Szef izraelskiej dyplomacji Gideon Saar odrzucił informacje o możliwych bezpośrednich rozmowach z Libanem oraz o rzekomych niedoborach pocisków przechwytujących. Oświadczył także, że Izrael i Stany Zjednoczone pozostają zgodne w sprawie wojny z Iranem.
Minister spraw zagranicznych Izraela Gideon Saar zaprzeczył w niedzielę informacjom medialnym sugerującym możliwość bezpośrednich rozmów między Izraelem a Libanem oraz doniesieniom o niedoborach izraelskich pocisków przechwytujących.
W sobotę dziennik „Haaretz” podał, że w najbliższych dniach mogą rozpocząć się bezpośrednie negocjacje między władzami Izraela i Libanu. Z kolei portal Semafor informował, powołując się na anonimowe źródła, że Izrael miał przekazać Stanom Zjednoczonym, iż jego zapasy pocisków przechwytujących rakiety balistyczne są na wyczerpaniu.
Pytany o te doniesienia Saar oświadczył krótko: „Na oba pytania odpowiedź brzmi nie”.
Szef izraelskiej dyplomacji podkreślił również, że Izrael i Stany Zjednoczone pozostają zgodne w ocenie sytuacji związanej z wojną z Iranem, która trwa już 16 dzień. Według niego oba państwa są zdecydowane kontynuować działania do czasu osiągnięcia swoich celów.
„Chcemy na dłuższy czas usunąć egzystencjalne zagrożenia ze strony Iranu. Nie chcemy co roku prowadzić kolejnej wojny” – powiedział Saar podczas rozmowy z dziennikarzami.
W piątek w Libanie izraelskie naloty doprowadziły do dalszego wzrostu liczby ofiar, a według libańskich władz od 2 marca zginęły 773 osoby, w tym ponad 100 dzieci.
Tego samego dnia w Bejrucie sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres rozpoczął wizytę solidarnościową i zaapelował o zebranie 308 mln dolarów, co ma pozwolić na udzielenie pomocy ratującej życie w najbliższych trzech miesiącach. Kryzys humanitarny pogłębił się, ponieważ w Libanie co najmniej 800 tys. osób zostało przesiedlonych. „Solidarność w słowach musi iść w parze z solidarnością w czynach” — powiedział sekretarz generalny ONZ.
W piątek na południu Libanu izraelskie wojsko zniszczyło most Zrarieh nad rzeką Litani, a w Bejrucie zrzuciło ulotki grożące zniszczeniem kraju na skalę Strefy Gazy, co rozszerzyło presję militarną na kolejne obszary państwa. Izrael ostrzegł też przed dalszymi atakami na infrastrukturę Libanu.
Tego samego dnia izraelskie lotnictwo prowadziło naloty na przedmieścia Bejrutu, a władze libańskie nie były w stanie zapewnić schronienia setkom tysięcy ludzi szukających bezpieczeństwa w stolicy. W Bejrucie otwarto tyle schronisk, ile było możliwe, jednak skala napływu przesiedlonych okazała się większa niż możliwości państwa.
„Bez względu na to, ile schronisk zostanie otwartych w Bejrucie, nie pomieszczą one wszystkich przesiedleńców” — powiedział minister spraw wewnętrznych Libanu Ahmad Al-Hajjar.
Kresy.pl/Reuters
































