Prezydent USA Donald Trump ogłosił w piątek, że po dekadach stagnacji na Kubie ma nadejść „nowy świt”. Wystąpienie w Arizonie powiązał z szerszą strategią polityki zagranicznej i działaniami militarnymi USA.
Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zapowiedział w piątek, że Kuba stoi u progu przełomu politycznego po „70 latach oczekiwania”. Podczas wystąpienia w Phoenix w stanie Arizona stwierdził, że amerykańska siła doprowadzi do zmian na wyspie.
„Już wkrótce ta siła przyniesie dzień, na który czekano 70 lat. To będzie nowy świt dla Kuby” – powiedział.
Trump dodał, że Stany Zjednoczone zamierzają „pomóc” Kubie, nie precyzując jednak szczegółów potencjalnych działań.
W przemówieniu odniósł się także do społeczności kubańsko-amerykańskiej, twierdząc, że była ona w przeszłości „brutalnie traktowana”, a jej członkowie doświadczyli przemocy.
Prezydent USA powiązał swoją zapowiedź z szerszym kontekstem polityki zagranicznej, wskazując na niedawną operację wojskową USA przeciwko Wenezueli oraz ujęcie jej prezydenta Nicolása Maduro. Działania te przedstawił jako element strategii realizowanej w duchu polityki „America First”.
„To bardzo proste: pomagamy innym krajom, ale zawsze na pierwszym miejscu musi być Ameryka” – stwierdził.
Trump odniósł się również do sytuacji gospodarczej Kuby, która zmaga się z niedoborami paliwa, przerwami w dostawach prądu oraz ograniczonym dostępem do żywności i leków. Władze w Hawanie przypisują kryzys wieloletnim sankcjom USA, natomiast strona amerykańska wskazuje na wewnętrzne problemy strukturalne.
W dalszej części wystąpienia amerykański prezydent poruszył także inne kwestie międzynarodowe, w tym sytuację w Republice Południowej Afryki, gdzie – jak wskazał – dochodzi do przemocy wobec białej ludności.
Zobacz: Trump: „Mogę zrobić z Kubą, co chcę”
Czytaj: „Będzie następna” – Trump znów grozi Kubie
aa.com.tr / Kresy.pl
































