Unia Europejska jest stroną konfliktu na Ukrainie i z tego powodu nie może pełnić roli monitora ewentualnego zawieszenia broni — oświadczył wiceminister spraw zagranicznych Rosji Aleksander Gruszko podczas konferencji prasowej.
„Jeśli chodzi o tę konkretną kwestię, UE nie może działać w charakterze obserwatora zawieszenia broni, ponieważ jest stroną konfliktu i nie może być jednocześnie obserwatorem” — powiedział polityk. Dodał, że nie ma mowy o jakiejkolwiek roli gwaranta ze strony Unii Europejskiej.
„Biorąc pod uwagę katastrofalne doświadczenia, jakie UE zgromadziła w ostatnich latach, oraz jej wywrotową rolę, udział Unii w monitorowaniu nie wchodzi w grę. Myślę, że wszyscy to rozumieją” — stwierdził.
Gruszko podobną tezę wygłosił w grudniu ubiegłego roku. Podczas spotkania Dumie Państwowej wiceminister przedstawił zarzuty pod adresem Unii Europejskiej oraz państw NATO. Rosyjski dyplomata stwierdził, że – jego zdaniem – europejskie struktury polityczne i wojskowe mają przygotowywać się do bezpośrednich działań zbrojnych przeciwko Rosji.
Jak przekazały rosyjskie media oficjalne, Gruszko mówił o „rdzeniu polityki wojskowej realizowanej przez państwa NATO oraz podporządkowaną Sojuszowi Unię Europejską”. Twierdził, że obejmuje ona rzekome „przygotowanie gospodarki, infrastruktury, logistyki, społeczeństwa i sił zbrojnych do bezpośredniej konfrontacji militarnej z Rosją”. W jego ocenie takie działania mają stanowić filar bieżącej strategii Zachodu.
Wiceminister odniósł się również do aktualnych relacji Rosji z państwami europejskimi, które określił jako pozostające w stanie „głębokiego kryzysu”. Gruszko utrzymywał, że w przekazie politycznym państw UE ma dominować „demonizowanie Rosji” oraz teza, według której konflikt z Moskwą miałby być nieunikniony w przypadku braku jej powstrzymania. Jak zaznaczył, według tej narracji Rosja musiałaby ponieść „strategiczną porażkę”, aby zapobiec eskalacji.
Na Kremlu dominuje jednak narracja zmierzająca do poprawy stosunków między Rosją a częścią państw europejskich. 16 stycznia rzecznik prasowy rezydenta Rosji Dmitrij Pieskow przekazał, że widzi „sygnały” z Rzymu, Paryża i Berlina o chęci dialogu z Moskwą
W tym kontekście warto przypomnieć styczniowe przemówienie premier Włoch Giorgia Meloni. która wezwała do
wznowienia bezpośredniego dialogu Europy z Rosją w sprawie wojny na Ukrainie. Jej wystąpienie nawiązywało do wcześniejszych słów Emmanuela Macrona o potrzebie rozmów z Moskwą. Tydzień później kanclerz Niemiec Friedrich Merz mówił o Rosji jako „największym europejskim sąsiedzie” i wyraził nadzieję na odbudowę równowagi w relacjach z Moskwą.
Według Władimira Putina – Rosja gotowa odbudować relacje dyplomatyczne z Europą do poziomu sprzed wojny. „Chciałoby się wierzyć, że z czasem sytuacja się jednak zmieni i nasze państwa powrócą do normalnego, konstruktywnego dialogu” – stwierdził Putin. Jak dodał, „poszanowanie interesów narodowych i uwzględnienie uzasadnionych obaw o bezpieczeństwo” są jego warunkiem powrotu do przyjaznych stosunków.
Kresy.pl/Tass































