Rządy kilku krajów UE sceptycznie podchodzą do nowej aplikacji Komisji Europejskiej do sprawdzania wieku użytkowników internetu. Część państw woli rozwijać własne rozwiązania, a projekt Brukseli budzi wątpliwości dotyczące bezpieczeństwa i prywatności.
Stolice państw członkowskich UE z rezerwą odnoszą się do nowej aplikacji opracowanej przez Komisję Europejską, która ma służyć do weryfikacji wieku użytkowników internetu. Jak informował w poniedziałek serwis Politico, przedstawiciele rządów i urzędnicy z ośmiu krajów wyrażają wątpliwości co do jej wdrożenia, a część z nich preferuje krajowe rozwiązania.
Bruksela zamierza rekomendować wykorzystanie aplikacji jako narzędzia ochrony nieletnich przed szkodliwymi treściami w sieci, w tym pornografią czy ofertami alkoholu. W przyszłości systemy weryfikacji wieku mogą objąć także media społecznościowe.
Projekt napotyka jednak opór. Irlandia, Francja i Polska skłaniają się ku własnym aplikacjom, natomiast niemieckie ministerstwo cyfryzacji nie planuje wdrożenia rozwiązania unijnego. Finlandia nie prowadzi aktywnych prac nad jego implementacją, a władze Holandii analizują, czy aplikacja jest bezpieczna i zapewnia odpowiednią ochronę danych.
Dodatkowe zastrzeżenia pojawiły się po tym, jak krótko po ogłoszeniu gotowości technicznej aplikacji wykryto w niej luki bezpieczeństwa. Komisja Europejska bagatelizowała te problemy, wskazując, że była to wersja demonstracyjna, która będzie dalej rozwijana.
Spór wpisuje się w szerszą debatę dotyczącą sposobów ochrony dzieci w internecie i roli weryfikacji wieku. Estonia zwraca uwagę na ryzyka związane z cyberbezpieczeństwem i prywatnością, a także podkreśla, że takie mechanizmy można łatwo obejść.
Równolegle UE pracuje nad systemem tzw. cyfrowych portfeli tożsamości, które mają zostać wdrożone do końca 2026 roku. Nowa aplikacja, określana jako „mini-portfel”, ma być rozwiązaniem przejściowym i uzupełniającym wobec szerszego systemu identyfikacji cyfrowej.
Zdaniem części przedstawicieli państw członkowskich w przyszłości funkcjonować będzie kilka równoległych aplikacji, które będą ze sobą współpracować, zamiast jednego obowiązkowego narzędzia narzuconego przez UE – wskazuje Politico.
politico.eu / Kresy.pl






























