Frank-Walter Steinmeier skrytykował działania USA i Izraela wobec Iranu i powiązał konflikt z zerwaniem porozumienia nuklearnego z 2015 roku. Niemiecki prezydent wezwał również do uniezależnienia się Europy w obszarze technologii i obronności od Stanów Zjednoczonych. Odmiennego zdania jest kanclerz Friedrich Merz, który przedstawił się jako najbliższy europejski sojusznik Donalda Trumpa, jednoznacznie potępiając Teheran.
We wtorek, podczas przemówienia z okazji 75. rocznicy ponownego utworzenia Ministerstwa Spraw Zagranicznych, prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier skrytykował wojnę USA i Izraela przeciwko Iranowi, uznając ją za naruszenie prawa międzynarodowego.
„Nasza polityka zagraniczna nie stanie się bardziej przekonująca, jeśli nie nazwiemy łamania prawa międzynarodowego łamaniem prawa międzynarodowego. Ta wojna jest sprzeczna z prawem międzynarodowym, nie ma co do tego wątpliwości” — powiedział Frank-Walter Steinmeier.
W wystąpieniu niemiecki prezydent ocenił, że działania militarne wobec Iranu były nie tylko bezprawne, ale również politycznie błędne. „Ta wojna jest politycznie katastrofalnym błędem. Najbardziej frustruje mnie to, że jest to wojna, której można było uniknąć i która była niepotrzebna, jeśli jej celem było powstrzymanie Iranu przed stworzeniem bomby atomowej”.
Prezydent Niemiec powiązał obecną wojnę z decyzją Donalda Trumpa o wycofaniu Stanów Zjednoczonych z porozumienia nuklearnego z Iranem z 2015 roku, które współtworzył jako szef niemieckiej dyplomacji. „Nigdy nie byliśmy tak dalecy od pozyskania przez Iran broni jądrowej, jak po zawarciu porozumienia 14 lipca 2015 roku”. Jednak w drugim roku swojej pierwszej kadencji prezydent Trump wycofał się z tego porozumienia. A teraz, w swojej drugiej kadencji, prowadzi wojnę” — powiedział Steinmeier.
Następnie wezwał Niemcy i Europę do zakończenia dotychczasowej zależności od USA, uznając to za warunek budowania suwerenności państwowej i bezpieczeństwa w nowych realiach międzynarodowych.
„Obecny rząd amerykański ma zupełnie inny światopogląd niż my. Jest to światopogląd, który nie uwzględnia ustalonych zasad, partnerstwa i zbudowanego zaufania” — oświadczył Steinmeier. Następnie nawiązał do ubiegłorocznego wystąpienia wiceprezydenta USA J.D. Vance’a w Monachium i ocenił, że „to, że rząd amerykański jest zdecydowany osłabić liberalną, zjednoczoną Europę, powiedział nam otwarcie w Monachium rok temu” — dodał.
Steinmeier uznał również, że Niemcy i Europa nie powinny już zakładać powrotu do wcześniejszego modelu relacji z Waszyngtonem. „Rozłam jest zbyt głęboki, a zaufanie do amerykańskiej polityki wielkomocarstwowej utracone; nie tylko wśród partnerów sojuszu, ale na całym świecie. Również przyszły rząd USA już nie będzie mógł po prostu powrócić do roli «przyjaznego hegemona» i gwaranta liberalnego porządku międzynarodowego” — oznajmił.
„Istnieje wspólna podstawa, na którą się powołujemy, na której rozstrzygamy nasze spory, do której powracamy” — przypomniał Steinmeier, opisując wcześniejsze dekady relacji z USA. Następnie zaznaczył, że dziś „Zachód pozostaje cennym ideałem normatywnym. Ale Zachód jako rzeczywistość polityczna obecnie nie istnieje” — powiedział.
W końcowej części wystąpienia Steinmeier wezwał Europę do strategicznego uniezależniania się od Stanów Zjednoczonych w obszarze obronności i technologii. „Dotyczy to przede wszystkim bezpieczeństwa i technologii: osiągnięcie europejskiej suwerenności w dziedzinie obronności i technologii to projekt na pokolenia” — stwierdził, dodając . „Jednak skala tego zadania nie może już dłużej być powodem opóźnień, ani u nas, ani u naszych europejskich partnerów”.
Opinia niemieckiego prezydenta ukazuje niejednoznaczność w podejściu Berlina do relacji z USA. Na początku marca, dzień po rozpoczęciu serii amerykańsko-izraelskich ataków na cele w Iranie, kanclerz Friedrich Merz oświadczył, że „Iran nie powinien być chroniony prawem międzynarodowym”, także wyraził rozczarowanie faktem, że zachodnim sojusznikom przez dekady nie udało się wpłynąć na zmianę polityki władz w Teheranie.
„Międzynarodowe oceny prawne będą miały stosunkowo niewielki wpływ, zwłaszcza jeśli pozostaną w dużej mierze bez konsekwencji. Dlatego teraz nie jest czas na pouczanie naszych partnerów i sojuszników” — mówił Merz, przedstawiając się jako najbliższy europejski sojusznik Trumpa.
Kresy.pl/Politico.eu































