Władze Izraela poinformowały, że dysponują dowodami wskazującymi na śmierć irańskiego przywódcy, ajatollaha Alego Chameneiego, w wyniku izraelsko-amerykańskich ataków. Tymczasem irański minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi w rozmowie z NBC News oświadczył, że Teheran „mógł stracić jednego lub dwóch dowódców”, jednak według jego wiedzy – najwyższy przywódca Iranu żyje.

Wysoko postawiony izraelski urzędnik przekazał agencji Reuters, że ciało Chameneiego zostało odnalezione. Premier Izraela Benjamin Netanjahu mówił natomiast o przesłankach sugerujących, że irański przywódca mógł nie przetrwać nalotów.

„Dziś rano zniszczyliśmy rezydencję tyrana Chameneiego” – powiedział Netanjahu. „Wiele wskazuje na to, że ten tyran już nie istnieje. W ciągu najbliższych kilku dni uderzymy w tysiące kolejnych celów reżimu terrorystycznego” – zapowiedział premier. Zaapelował również do Irańczyków, by wyszli na ulice i – jak to ujął – „dokończyli robotę”.

Biuro irańskiego przywódcy odrzuciło te doniesienia, oskarżając Izrael o prowadzenie „wojny mentalnej”.

Podczas rozmowy na żywo w NBC News Abbas Araghchi odniósł się zarówno do informacji o stratach w dowództwie, jak i do doniesień dotyczących losu Chameneiego, zaznaczając przy tym, że w kraju obowiązują ograniczenia informacyjne. „Iran mógł stracić jednego lub dwóch dowódców” – powiedział, podkreślając jednocześnie, że Chamenei „żyje” – przynajmniej według posiadanych przez niego informacji.

Szef irańskiej dyplomacji zadeklarował gotowość do deeskalacji i podjęcia negocjacji pod warunkiem wstrzymania ataków przez USA i Izrael. Zaznaczył jednak, że obecnie nie istnieją żadne bezpośrednie kanały komunikacji. „W tej chwili nie ma żadnej komunikacji” – stwierdził, dodając, że „jeśli Amerykanie chcą rozmawiać, wiedzą, jak mogą się skontaktować”.

Druga wojna Izraela i USA przeciwko Iranowi

Izrael przeprowadził w sobotę zmasowany atak na Iran, w którym uczestniczą także Stany Zjednoczone. Prezydent USA Donald Trump potwierdził rozpoczęcie „poważnych operacji bojowych” przeciwko Iranowi i jednocześnie wezwał do zmiany władz w Teheranie. Działania USA otrzymały kryptonim „Epicka Furia”.

Irańskie władze podały, że izraelsko-amerykańskie naloty objęły 24 z 31 prowincji kraju. Bombardowania uderzyły m.in. w szkołę w prowincji Hormozgan w południowym Iranie, powodując śmierć co najmniej 85 uczniów oraz obrażenia u 60 kolejnych.

Według Irańskiego Czerwonego Półksiężyca w czasie ataku Izraela i USA zginęło co najmniej 201 osób, a 747 zostało rannych.

Iran przeprowadził odwetowe uderzenia rakietowe na amerykańskie instalacje wojskowe na Bliskim Wschodzie. Celem ataków były bazy USA w Kuwejcie, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Katarze, Bahrajnie, Jordanii, Arabii Saudyjskiej i Iraku.

Kolejno  Irańska Gwardia Strażników Rewolucji Islamskiej ogłosiła zakaz przepływu statków przez Cieśninę Ormuz, przez którą transportowana jest znaczna część światowej ropy. W ostatnich dniach Stany Zjednoczone zalecały operatorom statków handlowych unikanie całego regionu Zatoki Perskiej, w związku z ryzykiem dalszej eskalacji działań zbrojnych.

Stanom Zjednoczonym i Iranowi nie udało się dojść do porozumienia w czasie rozmów pokojowych w Genewie, które odbyły się 26 lutego. Największą rozbieżnością pozostał program rakietowy Iranu. Teheran nie chciał rezygnować z rozwijania i produkcji rakiet balistycznych o zasięgu do 3 tys. km, zdolnych dosięgnąć terytorium Izraela.

Kresy.pl/BBC/The Independent 

Tagi: , , ,
forma płatności