Pociski Izraela znów spadły na zamieszkane przez szyitów przedmieścia Bejrutu. Tel Awiw stwierdzi, że w bombardowaniu zginął dowódca sił zpecjalnych Hezbollahu.

„Izraelskie samoloty bojowe rozpoczęły atak, celując w Gobejri” na południowych przedmieściach Libanu – podała państwowa libańska Narodowa Agencja Informacyjna, wkrótce potem miało tam dojść do eksplozji jak opisała cytująca tę agencję Al Jazeera. Przeprowadzenie ataku potwierdził sam premier Izraela, Binjamin Netanjahu.

 

 

„Terroryści z Radwanu są odpowiedzialni za strzelanie do izraelskich osiedli i krzywdzenie żołnierzy [izraelskiej armii]. Żaden terrorysta nie ma immunitetu – długa ręka Izraela dosięgnie każdego wroga i mordercę” – napisał na serwisie Telegram Netanjahu, wymieniając nazwę sił specjalnych Hezbollahu. Jak relacjonuje Al Jazeera celem nalotu miał być sam dowódca tych sił Malik Balu.

Katarska telewizja podkreśla, że było to pierwsze bombardowanie szyickich przedmieść libańskiej stolicy od wejścia w życie rozejmu według propozycji Amerykanów, to jest 17 kwietnia. W trakcie rozejmu działania zbrojne i tak trwały, ale na południu Libanu, w pasie izraelskiego okupacji lub terenach do niego przylegających.

Atak nastąpił w momencie, gdy trwają przygotowania do trzeciej rundy negocjacji między władzami Libanu a Izraelem, prowadzonych na szczeblu ambasadorów dwóch państw w Waszyngtonie. Lider Hezbollahu, Naim Kasim jeszcze w dniu ich rozpoczęcia protestował przeciw ich nawiązywaniu uznając je za “daremne”.

Amerykanie chcieliby, by libański prezydent Joseph Aoun spotkał się osobiście z Netanjahu. Ten pierwszy obawia się takiego kroku jako niepopularnego wśród Libańczyków. Mimo tego Aoun, wraz z premierem Nawafem Salamem prowadzi grę, którą można określić jako szukanie protekcji USA.

Wojna między Hezbollahem a Izraelem wybuchła jeszcze w październiku 2023 roku, gdy libańska organizacja ruszyła na pomoc Palestyńczykom. Rozejm z listopada 2024 roku nie wygasił konfliktu. Izraelczycy nadal prowadzili naloty na Liban i okupowali kilka punktów na jego terytorium.

Atak USA i Izraela na Iran rozpalił wojnę do nowego poziomu 2 marca bieżącego roku. Wkrótce po rozpoczęciu ataków USA i Izraela na Iran 28 lutego, w czasie którego od razu zabity został najwyższy przywódca Iranu, Ali Chamenei, Hezbollah włączył się wojnę wspierając Irańczyków. Libański premier wystąpił wówczas przeciw organizacji libańskich szyitów, formalnie zakazując jej działań zbrojnych. Okazało się jednak, że nie ma siły, by wyegzekwować swój zakaz.

Ogłoszony 8 kwietnia rozejm między USA i Iranem nie objął Libanu. By to zamanifestować Izrael właśnie tego dnia przeprowadził najbardziej zmasowane bombardowanie terytorium północnego sąsiada, w którym zginęło co najmniej 357 osób. Dopiero 17 kwietnia wszedł w życie rozejm na obszarze Libanu.

Minister obrony Izraela ogłosił wcześniej plan zniszczenia wszystkich domów w przygranicznych wioskach południowego Libanu oraz utworzenia „strefy buforowej”, aż po rzekę Litani. Izrael okupował już ten region w latach 1978-2000.

Jeszcze w marcu izraelski minister finansów i członek Ministerstwa Obrony, Becalel Smotricz wezwał do zaboru i kolonizacji tej części Libanu.

Od 2 marca w izraelskich atakach na terenie Libanu zginęło co najmniej 2,7 tys. osób. Wśród ofiar jest 177 dzieci i prawie 250 kobiet. 1,1 mln mieszkańców tego kraju zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów. Giną też żołnierze armii państwowej Libanu.

Zobacz: Izraelska prasa wzywa do aneksji i kolonizacji południowego Libanu

aljazeera.com/kresy.pl

Tagi: , , , ,
forma płatności