W 2025 roku w Niemczech utrzymywała się głęboka stagnacja gospodarcza, która przełożyła się na rekordową falę niewypłacalności przedsiębiorstw. Dane Creditreform pokazują, że był to trzeci rok z rzędu bez wyraźnego ożywienia, a skala bankructw osiągnęła najwyższy poziom od 2014 roku.

W całej gospodarce odnotowano 129 500 postępowań upadłościowych, czyli o 7,1 proc. więcej niż rok wcześniej. W samym sektorze przedsiębiorstw liczba bankructw wzrosła o 8,3 proc. do 23 900 przypadków. Choć tempo wzrostu było niższe niż w latach 2023–2024, obecny poziom oznacza o ponad 9 tys. upadłości więcej niż w 2022 roku, co potwierdza utrwalony charakter kryzysu.

Największą liczbę niewypłacalności wygenerował sektor usług, gdzie odnotowano 14 120 spraw, co stanowiło 59,1 proc. wszystkich bankructw przedsiębiorstw. Wzrosty były jednak szczególnie wyraźne w handlu, gdzie liczba upadłości zwiększyła się o 10,4 proc. do 4 370, oraz w przemyśle przetwórczym, który zanotował wzrost o 10,3 proc. do 1 820 firm. Budownictwo, mimo relatywnie niższej dynamiki, pozostaje branżą o najwyższym wskaźniku ryzyka – upada tam 99 na 10 tys. przedsiębiorstw.

Czytaj także: Niemcy coraz mniej atrakcyjne – więcej Polaków wyjeżdża, niż się osiedla

Równolegle narasta problem w segmencie dużych firm. Według analizy firmy konsultingowej Falkensteg, w 2025 roku upadłość ogłosiło 471 przedsiębiorstw o rocznych obrotach przekraczających 10 mln euro, co oznacza wzrost o jedną czwartą rok do roku. Od 2021 roku liczba takich bankructw potroiła się, co autorzy badania uznają za sygnał przejścia od cyklicznego spowolnienia do kryzysu strukturalnego.

Najwięcej bankructw wśród dużych podmiotów dotknęło producentów wyrobów metalowych, gdzie odnotowano 65 przypadków, o ponad jedną trzecią więcej niż rok wcześniej. Na kolejnych miejscach znalazła się branża motoryzacyjna z 59 upadłościami oraz sektor elektrotechniczny, w którym liczba bankructw wzrosła o niemal 77 proc. do 53. Problemy te są łączone przede wszystkim z kryzysem w motoryzacji i inżynierii mechanicznej, ograniczeniem konsumpcji wynikającym z rosnących kosztów życia oraz utrzymującą się niepewnością geopolityczną. Nie odwróciło ich nawet szerokie „wpompowanie” środków w inwestycje publiczne finansowane rekordową emisją długu.

Zobacz: Upadłość Arthur Bus. Firma z zakładem w Lublinie złożyła wniosek o bankructwo

Z perspektywy wierzycieli skutki są dotkliwe. Creditreform szacuje, że łączne straty sięgnęły 57 mld euro, a średnia kwota zagrożonych należności w jednym postępowaniu przekroczyła 2 mln euro. Wiele firm pozostaje silnie zadłużonych i ma ograniczony dostęp do finansowania, co w połączeniu z wysokimi cenami energii i rozbudowanymi regulacjami szczególnie obciąża małe i średnie przedsiębiorstwa.

Struktura bankructw pokazuje, że kryzys nie omija podmiotów o długim stażu rynkowym. Aż 10 090 upadłości, czyli 42,2 proc. ogółu, dotyczyło firm działających ponad 10 lat, co wskazuje na wyczerpanie rezerw zgromadzonych w okresie wcześniejszej koniunktury. Dominowały spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, które odpowiadały za 46,5 proc. przypadków. Jednocześnie 81,6 proc. bankructw dotyczyło mikrofirm zatrudniających do 10 pracowników, ale problemy objęły również większe podmioty, w tym 140 firm zatrudniających powyżej 250 osób.

Może Cię zainteresować: W Niemczech jest ponad 500 różnych świadczeń socjalnych. Naukowcy mieli problem, żeby je wszystkie policzyć

Skala niewypłacalności przełożyła się bezpośrednio na rynek pracy. W 2025 roku zagrożonych lub utraconych zostało około 285 tys. miejsc pracy, a w sierpniu liczba bezrobotnych po raz pierwszy od dekady przekroczyła 3 mln. W konsekwencji wzrosła także liczba upadłości konsumenckich, które objęły 76 300 osób, oraz innych postępowań, w tym spadkowych, których było 29 300. 5,67 mln obywateli jest uznawanych za nadmiernie zadłużonych.

Ocena wiarygodności kredytowej przedsiębiorstw potwierdza pogarszającą się kondycję gospodarki. Najsłabsze wyniki notuje gastronomia, a wyraźne pogorszenie względem 2019 roku widać w usługach finansowych i ochronie zdrowia. Regionalnie najwyższy wskaźnik upadłości odnotowano w Berlinie, podczas gdy najniższy w Turyngii, przy wzroście średniej krajowej do 76 bankructw na 10 tys. firm.

Prognozy na 2026 rok pozostają ostrożne. Falkensteg zakłada, że liczba bankructw dużych firm może wzrosnąć o kolejne 10–20 proc., a najbardziej narażony pozostanie przemysł wytwórczy, zmagający się z nadwyżką mocy produkcyjnych i spadkiem marż. Dodatkowym czynnikiem ryzyka jest oczekiwany w lutym nowy chiński plan pięcioletni, który poprzez nacisk na samowystarczalność może negatywnie wpłynąć na niemiecki eksport. Choć rządowe inwestycje w infrastrukturę i obronność są postrzegane jako potencjalny impuls wzrostowy, eksperci wskazują, że bez głębszych reform strukturalnych i poprawy konkurencyjności trudno będzie odwrócić niekorzystny trend.

Przeczytaj również: Niemieckie media: Koniec UE nie jest już tematem tabu

Kresy.pl/falkensteg.com

Tagi: , , ,
forma płatności