Wielka Brytania nie wykluczyła udziału w przyszłych atakach na Iran. Deklarowanym przez Lodnyn celem miałyby być irańskie wyrzutnie rakiet balistycznych.
Brytyjczycy oczekują, że amerykańskie ciężkie bombowce dotrą w ciągu najbliższych kilku dni do brytyjskich baz w Diego Garcia na Wyspach Czagos na Oceanie Indyjski i Fairford w Gloucestershire, na metropolitalnym terytorium Zjednoczonego Królestw. „The Guardian” podał w środę, że właśnie tych baz Amerykanie zaatakują podziemne irańskie „miasta rakietowe”.
Okazało się również, że niszczyciel Royal Navy HMS Dragon, który Keir Starmer obiecał we wtorek wysłać na Cypr w celu obrony postkolonialnych brytyjskich baz lotniczych, nie będzie gotowy do wypłynięcia z Portsmouth przed przyszłym tygodniem.
Podczas konferencji prasowej urzędnicy nie wykluczyli możliwości udziału Wielkiej Brytanii w atakach na składy rakietowe. „Nie wykluczałbym niczego, ponieważ po prostu nie wiemy, co będzie się działo z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień w miarę postępu sytuacji” – powiedziało anonimowe źródło zacytowane przez brytyjski dziennik.
Informacje o wykorzystaniu brytyjskich baz dla wzmocnieniu ataków na Iran korespondują z środowymi wypowiedziami sekretarza obrony Pete’a Hegsetha, który zapowiedział przerzucenie dużej liczby ciężkich bomb w celu zrzucenia na bliskowschodnie państwo.
W sobotę rano USA i Izrael rozpoczęły zbrojny atak na Iran. Fala bombardowań jest znacząco większa niż w czasie pierwszego dnia wojny dwunastodniowej z czerwca zeszłego roku. Atak został przeprowadzony także na bazę proirańskiej milicji w Iraku. Izrael prowadził również bombardowania Libanu, w tym jego stolicy Bejrutu.
Wśród kilku członków irańskiego przywództwa polityczno-wojskowego, w bombardowaniach poległ sam najwyższy przywódca Ali Chamanei. Giną też irańscy cywile, w tym dzieci. Łącznie, w ciagu pierwszych dwóch dni USA i Izrael miały przeprowadzić na Iran ponad 2 tys. uderzeń.
Poważniejsza jest także militarna odpowiedź Iranu, który wystrzelił rakiety nie tylko na Izrael, ale na bazy amerykańskie i inne obiekty w Omanie, Jordanii, Katarze, Kuwejcie, Iraku, Arabii Saudyjskiej, Bahrajnie i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Celem ataku była też brytyjska baza wojskowa na Cyprze.
We wtorek doradca głównodowodzącego irańskiego Korpusu Strażnieków Rewolucji Islamskiej, który w czasie wojny staje się jeszcze ważniejszą instytucją w ramach państwa irańskiego, zadeklarował, że siły Teheranu będą ostrzeliwać każdy statek próbujący przepłynąć przez strategiczną cieśninę, przez którą przepływa do 25 proc. wolumentu ropy w handlu międzynarodowym.
Już doszło do wzrostów cen ropy naftowej. Jeszcze szybciej rośnie cena gazu ziemnego, którego eksport wstrzymał jeden z czołowych producentów LNG – Katar.
theguardian.com/kresy.pl




























