Doradca wojskowy najwyższego przywódcy Iranu, Mohsen Rezaji, zagroził zatopieniem amerykańskich okrętów w Cieśninie Ormuz, jeśli USA spróbują przejąć kontrolę nad szlakiem. Jednocześnie zadeklarował pełną gotowość Teheranu do długotrwałego konfliktu zbrojnego.
Wypowiedź padła w środę w irańskiej telewizji. Były dowódca Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) powiedział: „Wasze okręty zostaną zatopione przez nasze pociski. […] Trump chce pilnować Cieśniny Ormuz. Czy to naprawdę Pańskie zadanie? Czy to zadanie potężnej armii, takiej jak armia Stanów Zjednoczonych?”.
Rezaji odniósł się również do ewentualnego przedłużenia konfliktu:
„W przeciwieństwie do Amerykanów, którzy obawiają się nieustannego konfliktu, jesteśmy w pełni przygotowani i przyzwyczajeni do przedłużającej się wojny.”
Były szef IRGC stwierdził ponadto, że nie sprzeciwiałby się lądowej inwazji USA na Iran. „Dobrze byłoby, gdyby Stany Zjednoczone rozpoczęły inwazję lądową” – powiedział, po czym zagroził „Wzięlibyśmy tysiące zakładników, a potem otrzymalibyśmy miliard dolarów za każdego z nich.”
Rezaji zaznaczył, że osobiście nie popiera przedłużenia dwutygodniowego zawieszenia broni z USA, choć podkreślił, że jest to jego prywatna opinia. Polityk uchodzi za jednego z najbardziej konserwatywnych przedstawicieli irańskich struktur siłowych. W latach 1981–1997 stał na czele IRGC, również w okresie wojny iracko-irańskiej. W marcu br. został doradcą wojskowym ajatollaha Ali Chameneiego.
Wypowiedź Rezaeiego padła w okresie obowiązywania dwutygodniowego rozejmu ogłoszonego przez Stany Zjednoczone w ubiegłą środę. Po jego wprowadzeniu Iran i USA zgodziły się na kolejną rundę rozmów dotyczących zakończenia konfliktu, jednak nie ustalono jeszcze ani daty, ani miejsca spotkania.
Po weekendowych rokowaniach nie doszło do żadnego zbliżenia stanowisk. Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt oświadczyła, że jeśli kolejne rozmowy się odbędą, najprawdopodobniej ponownie zostaną przeprowadzone w Pakistanie.
Tłem wypowiedzi pozostaje blokada Cieśniny Ormuz wprowadzona przez Iran w odpowiedzi na izraelsko-amerykańskie bombardowania. Przez cieśninę normalnie przechodzi około 20 proc. światowych dostaw ropy naftowej. W wyniku blokady ruch tankowców spadł o 70–80 proc., co spowodowało gwałtowny wzrost cen paliw na świecie, szczególnie w krajach Azji.
W odpowiedzi Stany Zjednoczone wprowadziły blokadę irańskich portów. Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) poinformowało, że od poniedziałku żadna irańska jednostka nie przepłynęła przez objęty działaniami obszar, a 9 statków płynących z irańskich portów lub do nich zawróciło na polecenie sił amerykańskich.
Arabia Saudyjska wywiera presję na Stany Zjednoczone, aby zrezygnowały z blokady Cieśnina Ormuz i powróciły do negocjacji z Iranem – wynika z poniedziałkowych ustaleń „Wall Street Journal”. Według arabskich urzędników Rijad obawia się, że działania administracji Donalda Trumpa mogą skłonić Teheran do eskalacji i zakłócenia żeglugi na innych ważnych trasach handlowych.
W tym samym czasie Dowództwo irańskich sił zbrojnych zagroziło rozszerzeniem działań wobec Stanów Zjednoczonych, zapowiadając możliwość zablokowania żeglugi na Morzu Czerwonym, w Zatoce Perskiej oraz Zatoce Omańskiej. Oświadczenie w tej sprawie złożył gen. Ali Abdollahi, dowódca centralnego sztabu Khatam al-Anbiya.
Teheran, choć nie posiada bezpośredniego dostępu do Morza Czerwonego, dysponuje wpływami w regionie poprzez swoich sojuszników, w tym ruch Huti w Jemenie, który wcześniej prowadził działania przeciwko jednostkom pływającym.
Amerykańskie Dowództwo Centralne poinformowało, że blokada irańskich portów została „w pełni wdrożona” i w ciągu około 36 godzin doprowadziła do niemal całkowitego zatrzymania morskiej wymiany handlowej Iranu. Według strony amerykańskiej około 90 procent irańskiej gospodarki opiera się na handlu morskim.
Kresy.pl/lemonde.fr
































