Kanclerz Niemiec podczas swojego wystąpienia przedstawił się jako najbliższy europejski sojusznik Donalda Trumpa, jednoznacznie potępiając Teheran. Friedrich Merz określił Iran mianem „państwa zbójeckiego”, które „bezkarnie łamie prawo międzynarodowe”, Dlatego nie powinno go ono obowiązywać. Wyraził również rozczarowanie faktem, że zachodnim sojusznikom przez dekady nie udało się wpłynąć na zmianę polityki władz w Teheranie.
W niedzielę, dzień po rozpoczęciu serii amerykańsko-izraelskich ataków na cele w Iranie, kanclerz Niemiec Friedrich Merz wygłosił przemówienie poświęcone zasadom prawa międzynarodowego oraz działaniom militarnym podejmowanym wobec Teheranu. „Apel ze strony Europy, w tym Niemiec, potępienia naruszeń prawa międzynarodowego przez Iran, a nawet szeroko zakrojone sankcje na przestrzeni lat i dekad przyniosły niewielkie efekty” — powiedział. „Izrael wykonuje za nas wszystkich brudną robotę” — dodał.
W dalszej części wystąpienia podkreślił, że dotychczasowe reakcje społeczności międzynarodowej nie zmieniły postawy Teheranu. „Międzynarodowe oceny prawne będą miały stosunkowo niewielki wpływ, zwłaszcza jeśli pozostaną w dużej mierze bez konsekwencji. Dlatego teraz nie jest czas na pouczanie naszych partnerów i sojuszników” — ocenił.
Wystąpienie miało miejsce w momencie, gdy rakiety spadały w rejonie stacjonowania niemieckich wojsk w Zatoce Perskiej. Rząd w Berlinie zaznaczył jednak, że Niemcy nie planują bezpośredniego udziału w wojnie z Iranem. Minister spraw zagranicznych Johann Wadephul przyznał, że niemieckie siły zbrojne nie posiadają zdolności umożliwiających samodzielne przeprowadzenie operacji tego typu.
Wolfgang Janisch, felietonista „Süddeutsche Zeitung”, napisał: „Sugestia jest taka, że jeśli konfrontacji z Iranem nie można przeprowadzić zgodnie z prawem międzynarodowym, to trzeba to zrobić bez niego”.
Rafael Loss, ekspert ds. bezpieczeństwa z European Council on Foreign Relations, powiedział w rozmowie z „The Telegraph”: „Wydaje się, że wykazuje raczej instrumentalny stosunek do prawa międzynarodowego niż niezachwiane zaangażowanie w jego przestrzeganie — niektórzy określają to mianem pragmatycznego realizmu”.
Do tych interpretacji odniósł się w poniedziałek rząd federalny, podkreślając, że Berlin nie zamierza podważać samej zasady prawa międzynarodowego. Rzecznik kanclerza, Stefan Kornelius, oświadczył: „Niemcy nie kwestionują prawa międzynarodowego — chcę to jasno powiedzieć. Istnieje jednak również interes bezpieczeństwa, którego prawo międzynarodowe nie zawsze w pełni uwzględnia. Prawo międzynarodowe ma swoje granice, co po raz kolejny widzimy w tym konflikcie. Ale powtórzę: Niemcy pozostają jego zwolennikiem”.
W tym samym czasie Wielka Brytania nie wykluczyła udziału w przyszłych atakach na Iran. Deklarowanym przez Lodnyn celem miałyby być irańskie wyrzutnie rakiet balistycznych.
Wielka Brytania razem z Francją i Niemcami trójstronnie zapowiedziały możliwość działań militarnych przeciwko Iranowi po atakach rakietowych i dronowych na cele europejskie na Bliskim Wschodzie. Londyn zgodził się już na wykorzystanie swoich baz przez siły amerykańskie.
Zapowiedziano również zaangażowanie specjalistów z Ukrainy, którzy mają pomóc w zwalczaniu irańskich dronów w rejonie Zatoki Perskiej.
Jedynie władze Hiszpanii oświadczyły, że amerykańskie bazy na ich terytorium nie zostaną wykorzystane w operacji przeciw Iranowi. Mimo to po rozpoczęciu uderzeń USA i Izraela kilkanaście amerykańskich samolotów opuściło instalacje wojskowe w południowej części kraju.
Teheran odniósł się do powyższych deklaracji, zapowiadając, że ewentualne wsparcie państw europejskich dla amerykańsko-izraelskich działań przeciwko Islamskiej Republice będzie traktowane jako akt wojny.
Tymczasem minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Araghchi skierował list do Organizacji Narodów Zjednoczonych, odnosząc się do zabójstwa najwyższego przywódcy kraju. Określił je jako „poważne i bezprecedensowe naruszenie najbardziej podstawowych norm regulujących stosunki między państwami”.
28 lutego przewodniczący ONZ potępił amerykańsko-izraelskie ataki powietrzne na Iran i wezwał do natychmiastowego wznowienia negocjacji, „aby odwrócić region i nasz świat od krawędzi przepaści”. „Działania militarne niosą ze sobą ryzyko wywołania ciągu zdarzeń, nad którymi nikt nie będzie w stanie zapanować w najbardziej niestabilnym regionie świata” – dodał
Kresy.pl/The Telegraph





























