Seria ataków dronowych wymierzona była w zbiorniki magazynowe ropy naftowej w porcie Salalah w Omanie. Iran kontynuuje swój odwet na monarchiach Półwyspu Arabskiego.
Środowy atak spowodował zapłon ropy znajdującej się w dużych zbiornikach portu. W efekcie doszło do poważnego pożaru. O ile więc mogło dojść do poważnych strat w infrastrukturze, brytyjska firma Ambrey, zajmująca się bezpieczeństwem morskim, potwierdzając atak na port zaznaczyła, że nie doszło do uszkodzeń statków handlowych, jak podał portal NDTV World. Pożar okazał się na tyle duży, że nie udało się go ugasić do pory wieczorowej.
Despite #Oman playing a key role in offering a diplomatic pressure valve for #Iran’s regime, this is how Tehran repays the favor. A drone attack on the Port of Salalah. pic.twitter.com/LCo7Au5z0x
— Jason Brodsky (@JasonMBrodsky) March 11, 2026
A major fire is growing at Salalah Port in Oman after the Iranian attack earlier today. pic.twitter.com/gOjiImfkyM
— Defense Intelligence (@DI313_) March 11, 2026
Już ataku sułtan Omanu Hajsam ibn Tarik al-Said skontaktował się z prezydentem Iranu Masudem Pezeshkianem, aby wyrazić dezaprobatę i potępić ataki na terytorium jego sułtanatu, podał portal NDTV World. Sułtan podkreślił neutralną postawę Omanu wobec wojny rozpoczętej przez USA z Izraelem i zapewnił, że Oman podejmie wszelkie niezbędne środki w celu utrzymania swojego bezpieczeństwa i stabilności.
Tak ten następił tego samego dnia, w którym uderzenia uszkodziły trzy statki w cieśninie Ormuz. O przypadku jednego z nich informowaliśmy już na naszym portalu.
28 lutego rano USA i Izrael rozpoczęły zbrojny atak na Iran. Fala bombardowań jest znacząco większa niż w czasie pierwszego dnia wojny dwunastodniowej z czerwca zeszłego roku. Atak został przeprowadzony także na bazę proirańskiej milicji w Iraku. Izrael prowadził też bombardowania Libanu, w tym jego stolicy Bejrutu.
Wśród kilku członków irańskiego przywództwa polityczno-wojskowego, w bombardowaniach poległ sam najwyższy przywódca Ali Chamanei. W poniedziałek jego następcą ogłoszono syna – Modżtabę. Tylko w ciągu pierwszych dwóch dni USA i Izrael miały przeprowadzić na Iran ponad 2 tys. uderzeń.
Poważniejsza jest także militarna odpowiedź Iranu, który wysyła rakiety i drony nie tylko na Izrael, ale na bazy amerykańskie i inne obiekty w Omanie, Jordanii, Katarze, Kuwejcie, Iraku, Arabii Saudyjskiej, Bahrajnie i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Celem ataku była też brytyjska baza wojskowa na Cyprze. Iran odnotowuje sukcesy, poraził między innymi radar wczesnego ostrzegania rozlokowany w Zjednoczonych Emieratów Arabskich warty pół miliarda dolarów.
Iran prowadzi blokadę cieśniny Ormuz oddzielającej Zatokę Perską od światowego oceanu, przez którą przepływa 20 proc. światowego handlu ropą naftową i znaczny wolumen handlu gazem ziemnym.
Irańskie uderzenia na państwa arabskie zaowocowały już decyzją Kataru z 2 marca o wstrzymaniu skraplania LNG (Katar to trzeci eksporter gazu na świecie) z powołaniem się na klauzulę siły wyższej.
8 marca stan taki ogłosiła Kuwait Petroleum Corporation, po uderzeniach irańskich dronów na zbiorniki paliw na międzynarodowym porcie lotniczym jego stolicy. W poniedziałek cięcia wydobycia ogłosiło także Saudi Aramco.
We wtorek zamrożono wydobycie na ważnym złożu gazu w irackim Kurdystanie.
Decyzje te oraz blokada cieśniny Ormuz, którą USA próbowały przełamać oferując reasekurację dla ubezpieczeń statków, wpłynęła już na światowe rynki surowców energetycznych.
Na poniedziałek rano cena baryłki Brent wyniosła około 108 dol. a baryłki WTI – 103 rol., po tym jako nowy tydzień notowań znów zaczął się od skoku. Oznacza to wzrost ceny Brent o około 52 proc. i WTI o ok. 57 proc.
Z jeszcze większym skokiem mamy do czynienia w przypadku gazu. Cena na amsterdamskim węźle czyli benchmark europejski wzrosła w omawianym okresie 27 lutego-9 marca z 31 euro za gazowy ekwiwalent megawatogodziny do 65 euro za mWh, to jest o 112 proc.
ndtv.com/kresy.pl






























