W piątek prezydent USA Donald Trump zagroził nałożeniem ceł na państwa, które nie zgodzą się na realizację jego ambicji dotyczących przejęcia Grenlandii. W tym samym dniu do Europy udała się dwupartyjna amerykańska delegacja, która spotkała się z przywódcami Danii i Grenlandii.

W piątkowej wypowiedzi Trump odwołał się do wcześniejszych gróźb dotyczących ceł na produkty farmaceutyczne wobec europejskich sojuszników, wskazując, że podobny instrument może zostać użyty w sprawie Grenlandii. „Mogę nałożyć cło na kraje, które nie zgodzą się na Grenlandię, ponieważ Grenlandia jest nam potrzebna do zapewnienia bezpieczeństwa narodowego” — powiedział.

W czasie gdy Trump zabierał głos w Białym Domu, dwupartyjna delegacja Kongresu USA przebywała w Europie w związku z narastającym sporem o przyszłość Grenlandii. Grupa liczyła 11 osób i obejmowała demokratów oraz republikanów. Delegacja spotkała się w Kopenhadze z premier Danii Mette Frederiksen i premierem Grenlandii Jensem-Frederikiem Nielsenem, a także z parlamentarzystami Danii i Grenlandii.

Po spotkaniach przewodniczący delegacji, senator Chris Coons, podkreślał, że celem podróży było wysłuchanie opinii na miejscu i przekazanie ich w Waszyngtonie. „W obecnej dyskusji w Waszyngtonie jest dużo retoryki, ale mało realizmu” — powiedział, dodając, że politycy będą chcieli „obniżyć temperaturę” po powrocie do domu.

Wysłannik Trumpa do Grenlandii Jeff Landry przekazał, że planuje wizytę na terytorium Danii w marcu i wierzy w możliwość zawarcia umowy, a rozmowy powinny toczyć się bezpośrednio z przywódcami Grenlandii, a nie z Danią.

Czytaj również: Tusk: Polska nie wyśle żołnierzy na Grenlandię [+VIDEO]

Rozwój sporu wokół Grenlandii

Wobec napięć Dania rozpoczęła wzmacnianie obecności wojskowej na wyspie, koordynując działania z europejskimi partnerami NATO. Do udziału zobowiązały się Szwecja, Norwegia, Francja, Niemcy i Estonia.

14 stycznia Dania rozpoczęła rozmieszczanie sprzętu wojskowego oraz jednostek, wysyłając na wyspę tzw. wysunięte dowództwo. Jednostka ma przygotować teren na przyjęcie większych sił własnych i sojuszniczych, zapewniając gotowość obiektów oraz linii zaopatrzeniowych do przyjęcia głównych sił w późniejszym terminie. Obecnie duńskie wojsko na Grenlandii liczy 250–300 żołnierzy.

Tego samego dnia w Waszyngtonie odbyły się rozmowy dotyczące przyszłości Grenlandii z udziałem ministrów spraw zagranicznych Danii i Grenlandii oraz wiceprezydenta USA J.D. Vance’a i sekretarza stanu USA Marco Rubio. Po spotkaniu duński minister spraw zagranicznych Lars Lokke Rasmussen oświadczył: „Nie udało się zmienić stanowiska USA. Wciąż mamy fundamentalny spór, dlatego będziemy kontynuować rozmowy”. Po rozmowach stanowisko przedstawiła również grenlandzka minister spraw zagranicznych Vivian Motzfeldt, wskazując, że Nuuk chce wzmacniać współpracę z Waszyngtonem w kwestiach bezpieczeństwa, przy jednoczesnym sprzeciwie wobec scenariusza włączenia wyspy do Stanów Zjednoczonych.

Biały Dom potwierdził, że administracja Donalda Trumpa analizuje scenariusze pozyskania Grenlandii. W oświadczeniu podkreślono, że celem ma być bezpieczeństwo USA w Arktyce, a użycie sił zbrojnych pozostaje jedną z opcji. Rozważany jest też wariant zaoferowania każdemu mieszkańcowi Grenlandii od 10 do nawet 100 tysięcy dolarów w zamian za poparcie niepodległości. Przy najwyższym scenariuszu koszt całego programu sięgnąłby blisko 6 mld dolarów.

Sekretarz stanu Marco Rubio zapewniał, że Stany Zjednoczone nie planują inwazji na Grenlandię, a preferowana droga pozostaje porozumienie polityczne i dyplomatyczne. Wiceprezydent JD Vance ocenił natomiast, że Dania nie podejmuje wystarczających działań na rzecz ochrony bezpieczeństwa wyspy, zapowiadając, że Waszyngton pójdzie tak daleko, jak będzie trzeba, aby zabezpieczyć swoje interesy w regionie Arktyki.

Dania odpowiadając na potencjalne groźby, powołała się na obowiązujące od 1952 roku przepisy nakazujące natychmiastowy kontratak w przypadku ataku na Grenlandie, bez czekania na rozkazy.

10 stycznia przywódcy wszystkich partii w grenlandzkim parlamencie wystąpili wspólnie przeciwko zewnętrznym naciskom w sprawie przyszłości wyspy. W odpowiedzi na deklaracje Donalda Trumpa podkreślili, że o losie Grenlandii mają decydować wyłącznie jej mieszkańcy.

Grenlandia liczy około 57 tysięcy mieszkańców i pozostaje autonomicznym terytorium zależnym Danii. Wyspa nie należy do Unii Europejskiej, gdyż opuściła Europejska Wspólnotę Gospodarczą w 1985 roku po referendum przeprowadzonym w 1982 roku. Kolejne referendum z 2008 roku znacząco rozszerzyło zakres autonomii Grenlandii, a jedynym jeżykiem urzędowym pozostaje grenlandzki.

Zainteresowanie USA Grenlandia ma dłuższa historie. Już w 2019 roku podczas swojej pierwszej kadencji Donald Trump publicznie mówił o możliwości kupienia wyspy przez Stany Zjednoczone, co spotkało się wówczas z jednoznaczna odmowa ze strony Kopenhagi.

Kresy.pl/BBC

Tagi: , ,
forma płatności