Łotewska armia przyznała, że podczas incydentu z 7 maja systemy wykrywania nie zarejestrowały pierwszego drona, który wleciał w przestrzeń powietrzną kraju.

Sprzęt techniczny wykorzystywany do wykrywania dronów zawiódł podczas incydentu z 7 maja na Łotwie – poinformował dowódca Narodowych Sił Zbrojnych Łotwy Kaspars Pudāns w rozmowie z łotewską telewizją.

Według dowódcy można potwierdzić, że w przestrzeń powietrzną Łotwy wleciały trzy drony. Dwa z nich rozbiły się, natomiast trzeci zmienił kurs i wrócił na terytorium Rosji. Pudāns zaznaczył, że armia nie może całkowicie wykluczyć, iż nad Łotwę wleciał jeszcze jeden bezzałogowiec.

Drony nie naruszyły łotewskiej przestrzeni powietrznej jednocześnie. Dowódca przyznał, że pierwszy z nich nie został wykryty przez czujniki Narodowych Sił Zbrojnych. Jak wyjaśnił, wojsko wiedziało o potencjalnym zagrożeniu, związanym z ukraińskimi atakami na Rosję.

W tym czasie samoloty wykonujące misję patrolowania przestrzeni powietrznej państw bałtyckich były w gotowości, a łotewskie grupy bojowe pozostawały przygotowane do reakcji. Mimo to celu nie wykryto, ponieważ nie pojawił się na radarze.

Pudāns wskazał, że konieczna jest ocena sposobu prowadzenia działań obrony powietrznej przy granicy, aby zwiększyć ich skuteczność. „To nie są drony lecące po linii prostej, które łatwo przewidzieć i do których łatwo się przygotować” – powiedział.

Dowódca poinformował również, że trwają prace nad uzupełnieniem grup bojowych o drony przechwytujące. Według zapowiedzi ma to nastąpić do końca miesiąca.

Na wschodzie Łotwy rozbiły się dwa drony, które nad ranem wleciały w przestrzeń powietrzną kraju od strony Rosji. W Rzeżycy uszkodzone zostały puste zbiorniki ropy, a mieszkańcy trzech miast otrzymali ostrzeżenia SMS. W związku z incydentem poderwano myśliwce misji NATO Baltic Air Policing, a później armia poinformowała, że zagrożenie minęło.

Minister obrony Łotwy Andris Spruds poinformował, że bezzałogowce prawdopodobnie zostały wystrzelone przez Ukrainę przeciwko celom w Rosji. Szef resortu udał się na miejsce, gdzie spadły drony.

„Ukraina ma pełne prawo do obrony i przeprowadzania uderzeń na cele znajdujące się na terytorium Rosji” — powiedział minister obrony Łotwy Andris Spruds w rozmowie z LSM. W związku z incydentem poderwano myśliwce wielonarodowej misji NATO Baltic Air Policing. Na miejsce skierowano także policję, wojsko, straż pożarną i służby ratunkowe.

7 maja łotewska policja zdementowała twierdzenia o uderzeniu bezzałogowca w skład kolejowy. Określiła je jako „celowo rozpowszechniane fałszywe informacje”.

Fałszywy przekaz pojawiał się w internecie w językach rosyjskim i angielskim. Według służb miał on wywołać dezorientację w związku z niedawnymi incydentami dotyczącymi bezzałogowców w regionie.

„Apelujemy do mieszkańców, aby krytycznie oceniali informacje dostępne w internecie i opierali się wyłącznie na oficjalnych źródłach informacji” – przekazała łotewska policja.

Kresy.pl/lsm.lv

Tagi: , ,
forma płatności