Nie ma mowy o jego zawieszeniu” — wyjaśnił rozmówca RMF FM.
Polscy rolnicy chcą obniżenia kosztów nawozów i dopłat, ale sprzeciwiają się zawieszeniu podatku CBAM, ponieważ chroni on krajowe zakłady azotowe. W ich ocenie pełne uzależnienie od importu mogłoby zagrozić bezpieczeństwu państwa i pozycji polskiego przemysłu.
„Chcemy dotacji do nawozów, bo osiągnęły ceny dla nas zaporowe, ale musimy chronić polskie zakłady azotowe. Chcemy poluzowania wymogów klimatycznych dla tych zakładów. Musimy je chronić, bo nie możemy ze względów bezpieczeństwa opierać się tylko na imporcie” — powiedział przewodniczący Rady Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych Marian Sikora w rozmowie z RMF FM.
Przewodniczący Rady Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych wskazał również, że zakłady azotowe mają znaczenie strategiczne, ponieważ w razie potrzeby mogą zostać wykorzystane do produkcji na rzecz przemysłu zbrojeniowego.
Rosja wśród czołowych eksporterów
W trzecim kwartale 2025 roku Rosja zajęła drugie miejsce wśród dostawców nawozów do Unii Europejskiej spoza Wspólnoty z udziałem 13 proc. Dopiero w połowie poprzedniego roku na niektóre nawozy z Rosji i Białorusi nałożono cła i kontrole.
Import nawozów do Unii Europejskiej zmniejszył się z blisko 2,5 mln t w styczniu 2025 roku do 1,1 mln t w styczniu 2026 roku. Polska Izba Przemysłu Chemicznego postuluje wzmocnienie mechanizmów kontroli i weryfikacji w celu przeciwdziałania obchodzeniu regulacji.
Według przedstawionych danych w minionym roku do Polski sprowadzono łącznie 1,81 mln ton nawozów produkcji rosyjskiej. Wartość importu w pierwszych trzech kwartałach 2025 roku wyniosła 543 mln dolarów, co odpowiada kwocie przekraczającej 2 mld złotych.
W czerwcu 2025 roku w Unii Europejskiej zaczęły obowiązywać cła na nawozy z Białorusi i Rosji w wysokości 6,5 proc. Oprócz tego pobierana jest jeszcze opłata w wysokości 40-45 euro za każdą tonę. Będzie ona rosnąć i w 2028 roku ma sięgnąć wysokości 430 euro.
Bruksela szuka nowych źródeł dostaw
W ujawnionym projekcie strategii Komisja Europejska zaproponowała także działania mające ograniczyć zależność UE od niestabilnych dostaw. Wśród nich znalazło się tworzenie korytarzy zielonego amoniaku z państwami Afryki i Bliskiego Wschodu, ściślejszy monitoring rynku, możliwość strategicznego gromadzenia zapasów oraz kontrakty różnicowe na emisję dwutlenku węgla.
Produkcja nawozów azotowych pozostaje silnie uzależniona od gazu ziemnego, który może odpowiadać za do 80 proc. kosztów produkcji. Rosja, mimo wojny na Ukrainie, odpowiadała za około 30 proc. importu nawozów do UE w latach 2024–2025 według danych Eurostatu.
Kresy.pl/europarl.europa.eu/RMF FM































