Wołodymyr Zełenski wyznaczył nowy cel dla ukraińskich sił zbrojnych: produkcję i wdrożenie co najmniej 50 tys. naziemnych systemów robotycznych jeszcze w 2026 roku.

Decyzja zapadła po posiedzeniu sztabu naczelnego dowódcy i wpisuje się w szerszą strategię zwiększania roli technologii bezzałogowych na polu walki.

Według Zełenskiego roboty naziemne mają być „kolejnym dużym krokiem” w ewolucji współczesnej wojny, podobnie jak wcześniej drony powietrzne. Systemy te już teraz pełnią istotną rolę na froncie, a ich znaczenie ma dalej rosnąć wraz ze zwiększaniem produkcji i liczby kontraktów, które już obecnie przekraczają poziomy z poprzedniego roku ponad dwukrotnie.

Kluczowym powodem rozbudowy floty robotów jest ograniczenie strat wśród żołnierzy. Bezzałogowe pojazdy wykorzystywane są przede wszystkim do zadań logistycznych – transportu amunicji, żywności i sprzętu – a także do ewakuacji rannych z linii frontu. Dzięki temu mogą zastępować ludzi w najbardziej niebezpiecznych operacjach, prowadzonych pod ostrzałem.

Roboty znajdują również zastosowanie w działaniach bojowych, m.in. jako platformy wsparcia ogniowego, systemy rozminowywania czy nośniki ładunków wybuchowych. Coraz częściej wykorzystywane są także w bezpośrednich operacjach ofensywnych – według dostępnych informacji 14 kwietnia 2026 roku Ukraina po raz pierwszy miała zdobyć rosyjską pozycję wyłącznie przy użyciu robotów naziemnych i dronów, bez udziału piechoty i bez strat własnych.

Przykłady z ostatnich miesięcy wskazują na rosnącą rolę tych systemów. W styczniu 2026 roku przy użyciu jednego robota przejęto trzech rosyjskich żołnierzy w obwodzie zaporoskim, a wcześniej wykorzystywano uzbrojone platformy z karabinami maszynowymi w walkach w rejonie Charkowa.

W praktyce roboty działają najczęściej w połączeniu z dronami powietrznymi, tworząc skoordynowane systemy uderzeniowe. Takie operacje, określane jako działania „multi-swarm”, łączą rozpoznanie, atak i wsparcie logistyczne, zwiększając presję na przeciwnika przy jednoczesnym ograniczeniu ryzyka dla własnych żołnierzy. Dodatkowym czynnikiem jest koszt – roboty są relatywnie tanie i łatwiejsze do zastąpienia niż sprzęt ciężki czy wyszkolony personel.

Decyzja o zwiększeniu liczby robotów wpisuje się w szerszą transformację ukraińskiej armii, która od początku pełnoskalowej wojny intensywnie rozwija produkcję własnego uzbrojenia. Zełenski wskazał, że kraj osiągnął już zdolność wytwarzania setek tysięcy dronów, systemów uderzeniowych dalekiego zasięgu oraz artylerii i amunicji, co wcześniej nie było możliwe na taką skalę.

Równolegle Kijów zabiega o wzmocnienie obrony powietrznej, zwłaszcza systemów antybalistycznych, których niedobór pozostaje jednym z głównych problemów armii. Rozwój robotyki naziemnej ma być jednym z elementów budowy długofalowej przewagi technologicznej nad Rosją oraz zwiększenia odporności państwa na przedłużający się konflikt.

Kilka dni temu informowaliśmy, że w pierwszej połowie 2026 roku na Ukrainie planowane jest podpisanie kontraktów na dostawę 25 tys. naziemnych systemów robotycznych (NRK), co oznaczało dwukrotne zwiększenie skali zamówień względem całego 2025 roku. Obecnie wyznaczony cel 50 tys. robotów oznacza dalszą automatyzację pola walki oraz przesunięcie ciężaru działań w stronę technologii umożliwiających prowadzenie operacji przy mniejszym udziale bezpośrednio zagrożonych żołnierzy.

Serwis Politico temu opisywał ten proces jako „rewolucję dronową”, która zmienia warunki walki na lądzie i morzu. Z kolei „The Economist” wskazywał, że ukraiński model wdrożeniowy — oparty na szybkim projektowaniu, testowaniu bezpośrednio na froncie i natychmiastowych poprawkach — pozwala Kijowowi produkować uzbrojenie szybciej, taniej i często lepiej dopasowane do realnych potrzeb niż przemysł państw UE, obciążony długimi procedurami i kosztownymi cyklami zamówień.

Kresy.pl / Kiyv Post / The Conversation

Tagi: , , ,
forma płatności