Łódki wypełnione materiałami wybuchowymi uderzyły w dwa tankowce znajdujące się na Zatoce Perskiej. W ten sposób Teheran realizuje swoje oświadczenie o warunkowej blokadzie szlaku morskiego.

Należący do USA i pływający pod banderą Wysp Marshalla tankowiec Safesea Vishnu został zaatakowany w środę niedaleko Chor al Zubajr, a więc u ujścia Szatt al-Arab do morza. W wyniku ataku na pokładzie tego statku zginął obywatel Indii. Pozostałych 27 członków załogi zostało ewakuowanych z pokładu i przewiezionych do irackiej Basry, jak podał portal The Hindu.

Nie był to jedyny statek trafiony dronem morskim już w nocy ze środy na czwartek. Al Jazeera podała, iż do wybuchu doszło także na tankowcu Zefyros pływającym pod flagą Malty. Inaczej niż The Hindu, katarska telewizja przytoczyła informację irackich kompanii zarządzającej portami, o ewakuacji łącznie 25 marynarzy z obu statków.

Oznacza to, że od środowego poranka zaatakowanych i uszkodzonych zostało już sześć tankowców.

 

 

Farhan al-Fartusi, dyrektor generalny państwowej Generalnej Kompanii Portów Iraku (GCPI) powiedział irackiej agencji prasowej, że irackie porty naftowe całkowicie wstrzymały działalność po atakach, podczas gdy porty komercyjne nadal funkcjonują.

28 lutego rano USA i Izrael rozpoczęły zbrojny atak na Iran. Fala bombardowań jest znacząco większa niż w czasie pierwszego dnia wojny dwunastodniowej z czerwca zeszłego roku. Atak został przeprowadzony także na bazę proirańskiej milicji w Iraku. Izrael prowadził też bombardowania Libanu, w tym jego stolicy Bejrutu.

Wśród kilku członków irańskiego przywództwa polityczno-wojskowego, w bombardowaniach poległ sam najwyższy przywódca Ali Chamanei. W poniedziałek jego następcą ogłoszono syna – Modżtabę. Tylko w ciągu pierwszych dwóch dni USA i Izrael miały przeprowadzić na Iran ponad 2 tys. uderzeń. W Iranie od tych uderzeń giną liczni cywile, w tym dzieci.

Poważniejsza jest także militarna odpowiedź Iranu, który wysyła rakiety i drony nie tylko na Izrael, ale na bazy amerykańskie i inne obiekty w Omanie, Jordanii, Katarze, Kuwejcie, Iraku, Arabii Saudyjskiej, Bahrajnie i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Celem ataku była też brytyjska baza wojskowa na Cyprze. Iran odnotowuje sukcesy, poraził między innymi radar wczesnego ostrzegania rozlokowany w Zjednoczonych Emieratów Arabskich warty pół miliarda dolarów.

Iran prowadzi blokadę cieśniny Ormuz oddzielającej Zatokę Perską od światowego oceanu, przez którą przepływa 20 proc. światowego handlu ropą naftową i znaczny wolumen handlu gazem ziemnym.

Irańskie uderzenia na państwa arabskie zaowocowały już decyzją Kataru z 2 marca o wstrzymaniu skraplania LNG (Katar to trzeci eksporter gazu na świecie) z powołaniem się na klauzulę siły wyższej.

8 marca stan taki ogłosiła Kuwait Petroleum Corporation, po uderzeniach irańskich dronów na zbiorniki paliw na międzynarodowym porcie lotniczym jego stolicy. W poniedziałek cięcia wydobycia ogłosiło także Saudi Aramco.

We wtorek zamrożono wydobycie na ważnym złożu gazu w irackim Kurdystanie.

Decyzje te oraz blokada cieśniny Ormuz, którą USA próbowały przełamać oferując reasekurację dla ubezpieczeń statków, wpłynęła już na światowe rynki surowców energetycznych.

Na poniedziałek rano cena baryłki Brent wyniosła około 108 dol. a baryłki WTI – 103 rol., po tym jako nowy tydzień notowań znów zaczął się od skoku. Oznacza to wzrost ceny Brent o około 52 proc. i WTI o ok. 57 proc.

Z jeszcze większym skokiem mamy do czynienia w przypadku gazu. Cena na amsterdamskim węźle czyli benchmark europejski wzrosła w omawianym okresie 27 lutego-9 marca z 31 euro za gazowy ekwiwalent megawatogodziny do 65 euro za mWh, to jest o 112 proc.

thehindu.com/aljazeera.com/kresy.pl

Tagi: , , , , , , ,
forma płatności