W szkole podstawowej w Kielnie nauczycielka miała wyrzucić wiszący w klasie krzyż do kosza, za co została objęta postępowaniem dyscyplinarnym. Jak przekazała mediom, spór dotyczy plastikowego krzyża, który miał być niezdjętym elementem halloweenowego wystroju. Do sprawy wcześniej odniosło się MEN, które zarzuciło nauczycielce brak szacunku do symboli religijnych.
W połowie grudnia 2025 roku w Szkole Podstawowej w Kielnie (gmina Szemud) nauczycielka angielskiego poleciła uczniom zdjąć krzyż ze ściany sali lekcyjnej, a gdy spotkało się to z ich sprzeciwem — sama miała zerwać symbol religijny i wyrzucić go do kosza. Zdarzenie wywołało ogólnopolskie zainteresowanie i doprowadziło do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego i dochodzenia prokuratorskiego. Sprawa wywołała także protest przed szkołą oraz reakcje władz oświatowych, Kościoła i organizacji społecznych. Sprawa znalazła swój finał w Ministerstwie Edukacji Narodowej. 8 stycznia Barbara Nowacka oświadczyła, że po rozmowie z pomorskim kuratorem oświaty wobec nauczycielki wszczęto postępowanie.
Jak relacjonuje „Dziennikowi Bałtyckiemu” nauczycielka, krzyż został zawieszony przez uczniów nad klatką chomika w miejscu, gdzie wcześniej wisiał zegar. „Wyrzuciłam gadżet od halloweenowego stroju, którym bawiły się dzieci, a następnie powiesiły go nad klatką chomika — w miejscu, w którym wcześniej wisiał zegar. Szanuję przedmioty czci religijnej i w życiu nie wyrzuciłabym krzyża reprezentującego wiarę” — powiedziała.
Według jej relacji przedmiot nie był krzyżem liturgicznym ani symbolem wykorzystywanym w praktykach religijnych, lecz plastikowym elementem przebrania zakonnika lub mnicha, dostępnym w sprzedaży internetowej za kilka złotych. „Ten przedmiot, który został powieszony przez dzieci był elementem cosplayowego stroju — takiego przebrania; dzieci przebierają się za różne postaci bywa, że za zakonnika, księdza czy śmierć. Nikt nigdy się do niego nie modlił” — dodała nauczycielka.
Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa trafiło do prokuratury po około trzech tygodniach od zdarzenia, a datowany na 17 grudnia dokument został wcześniej upubliczniony w internecie wraz z imieniem i nazwiskiem nauczycielki. W tym czasie sprawa była szeroko komentowana w mediach społecznościowych, a kobieta — jak relacjonuje — stała się celem fali hejtu i gróźb. „Jest mi bardzo trudno, dlatego że wylała się na mnie fala hejtu, mowy nienawiści rozpowszechnianej w mediach bez sprawdzenia faktów, bez żadnej weryfikacji” — powiedziała w pierwszej rozmowie z mediami.
5 stycznia 2026 roku nauczycielka stawiła się w pracy, jednak tego samego dnia została zawieszona w obowiązkach. Jak podkreśla, decyzja ta zapadła mimo braku wcześniejszych sygnałów o możliwych konsekwencjach zdarzenia. Wskazuje również, że nagłośnienie sprawy było związane z działaniami lokalnych polityków, którym jej zdaniem — przekazano jej dane osobowe. Zapowiedziała podjęcie kroków prawnych w związku z pomówieniami.
Komenda Powiatowa Policji w Wejherowie opublikowała 9 stycznia fotografię przedmiotu będącego przedmiotem dochodzenia. Z informacji przekazanych przez policję wynika, że jest to plastikowy krzyż, identyczny z elementami kostiumów dostępnych w sprzedaży internetowej. „To tworzywo sztuczne, taka plastikowa zabawka” — oceniła nauczycielka, dodając, że nie uważa, aby ktokolwiek z uczniów mógł poczuć się urażony jego wyrzuceniem.
W rozpowszechnianych w sieci kopiach pism pojawiły się zarzuty, jakoby nauczycielka wielokrotnie zdejmowała krzyż ze ściany, używała wulgarnych komentarzy oraz próbowała przekonywać uczniów, że symbol religijny jest im niepotrzebny. Kobieta stanowczo zaprzecza tym twierdzeniom. „To bzdury. Nigdy w życiu nie użyłam wulgaryzmu w kontakcie z uczniami czy ich obecności” — podkreśliła.
8 stycznia przed szkołą odbył się protest, w którym uczestniczyli m.in. przedstawiciele Konfederacji Korony Polskiej, posłowie PiS Michał Kowalski i Dorota Arciszewska-Mielewczyk, Robert Bąkiewicz oraz rodzice jednego z uczniów. Jedna z matek uczniów podkreśliła, że młodzież stanęła w obronie krzyża, nawiązując do patrona szkoły.
Do sprawy odniósł się także metropolita gdański abp Tadeusz Wojda, który w oświadczeniu napisał, że przyjął informację o profanacji krzyża z ubolewaniem i oczekuje rzetelnych wyjaśnień oraz działań zapobiegających podobnym zdarzeniom w przyszłości. Z kolei wójt gminy Szemud Ryszard Kalkowski zaapelował o powstrzymanie się od spekulacji i mowy nienawiści do czasu zakończenia postępowań, podkreślając potrzebę odpowiedzialności w przekazie publicznym.
Kresy.pl/Dziennik Bałtycki
































