Załoga misji Artemis II, pierwszej od 1972 roku wyprawy załogowej w stronę Księżyca, podzieliła się przejmującymi refleksjami z chwili, gdy ich macierzysta planeta zniknęła za poszarpaną krawędzią Srebrnego Globu. Psychologiczny ciężar widoku „zachodzącej” Ziemi okazał się wyzwaniem, na które nikt nie był w pełni gotowy.
6 kwietnia 2026 roku statek Orion, znajdujący się ponad 6500 kilometrów nad powierzchnią Księżyca, wykonał oszałamiające ujęcie. Widać na nim sierp Ziemi – z oświetloną Australią i Oceanią – który powoli osuwa się za martwy, surowy horyzont księżycowy. Chwilę po wykonaniu tej fotografii Orion wleciał w tzw. „radiową ciszę”, przechodząc na niewidoczną z Ziemi stronę Księżyca. Przez 31 minut załoga była całkowicie odcięta od kontaktu z Houston, zdana wyłącznie na siebie w bezkresnej czerni.
Podczas konferencji prasowej, która odbyła się 8 kwietnia, dowódca misji Reid Wiseman nie krył wzruszenia. „Wciąż mam ciarki, a moje dłonie się pocą, gdy o tym myślę” – wyznał z pokładu kapsuły. „Widok własnej planety znikającej za Księżycem jest nie do opisania. Widzisz atmosferę, widzisz rzeźbę terenu Księżyca rzutowaną na tle Ziemi… i nagle jej nie ma. Zniknęła z pola widzenia”.
Skala przeżycia była tak ogromna, że astronauci – profesjonaliści wyszkoleni do pracy w ekstremalnych warunkach – musieli zarządzić krótką przerwę od obowiązków służbowych. „Nasza czwórka zrobiła dla siebie chwilę wytchnienia” – relacjonował Wiseman. „Podzieliliśmy się ciastkami klonowymi, które zabrał ze sobą Jeremy [Hansen]. Poświęciliśmy kilka minut jako załoga na refleksję nad tym, gdzie właściwie jesteśmy – a potem wróciliśmy do robienia nauki”.
Wypowiedź dowódcy, że „ludzkie umysły nie powinny przechodzić przez to, co właśnie przeszły nasze”, odbiła się szerokim echem. To przypomnienie o tym, jak nienaturalnym i przytłaczającym doświadczeniem jest całkowita izolacja od jedynego domu, jaki znamy.
Nowa ikona epoki
Zdjęcie „Zachodu Ziemi” (Earthset) z misji Artemis II jest już porównywane do kultowego „Wschodu Ziemi” (Earthrise) wykonanego przez Billa Andersa podczas misji Apollo 8 w 1968 roku. Tamta fotografia stała się fundamentem nowoczesnego ruchu ekologicznego, ukazując nasz świat jako skończony i delikatny punkt w ciemności. Obrazy z 2026 roku, choć ostrzejsze i wykonane w kolorze, niosą ten sam ładunek emocjonalny: dumę z powrotu ludzkości w głęboką przestrzeń kosmiczną, ale i pokorę wobec ogromu wszechświata.
Misja Artemis II to dopiero początek. Jednak te pierwsze obrazy i świadectwa załogi pokazują, że największe bariery w eksploracji kosmosu mogą nie być techniczne, lecz tkwić w samej ludzkiej psychice, która wciąż musi uczyć się, jak radzić sobie z widokiem domu znikającego w otchłani.
Misja zakończyła się sukcesem
Misja zakończyła się sukcesem o 02:07 w nocy z 10 na 11 kwietnia 2026 roku czasu polskiego, gdy kapsuła Orion bezpiecznie wodowała na falach Oceanu Spokojnego u wybrzeży Kalifornii. Po trwającej dziesięć dni wyprawie dookoła Księżyca załoga została podjęta przez okręt USS John P. Murtha i przetransportowana do bazy marynarki wojennej, skąd poleciała do ośrodka NASA w Houston.
Obecnie astronauci przechodzą serię rutynowych badań medycznych, które mają ocenić wpływ promieniowania kosmicznego i stanu nieważkości na ich organizmy po wyjściu poza niską orbitę okołoziemską. Jednocześnie rozpoczęli trwający wiele tygodni proces szczegółowego debriefingu, podczas którego analizowany jest każdy aspekt misji. Dowiadczenia załogi Artemis II będą kluczowe dla przygotowania lądowania ludzi na Księżycu w ramach nadchodzących misji Artemis III i IV.
Kresy.pl / LiveScience




























