W ostatnich dniach Waszyngton poinformował irackich urzędników, że ograniczy dostęp ich kraju do dochodów z eksportu jego ropy naftowej jeśli nominacja na nowego premiera Iraku trafi do nielubianego przez Donalda Trumpa polityka.
Waszyngton miał przekazać takie ostrzeżenie podczas zeszłotygodniowego spotkania Alego Al-Alakaa, prezesa banku centralnego Iraku, z wysokimi rangą urzędnikami amerykańskimi w Turcji, podały anonimowe źródła Bloomberga, według środowej relacji portalu Yahoo!Finance. Spotkanie w Turcji odbyło się mniej więcej w tym samym czasie, gdy prezydent USA Donald Trump wpisami na portalach społecznościowych sprzeciwił się nominowaniu Nuriego al-Malikiego na nowego szefa irackiego rządu.
W listopadzie w Iraku odbyły się wybory parlamentarne. Jak zwykle w Iraku, w związku z rozdrobnieniem politycznym parlamentu odzwierciedlającym jego zróżnicowanie wyznaniowe i etniczne proces kształtowania nowego gabinetu już długi. Zgodnie z porozumieniem o podziale władzy, najważniejsze stanowisko premiera powinno zostać powierzone przedstawicieli największej ze wspólnot – arabskich szyitów.
Urzędnik Białego Domu potwierdził, że odbyło się spotkanie prezesa irackiego banku centralnego z przedstawicielami Departamentu Skarbu USA i Rezerwy Federalnej, ale określił je jako rutynowe, techniczne i niezwiązane z odniesieniami prezydenta USA do Iraku. Urzędnik nie podał dalszych szczegółów.
Urzędnik Departamentu Stanu nie wdawał się w żadne szczegóły mówiąc jedynie, że Waszyngton jest gotowy wykorzystać pełen wachlarz narzędzi, aby niedopuścić Al-Malikiego do zajęcia stanowiska premiera Iraku.
Ultymatywnemu tonowi rozmowy zaprzeczył także prezes irackiego banku centralnego.
Natomiast sam al-Maliki ocenił, że jego zdaniem Trump został „wprowadzony w błąd” i „źle poinformowany” o sytuacji w Iraku. Jednocześnie zasygnalizował gotowość do współpracy z Waszyngtonem wyrażając sprzeciw wobec bezpośrednich ingerencji.
Po inwazji i okupacji Iraku w 2003 roku Stany Zjednoczone utworzyły Fundusz Rozwoju Iraku w gestii Rezerwy Federalnej w Nowym Jorku. Miał on gromadzić wpływy ze sprzedaży ropy naftowej i przeznaczać je na odbudowę kraju zniszczonego wojną. Chociaż sam fundusz został rozwiązany w 2011 roku, na krótko przed ogłoszeniem przez byłego prezydenta Baracka Obamę wycofania wojsk amerykańskich z Iraku, ustalenia te przetrwały w innej formie.
Stany Zjednoczone twierdzą, że chronią dochody Iraku z ropy przed pozwami sądowymi związanymi z obalonym reżimem Saddama Husajna. Pieniądze z irackiego eksportu ropy naftowej trafiają obecnie na konto irackiego Ministerstwa Finansów w nowojorskim Banku Rezerwy Federalnej USA. Rząd Iraku wykorzystuje je do pokrycia swoich wydatków, w tym pensji i emerytur w sektorze publicznym, wynoszących około 7 miliardów dolarów miesięcznie, podału Yahoo!Finance.
Irak jest jednym z najbardziej zależnych od ropy naftowej państw świata, a dochody z niej stanowią około 90 proc. jego budżetu.
Al-Maliki za młodu była działaczem szyickiej partii podziemnej “Apel Islamu” (Dawa), która występowała przeciw władzy Saddama Husajna. Ruch przeprowadził dwa nieudane zamachy na dwóch ministrów Iraku. Al-Maliki uciekł z ojczyzny do Syrii, a następnie Iranu, by od 1990 roku znów zamieszkać w Syrii. Prowadził tam emigracyjną działalność polityczną.
Wrócił do Iraku natychmiast po inwazji amerykańskiej i obaleniu przez nią Saddama Husajna i systemu baasistowskiego. Jako prominentny przedstawiciel społeczności szyitów był premierem nowego państwa irackiego w latach 2006-2008. W okresie tym zdarzało mu się jednocześnie obejmować ważne teki ministerialne. W latach 2014-2015 i 2016-2018 pełnił funkcję wiceprezydenta Iraku.
W czasie swoich rządów dał się poznać jako człowiek opierjący się niektórym dążeniom amerykańskich okupantów.
finance.yahoo.com/kresy.pl































