W wywiadzie dla konserwatywnego komentatora Hugh Hewitta prezydent USA Donald Trump stwierdził, że po upadku Nicolása Maduro Kuba znalazła się w krytycznym położeniu. Według jego słów jedyną dalszą formą nacisku byłaby już interwencja militarna.

W Stanach Zjednoczonych podczas rozmowy z konserwatywnym prowadzącym Hugh Hewittem prezydent Donald Trump odniósł się do sytuacji Kuby po utracie wsparcia ze strony Wenezueli. Oświadczył, że Waszyngton zastosował już maksymalną presję wobec władz w Hawanie i że dalsze działania oznaczałyby użycie siły.

„Nie sądzę, aby dało się wywrzeć większą presję niż wejście i zbombardowanie tego miejsca” — powiedział Trump, komentując możliwe kolejne kroki wobec Kuby.

Zobacz też: Amerykański senator uznał zmianę władzę na Kubie za “kwestię czasu”

Prezydent wyjaśnił, że w jego ocenie Kuba znalazła się w bardzo trudnym położeniu po upadku Nicolása Maduro, którego rządy w Wenezueli były głównym filarem jej funkcjonowania. „Całe jej istnienie zależało od Wenezueli. Stamtąd pochodziła ropa i pieniądze” — stwierdził, dodając, że reżim Miguela Díaza-Canela „wisi na włosku”.

W tej samej rozmowie Trump zaznaczył jednak, że nie uważa natychmiastowej interwencji wojskowej za konieczną. Jak powiedział, spodziewa się, że załamanie może nastąpić w wyniku wewnętrznego wyczerpania systemu. „Kuba ma ogromne kłopoty” — powtórzył, jednocześnie przyznając, że podobne oceny pojawiały się już wcześniej.

Prezydent USA zaznaczył jednak, że tym razem sytuacja wygląda inaczej niż w przeszłości. Według niego obecny kryzys jest „dość blisko” punktu przesilenia, mimo że wcześniejsze prognozy nie zawsze się sprawdzały.

Wypowiedzi Trumpa padły kilka dni po tym, gdy na pokładzie Air Force One stwierdził, że „Kuba jest gotowa do upadku”. W tym samym czasie, według relacji mediów, czołowi politycy Partii Republikańskiej zaczęli zaostrzać swoją retorykę wobec Hawany.

Zobacz też: Kuba ogłasza żałobę po śmierci 32 obywateli w amerykańskim ataku na Wenezuelę

Kresy.pl

Tagi: , ,
forma płatności